piątek, 10 czerwca 2016

O szczęściu

Im bliżej wyjazdu do Polski tym więcej podekscytowania i rozmyślań.
Chodzę jak nakręcona!
I odliczam dni!
9!
Dużo, bardzo dużo się teraz dzieje w tej mojej wielkiej głowie, ale nie wszystko związane jest z samym wyjazdem.
Istna euforia!
Yyy, ale o co chodzi?

Dziś oboje wróciliśmy wcześniej do domu i poćwiczyliśmy, ja z taśmą, a Adaśko z hantlami i ławką do brzuszków. 
Wcześniej nie przypuszczałam, że wspólny trening w domu może być tak przyjemny! Wskoczyłam pierwsza pod prysznic, podczas gdy on słuchał sobie jeszcze muzyki.
Gdy skończyłam i zakręciłam wodę usłyszała za ścianą znajome, bardzo znajome dźwięki (Nightwish "Sleeping Sun").
Słuchałam tej piosenki w najgorszym okresie swojego życia, kiedy myślałam, ze nic już nigdy nie będzie dobrze i żadna siła nie sprawi, że znowu będę szczęśliwa.
Słuchałam tej piosenki jeżdżąc do szpitala do mamy a potem na cmentarz.
Gdy sobie przypominam jak wtedy wyglądało moje życie, te siedem lat temu, jakie uczucia i problemy mi towarzyszyły, zastanawiam się jakim cudem przetrwałam bez prochów i prób samobójczych.
Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że za kilka lat będę słuchała tej piosenki z uśmiechem na ustach, kazałabym tej osobie spadać na drzewo.

A dziś...nie dość, że się uśmiechnęłam to jeszcze prawie popłakałam, ale tak pozytywnie, bo w końcu dotarło do mojej wielkiej głowy, że warto było zostać na tym świecie i walczyć dalej.
Bo sobie szczęście wywalczyłam i to przeogromne!



We wtorek poszłam biegać.
To akurat żadna nowość, ale wybrałam inną trasę, spontaniczną, tam gdzie mnie nogi poniosły, choć po 3 kilometrach już wiedziałam jaki obrać kierunek.
Chciałam dobiec właśnie w to miejsce widoczne na zdjęciach, albo inaczej- w to miejsce, z którego rozciągają się takie widoki.
Przez bite dwa lata praktycznie codziennie przejeżdżałam przez tą ulicę i za każdym razem obiecywałam sobie, że wezmę aparat i któregoś dnia w końcu wysiądę na te 15 minut, napatrzę się i porobię zdjęcia...
W końcu przeprowadziliśmy się a ja już tamtędy nie jeżdżę.
Wtedy nie chciało mi się wysiąść z autobusu, teraz potrafiłam przebiec 5 km w upale jak na patelni po asfalcie...
I tak patrzyłam, patrzyłam i nie mogłam się nadziwić jakie to wszystko jest piękne!
Ale najbardziej mnie cieszyło, że to ja na to patrzę!
Ja, która myślałam, że nic mnie już w życiu nie czeka i, że nigdy nie padnie z moich ust zdanie...
JESTEM SZCZĘŚLIWA!


Jestem szczęśliwa z tym co przeżyłam i z tym co jeszcze przede mną.
Jestem szczęśliwa z tym jakim jestem człowiekiem (choć nad kilkoma cechami ciągle pracuję) i z tym jacy ludzie mnie otaczają. 
Jestem szczęśliwa z moim Wariatem, szczęśliwa w Oslo i szczęśliwa w Polsce, w Potarganej Chałupce naszej.
Jestem szczęśliwa czując pęd powietrze podczas biegu i ołówek w dłoni.
Jestem szczęśliwa, że moje oczy widzą panoramę Oslo, uszy słyszą szum wiatru i ruch aut tam w dole, a nos czuje zapach nadal kwitnącego tutaj bzu.
Jestem  szczęśliwa bo zaraz przeniosę się 1400 na południowy wschód i po pół roku zobaczę rodzinę, przyjaciół i nasze miejsce na ziemi.
Kupię niecierpki i stokrotki, posadzę na cmentarzu i opowiem Jej, że mimo tęsknoty i żalu, nauczyłam się żyć od nowa i to życie sprawia mi mnóstwo radości i satysfakcji.


Fajnie jest czasem ponarzekać, każdy lubi nieraz wyrzucić z siebie żale i problemy, powiedzieć, że świat jest beznadziejny, a życie do bani.
Ale spójrz na te zdjęcia, uśmiechnij się głupkowato do monitora lub do samego siebie, pomyśl "ale bzdety pisze, ale nareszcie koniec notki", po czym uśmiechnij się jeszcze szerzej, a przed snem pomyśl o trzech rzeczach/osobach/czynnościach, które Cię uszczęśliwiają.
Ot taka praca domowa ode mnie, dobrowolna rzecz jasna:)

Stor klem fra meg!
Ściskam mocno!

14 komentarzy:

  1. Ale pozytywny i wywołujący uśmiech na twarzy wpis :) Wspaniale, że jesteś szczęśliwa i oby tak dalej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne świadectwo! Aż odczuwam z tego wpisu pozytywną energię. Cieszę się, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami z nami- czytelnikami. Twoje słowa pokrzepiłyby niejedno wycieńczone serce. Czuję się jak po dobrej rozmowie z kimś bliskim. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci, abyś czuła się tak przez większą część życia, a najlepiej zawsze :) No i udanego wyjazdu do Polski :) Objedz się tam sezonowymi owocami i warzywami za wszystkie czasy - przyjedziesz w bardzo dobry czas, w którym będzie wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę super post, czytałam go na jednym tchu. Każdy, kto przeżywa trudny okres w życiu, powinien go przeczytać i mieć nadzieje na lepszą przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba było pod ten prysznic wspólnie, moglibyście jeszcze zapasy poćwiczyć :)))))

    Widzę, że Ci się w deklu wreszcie zaczyna układać...
    A nie mówiłem, że pewne rzeczy dają efekty?

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i wpis, zawsze nam się wydaje, że tylko my w życiu mamy totalne bagno, a nie zauważamy, że inni też mają poważne problemy. Przyznam Ci, że Twój wpis dodał mi sporo energii, zwłaszcza, że mam zwrot w życiu :) Powodzenia z powrotem, bezpiecznej drogi i pobytu w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdrościmy Ci tej euforii :) Wyobrażamy sobie Twoje szczęście kiedy wreszcie znajdziesz się w Polsce :D
    Gratulujemy Ci odwagi i siły w tych ciężkich dla Ciebie chwilach, jesteś bohaterem swojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okay, szczerze? Popłakałam się. Bardzo piękny tekst. Bezpiecznej podróży do Polski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo pięknie napisałaś o tej piosence, życiu, przejściach... Życie czasem potrafi dać w kość, wiem coś o tym i kiedy ktoś by mi powiedział jakiś czas temu, że będzie dobrze również kazałabym mu spadać... a jednak, po burzy potrafi wyjść czasem słonko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To wspaniałe poczuć, że masz tak wiele szczęścia i masz je dzięki sobie, bo kiedyś postanowiłaś zawalczyć; postanowiłaś, że się nie poddasz. Teraz jest czas na odebranie nagrody za tą postawę ;) !

    OdpowiedzUsuń
  11. JA mam trudne dni ostatnio pzyznam szczerze

    OdpowiedzUsuń
  12. Udało się, uśmiecham się do monitora :P Choć może bardziej do Ciebie poprzez Twój wpis :) Radość i szczęście to takie dziwne coś, co jak komuś pokazujesz i w pewien sposób dajesz to nie dość, że masz tego więcej to inni też to mają :) Chodzi mi o to, że zarażasz szczęściem i pozytywną energią :) Emocje łączą, jak inaczej wytłumaczyć, że razem z Tobą z niecierpliwością czekam aż wrócisz do Polski? Więcej takich dni życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem jak zmotywowałaś swojego Wspaniałego do treningu lub jakiego zaklęcia wiedźmy użyłaś, ale mi idzie to opornie - bardzo nawet. Co prawda pojeździmy wspólnie na rowerach, czasami da się namówić na bieganie,ale o hantlach nie chce słyszeć ( w tym związku to ja pakuję :D :D) PS. Pamiętaj - jedz twaróg, duuuużo twarogu :D :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale tu dziś pozytywnie :) Cieszę się, że jesteś szczęśliwa i odnajdujesz radość w swoim życiu, tak trzymaj! :)
    A radość z wyjazdu do Polski rozumiem, my właśnie byliśmy na weekend w kraju i wróciłam z dawką baaardzo pozytywnej energii :)

    OdpowiedzUsuń