piątek, 20 maja 2016

Jak to się popłakałam jak dziecko + odliczanie do WAKACJI!

Dziś miałam strasznie nerwowy dzień, już dawno złość nie doprowadziła mnie do płaczu...
Bo było mi zimno, bo byłam głodna, bo metro 4 przystanki przed domem stanęło, bo czekałam w tym metrze 30 minut aż ruszy, a zamiast tego kazali nam wysiąść i iść sobie na autobus, na piechotę, do diabła, wherever..
Bo wysiadłam i nie wiedziałam dokładnie gdzie jestem, jak dostać się do domu, a Adam nie mógł mnie znaleźć i przebić się przez potężne korki.
Bo po kolejnych 30 minutach czekania na zimnie i deszczu przypomniałam sobie, że przecież mam nawigację....i poszłam na piechotę.
Bo umęczona chciałam chociaż 2 ostatnie przystanki przejechać autobusem, który oczywiście strasznie się spóźnił, a gdy dojechał nie mogłam wsiąść bo był zapchany.
Bo zaczęłam płakać z nerwów i iść przed siebie, a w tym czasie minęły mnie 2 praktycznie puste autobusy jeden za drugim.
Bo gdy mijałam mój przystanek metra okazało się, że pociągi jeżdżą już normalnie...a ja byłam od 3 godzin w drodze do domu i dotarłam do niego umęczona, upłakana jak dziecko i wymarznięta.
A przecież piątek 13-stego był tydzień temu!

No właśnie, a dziś mamy 20 maja.

Gdy sobie to uświadomiłam nagle zapomniałam o nerwach!
Za równy miesiąc też będę umęczona ale tak bardzo, bardzo pozytywnie!
Bo 20 czerwca, po kilkunastu godzinach jazdy i nocy na promie, będę w domu w POLSCE!

A rano wyjrzę przez okno i zobaczę ten wytęskniony widok:)
Dla Ciebie to tylko hydrant a dla mnie AŻ hydrant, bo przed naszą potarganą chałupą!


Jestem w Oslo od stycznia, czyli zejdzie ponad pół roku mojej nieobecności w kraju.
Nie powiem, że mi się dłużyło, czas zleciał błyskawicznie głównie dzięki ciągłym kursom norweskiego, ale również dzięki blogowaniu- bo to mój czasoumilacz:)
Tak czy siak każdym nerwem i komórką ciała czuję, że już czas zobaczyć RODZINĘ,  PRZYJACIÓŁ, polskie krajobrazy, miasta, i naszą POTARGANĄ CHAŁUPKĘ!
Jak sobie pomyślę o wakacjach, niezliczonych grillach, ogniskach, wycieczkach, kąpielach w jeziorze i może też dalszych podróżach, czuję takie motyle w brzuchu jakbym co najmniej Lubego pierwszy raz na oczy widziała:)

Oficjalnie zaczynam odliczanie!
Przeglądam zdjęcia i już nie pamiętam, że płakałam dziś ze złości jak 8-latka:) 
Ani trochę!


Szykuje nam się też troszkę dodatkowego remontu- głównie na zewnątrz ale, jak czas pozwoli, również w środku chałupki.
No i nie zniknę na te kilka tygodni bo nareszcie mamy internet!
Pomyśleć, że rok temu nawet wody w tym domu nie było, a dziś na tym naszym małym końcu świata net śmiga szybciej niż w Kielcach:)
Potargana chałupa robi się nowoczesna:)






A na koniec dla tych wytrwałych filmik, który zmontowałam gdy bardzo ale to bardzo tęskniło mi się za domem.
Nasze wakacje 2014 i 2015:)


Skaczę i śpiewam z radości fałszując przeraźliwie!:)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

23 komentarze:

  1. Rzeczywiście fatalny powrót do domu, nie dziwię się, że Ci nerwy puściły:-/ ale myśl o wakacjach to dobre pocieszenie :D i to jeszcze w kraju po takiej nieobecności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojaaaa filmik jest świetny! Super pamiątka na przyszłość, super motywator aby wytrzymać to co gorsze i być znów tam - wśród ludzi, których kochasz. Super pocieszacz, umilacz czasu, itd. itp. :)) Petarda emocji! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygody straszne, bardzo nie lubię takich sytuacji :(
    Dobrze, że masz na co czekać ;) A wnętrze domku jest bardzo klimatyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie zdjęcie jest fantastyczne!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju jaka biedna, tez zareagowałabym płaczem :( równiez odliczam do wakacji! Mam nadzieje ze jak wrócisz do rodzinki to spędzisz z nimi fajnie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio miałam podobnie. Ponad 2 godziny wracałam do domu przez korki i spóźnione autobusy ;/
    Wakacji strasznie nie mogę się doczekać! Już dzisiaj jest za oknem tak pięknie, że czuję je w kościach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już nie mogę się doczekać Twojej relacji z Polski. Wpisy dotyczące remontu szczerze uwielbiałam :)

    Pozdrawiam ciepło
    Karolina z Zielona Karuzela

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja motywacja o wakacjach jest godna podziwu! :D A nerwy z powodów, które wymieniłaś... cóż, mnie też się zdarzyło, że głodna poszłam do restauracji. Po 1h i 20 minutach czekania na jedzenie w restauracji, z żołądkiem skręconym w spiralkę, byłam zdenerwowana i z uporem poprosiłam o zwrot pieniążków. Wtedy mi się przypomniało: "głody nie jesteś sobą".
    Trzymam kciuki za udany remont i cieszę się razem z Tobą, że wracasz do naszego kraju.

    Dziękuję Ci za odwiedziny na moim blogu.
    Pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, czasami komunikacja miejska może doprowadzić człowieka do szewskiej pasji... Doskonale rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  11. O jej ale miałaś przeżycia! Też byśmy płakały jak smarkacze xD Ale fakt, nie ma to jak myśl o domu rodzinnym :) Też bardzo cieszymy sie na taki wyjazd raz w miesiącu (przy dobrych wiatrach) a Ty dodatkowo jesteś zagranicą. Dasz radę, szybko zleci :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak pogoda ładna to czas szybko zleci. My tez już odliczamy do wakacji:)Bardzo przytulną masz ta potarganą chałupę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy chyba ma takie dni, jednak od nas zależy jak zareagujemy na pierwszą sytuację, bo wtedy kolejne ida jak domino ;) Śliczne widoczki, Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ masz tam pięknie i ten widok z zachodem boski. Czasem zdarza się taki wstrętny nerwowy dzień

    OdpowiedzUsuń
  15. Prawda jest taka, że nie ma to jak w domu i wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcie z zachodem słońca przepiękne. Jak już najdzie taki dzień, nie pozostaje nic jak czekać na następny, lepszy :) Wakacje tuż, tuż :):)

    OdpowiedzUsuń
  17. czyli wracasz już na stałe? :)
    Jaki piękny domek.. <3 cudowny widok! gdzie to takie okolice?
    Ech.. czasami chyba każdy z nas ma taki dzień i niestety nic się na to nie poradzi :( Ale grunt, że.. wszystko idzie dalej, do przodu i dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj niee,, tylko na wakacje, a takie widoki t tylko w Świętokrzyskiem:)

      Usuń
  18. Też by mi nerwy puściły w takiej sytuacji. Kiedyś popłakałam się płacąc za zakupy w sklepie. Miałam fatalny dzień a później ta kasjerka była taka wredna.... To się popłakałam.
    Cudowny filmik. Pomimo, że nie znam ludzi to ogląda się go bardzo przyjemnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Haha, prawie jak ja :) Też kilka razy zdarzały mi się podobne sytuacje, też płakałam, byłam zła, panikowałam, a potem jak już było w domu sama się dziwiłam i po co to wszystko, przecież nic się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj w klubie! Ja miałam tak dzisiaj... Do tego dopadł mnie jakiś wirus - same przyjemności :D :D

    OdpowiedzUsuń