niedziela, 2 kwietnia 2017

Dzień SIÓDMY, bieganie, domowe LODY i miska ze SZCZĘŚCIEM

To już tydzień!
TYDZIEŃ!
Wiecie, że ja nie pamiętam kiedy ostatnio wytrzymałam tydzień bez napadów obżarstwa i wymiotowania?
Do tej pory miałam już dwa dni, w których udało mi się pokonać chęć objedzenia się!
I jestem pewna, że gdyby nie to moje pisanie na blogu i Wasze komentarze, Wasze wsparcie, to te dwa dni byłyby spalone.
I pewnie weekend również, jak zawsze po wyjeździe Adama.
Dzięki Wam zrozumiałam, że nie powinnam się dołować, a cieszyć z większej ilości czasu tylko dla siebie.
Czasu, który powinnam wykorzystać jak najlepiej- i taki właśnie mam zamiar!
W ten oto sposób, zamiast pocieszać się przez weekend jedzeniem, zamiast zapychać doła kolejną porcją czegoś koniecznie niezdrowego, tłustego i pełnego tłuszczu, ja spędziłam te 2 dni aktywnie i zdrowo.
I teraz nie muszę użalać się jaka to beznadziejna jestem bo znowu zawaliłam.
Mogę napisać, że jestem z siebie niesamowicie dumna bo wytrwałam i dałam z siebie wszystko!
I to jest tak niesamowicie przyjemne, motywujące i dosłownie dodające skrzydeł!
Bo zaczynam wierzyć!
Choć jeszcze boję się tak o tym myśleć ale to prawda- zaczynam wierzyć, że mogę wyzdrowieć!


Bieganie mnie znowu pochłonęło- dokładnie tak jak rok temu, z tym że teraz biega mi się dużo lżej niż wtedy gdy zaczynałam.
Jakoś tak te 10 kilometrów samo wyskakuje nie wiadomo kiedy:)
Wczoraj było spontaniczne a dziś zaplanowane, bo aby uniknąć tłumów na mojej ulubionej trasie, wybrałam zupełnie inną choć już znaną mi drogę.
Nad kolejne piękne jezioro Lutvann, które leży nieco ponad 4 kilometry od mojego domu.
Więc dziś dyszka w nogach była wcześniej zaplanowana:)
I było wspaniale!
Zdjęcia nawet w połowie nie oddają piękna tego miejsca.
Jezioro, wciąż skute lodem i skąpane w ostrym norweskim słońcu, wyglądało nieziemsko!







Po bieganiu relaksujący prysznic, maseczki, masaż ciała i...lody!
Ale jakie!
A takie właśnie z mrożonych owoców leśnych i banana, z dodatkiem erytrytolu bo lubię jak są słodziutkie:)
Idealne orzeźwienie i schłodzenie po biegu:)


Aby tydzień zacząć z "czystą kartą" postanowiłam już dzisiaj zrobić to co miałam zamiar odłożyć na następny tydzień, czyli sprzątanie xD
Wiem, że w niedzielę to tak dziwnie ale jak się siedzi samej w domu i trochę zaczyna doskwierać smutek to wszystko jest dozwolone.
Wszystko poza objadaniem się rzecz jasna!
Szorowanie m.in. piekarnika, lodówki i wczoraj rozmrażanej zamrażarki wyłączyło mnie z myślenia na przynajmniej 2 godziny.
I nie to abym miała jakieś złe myśli- po prostu czekałam aż Adam dojedzie spokojnie do Potarganej Chałupki i zda mi relację z podróży:)

W końcu zadzwonił a ja już całkowicie mogłam się uspokoić:)
Trochę mnie skręciło widząc go siedzącego na tarasie przed naszą piękną Potarganą ale szybko mnie pocieszył:
"Już za dwa tygodnie będziesz tu siedzieć ze mną i będzie jeszcze lepiej niż teraz, bo wiosna zacznie się na dobre i zrobi się pięknie zielono dookoła":)
No i racja!
2 tygodnie szybko miną.
A ja zrobię wszystko, żeby to były 2 tygodnie bez zaburzeń odżywiania!
Za to z jedzeniem, które uwielbiam, które daje mi siłę do biegania, które daje mi zdrowie, doskonałe samopoczucie i szczęście po prostu!


Zaczynamy nowy tydzień!
Już nie mogę się doczekać:)

Klem, klem:)

20 komentarzy:

  1. Ja też jestem z Ciebie dumna, i to bardzo :) Życzę kolejnego udanego i pysznie zdrowego tygodnia ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję dobrego weekendu!:) jeziorko pięknie, fajna trasa na bieganie - a jak jeszcze nie było tyle ludzi to już w ogóle:) zazdroszczę pogody tak w ogóle - u mie standard, w Bergen nic sie nie zmienia :P i też niedziela w połowie sprzątająca - tak to jest jak sobota pracująca a w niedziele goście a w mieszkaniu bajzel xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję dobrego weekendu!:) jeziorko pięknie, fajna trasa na bieganie - a jak jeszcze nie było tyle ludzi to już w ogóle:) zazdroszczę pogody tak w ogóle - u mie standard, w Bergen nic sie nie zmienia :P i też niedziela w połowie sprzątająca - tak to jest jak sobota pracująca a w niedziele goście a w mieszkaniu bajzel xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przesyłam trochę słońca do Bergen:) Ale nie wiem czy z klimatem wygram hehe:)

      Usuń
  4. Też jestem z Ciebie bardzo dumna, ale najważniejsze, że Ty sama udowodniłaś sobie, że chcieć to móc. Masz siłę, potrafisz!
    Pomyśl sobie, że wystarczy jeszcze wytrzymać 1,5 tygodnia i... po 2,5 tygodnia nawyki żywieniowe się zmieniają. Będzie Ci znacznie lżej, bo Twój organizm nie będzie się już dopominał tych zwiększonych porcji/obżarstwa. Wtedy kontrolować trzeba będzie jedynie umysł, a ten jak widać świetnie udaje Ci się nakierunkować na właściwe tory.
    Bardzo się cieszę, że pasja Cię pochłonęła i bieganie daje tyle radości. To bardzo ważne, aby mieć cele (nawet małe), które cieszą. Tak, aby to nie jedzenie miało być sposobem na rozładowanie emocji i stresu.
    Wiem, że będzie dobrze. Wiem, że dasz radę. Chociażby dlatego, że będzie Ci szkoda zmarnować takiego świetnego efektu, swoich dotychczasowych osiągnięć.
    Trzymam kciuki! Wszyscy trzymamy.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego, wspaniałego poniedziałku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiedziałam o tych 2,5 tygodniach do zmiany nawyków! Super, już niewiele zostało:)
      Zobaczymy co zmieni się u mnie:)

      Usuń
  5. Widzisz jak ten czas szybko Ci zleciał? Każdego dnia odnajdywałaś coraz to nowe pokłady siły, stawałaś się coraz silniejsza. Robiłaś to co kochasz, to co sprawia Ci radość, przyjemność - zajęłaś swoje myśli i nim zauważyłaś czas zleciał a przy Tobie zleciał i nam :)
    Cieszę się, że tak dzielnie walczysz, że się nie poddajesz, że jesteśmy dla Ciebie wsparciem ;)Weekend zaplanowałaś świetnie - przecież smutek, nasze obawy można wypełnić tym co kochamy robić (w Twoim wypadku bieganiem) i chociaż trochę uszczęśliwić sobie ten czas i siebie - bo przecież pasja daje szczęście i radość :)
    Kochana pamiętaj: nawet jeśli coś pójdzie nie po Twojej myśli (a wierzę, że tak nie będzie, bo nie raz i nie dwa udowodniłaś i pokazałaś jak silna, zdeterminowana i wytrwała jesteś) nie możesz a nawet nie masz prawa myśleć o sobie, że jesteś beznadziejna. Nie ma ludzi nieomylnych. Każdy, bez wyjątku czasem się potyka, popełnia błąd, ale po to by z jeszcze większą siłą wstać, stawić czoła problemom i iść dalej. Właśnie o to chodzi wilkowi - o to abyś o sobie myślała w tych kategoriach, aby on stawał się coraz silniejszy a Ty słaba. Kiedy coś Ci się nie uda (cokolwiek i tutaj nawet nie chodzi o Twoją walkę), zamiast pomyśleć "Jestem beznadziejna", pomyśl "No trudno. Tym razem się nie udało, ale dzień jeszcze się nie skończył lub jutro też jest dzień. Spróbuję jeszcze raz i udowodnię, że potrafię".
    Jednak ja wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej... coraz lepiej :) To dobrze, że zaczynasz w siebie wierzyć, wierz dalej i coraz bardziej. Pamiętaj, ze każdego dnia możesz być z siebie dumna, dumna z tego, ze podjęłaś walkę, że cieszyłaś się życiem tak jak każdy z nas:) ♥Wyzdrowiejesz - nie ma innej opcji ♥

    Cieszę się, że wracasz do swojej pasji i że sprawia Ci ona coraz więcej przyjemności - mam nadzieję, że tak będzie również z malowaniem bo masz ogromny talet. Jeśli lubi się to co się kocha to przychodzi to samo - bez najmniejszych problemów ;)
    Miejsce ze zdjęca wygląda przepięknie ♥ ale mówisz,że zdjęcia nie oddają jego piękna... to dopiero musi być cud natury :) Marzenie w takim miejscu się znaleźć ;)
    Niedziela, czy nie niedziela - zajęłaś sobie czas i to jest ważne :) Kiedy człowiek ma zajęcie do głowy nie przychodzą dziwaczne myśli, bo nie ma na to miejsca i czasu :) Człowiek wówczas myśli całkiem o czym innym :)
    Zdrowe i smaczne jedzenie również odżywia ciało, umysł i duszę - Twoje wygląda bardzo smacznie - aż chce się zjeść. A te talerze??? Cudowne - bardzo mi się podobają i jedzenie prezentuje się na nich apetyczniej ;)

    Z samego rana uszczęśliwiłaś mnie tym postem. Siedziałam, czytałam i na mojej twarzy pojawiał się coraz to szerszy uśmiech. Potem pisząc ten komentarz również uśmiechałam się sama do siebie. Cudownie czytać takie słowa. Jestem z Ciebie bardzo dumna i Ty też powinnaś :) Życzę Ci abyś z każdym dniem była coraz szczęśliwsza, aby każdy dzień był udany, jeszcze lepszy od poprzedniego :)
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli moje pozytywne dni Cię uszczęśliwiają to to jest dla mnie genialna motywacja!:):)
      Bo nie chcę zawieść siebie, Ciebie i Wszystkich, którzy tak mnie wspierają:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Nigdy mnie nie zawiedziesz. Jestem i będę z Ciebie dumna każdego dnia, bez wyjątku... dumna za to jaka jesteś, za to kim jesteś... za to, że każdego dnia podejmujesz walkę i chcesz powrócić do pełni zdrowia :) Ty też powinnaś być z siebie dumna za to, że walczysz :*

      Usuń
  6. Ha! No Brawo Ty! Tak trzymać! To, że Ci się uda, jest bardziej niż pewne! :) :) Trzymam kciuki! #nevergiveup

    OdpowiedzUsuń
  7. No i tak trzymaj . Wierzę w Ciebie, że Ci się uda . Widać że uwielbiasz warzywa i owoce , twoja kuchnia jest różnorodna i kolorowa .
    Jesteś bliska wygrać z tym wilkiem.

    PS Wchodzę na twojego bloga od niedawna a coś czuję że zostanę na dłużej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Też mam nadzieję, że zdrowym jedzonkiem pokonam wilka:)

      Usuń
  8. Nic dziwnego, że 10 kilometrów pukasz bez mrugnięcia okiem, z takimi widokami nie czuje się zmęczenia i upływu czasu :D
    Super, że udało Ci się "zaliczyć" pierwszy etap! Te kolejne dwa tygodnie (które na pewno przebiegną bez przeszkód) dadzą Ci jeszcze większą motywacje ;) No i te lody! Takie jak lubimy ^^

    OdpowiedzUsuń