niedziela, 9 kwietnia 2017

Dzień 12, 13, 14

To powinna być strasznie dołująca notka, pełna wyrzutów, obwiniania się, przepraszania, żalu,
okraszona hejtowaniem samej siebie, użalaniem się i poczuciem totalnej beznadziejności.
Już mi się szczerze mówiąc mieszają te dni, nie pamiętam, które były dobre, które średnie, a które totalnie do bani.
Wiem tylko, że im więcej złych myśli mam tym więcej spraw zawalam.
To takie błędne koło- wystarczy raz nawalić a idzie cała lawina bo gdzieś tam w głębi mam poczucie, 
że zawiodłam i zaczynam to odreagowywać w najlepiej znany sobie sposób.
W piątek było źle, a wczoraj, w sobotę spadłam na samo dno.
Czy Was to tak sam irytuje jak mnie?
Czy myślicie sobie- no kurde już tak dobrze jej szło a tu znowu lipa i od nowa...
Bo ja tak myślałam, do wczoraj.
Teraz już się nie zamartwiam.
Nie jestem wcale beznadziejna, nie jestem po*raną bulimiczką, użalającą się nad sobą.
Nie chcę wyzdrowieć.
Ja po prostu to zrobię!
Będę zdrowa, wiem to!





Klem, klem:)

20 komentarzy:

  1. Wyrzuty sumienia pojawiają się gdy wiemy, że zrobiliśmy coś źle a miało być inaczej. To znak, że widzisz błąd a to już jest dobry znak i krok do dobrej zmiany ;) :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z każdego złego dnia wbrew pozorom zawsze wyciągam pozytywne wnioski:)

      Usuń
  2. Jeg tror på deg. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostało już tak niewiele dni do Twojego wyjazdu do Magicznej Chałupki - może myśl o tym Ci pomoże przetrwać. Wierzę w Ciebie i w to, że Ci się uda :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że samemu z tego jest się baardzo ciężko podnieść. Ważne okazuje się zajrzenie w głąb siebie, swoich pobudek. Tu najbardziej pomóc może ktoś z zewnątrz, ktoś kto się na tym zna. Na przykład psychoterapeuta.
    Piszesz o tej lawinie - to niestety tak działa. Jeden atak kompulsywnego objadania pociąga za sobą kolejny. Często dzień po dniu. Potem nie dość, że psychicznie ciężko jest to ogarnąć to jeszcze do tego dochodzą czynniki fizyczne (np. pociąg do cukru)...
    Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że dasz radę! Wytrzymaj!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś,penie już na dniach napiszę o terapii lub zrobię o tym filmik:) Wtedy wyjaśnię Tobie Madziu i innym dlaczego nie myślę o kontynuowaniu spotkań z psychologiem:)
      Dziękuję:)

      Usuń
  5. Nie masz powodów to obwiniania się, hejtowania, oskarżania... i cieszę się, że te początkowe myśli Ci przeszły. Nie obwiniaj się o to, że coś poszło nie tak, bo każdemu to się przytrafia. Było, minęło, masz przed sobą kolejne godziny, kolejne dni...
    I nie zaczynasz tutaj od nowa - na chwilkę przystanęłaś ale teraz idziesz dalej przed siebie w gotowości aby stawiać czoła problemom. Nie zaczynasz od nowa bo nie przekreślisz wszystkich swoich sukcesów, które odniosłaś i które przybliżyły Cię do celu. Pamiętaj o nich wszystkich = bo było ich wiele. Ich nie przekreślisz - one były, są i będą. Pamiętaj o nich i niech one dodają Ci siły do walki o lepszą przyszłość i szczęśliwe życie... Niech myśl o Potarganej Chałupie, o Adamie, o rodzinie również będzie dla Ciebie takim motorem do działania. Tak!!! Będziesz zdrowa! Będziesz szczęśliwa! Ty to wiesz, Adam to wie, Twoja rodzina to wie, przyjaciele i ja również. Wierzymy w Ciebie. Uda Ci się zobaczysz :) ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Kochana, właśnie nie obwiniałam się za to co się stało w weekend, to tak tylko zabrzmiało ale uświadomiłam to sobie dopiero po dłuższym czasie od publikacji notki.
      Tak na prawdę właśnie przestałam się obwiniać o cokolwiek i źle o sobie myśleć i to jest dla mnie bardzo duża pozytywna zmiana:)
      :*:*

      Usuń
    2. "Tak na prawdę właśnie przestałam się obwiniać o cokolwiek i źle o sobie myśleć i to jest dla mnie bardzo duża pozytywna zmiana:)"
      Uszczęśliwiłaś mnie tym zdaniem. To jest ogromny sukces... ogromny i bardzo ważny - dzięki temu łatwiej będzie Ci stawić czoła temu co Ciebie smuci, martwi... temu z czym walczysz. Tak jak napisałaś "Koniec z obwinianiem się! Będziesz zdrowa!" :) :*

      Usuń
    3. To strasznie przyjemne czytać że kogoś uszczęśliwiam:):*:*

      Usuń
  6. Najważniejsze,że widzisz problem. Jeżeli tak jest, to będzie Ci łatwiej znów się podnieść. Na upadki jesteśmy narażeni codziennie, nie zawsze jest z górki, dasz radę.!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze mówimy sobie motywująco z mężem, że " po dołkach zawsze przychodzą wreszcie górki" :) Nie chcę się powtarzać po osobach, które przede mną się wypowiedział - dołączam się do ich słów. :) Kochana, nie skupiaj się na tym co było, ważne co jeszcze przed Tobą! :) My, ambitne osoby, aktywne zawsze mamy dużo w kalendarzu i chyba to już tak jest, że jesteśmy zabiegane i mnóstwo mamy na głowie. :) Nawet jak coś się nie uda, to zawsze jest to nauka. :) Wierzę w Ciebie! Powodzenia. Trzymaj się cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z każdego niepowodzenia wynoszę dużo nauki na przyszłość:)
      W końcu się uda i będzie już tylko z górki:)
      Dzięki Kochana:)

      Usuń
  8. A ja jestem z Ciebie dumna, wiesz ? Przede wszystkim dlatego, że jesteś odważna ! Nie każdy potrafi sam przekroczyć tę niewidzialną linię i przyznać się, że coś jest nie tak. A potem jeszcze z tym walczyć ! I nie obwiniaj się, nie dołuj i nie myśl negatywnie - bo są gorsze i lepsze dni.
    Ja zaczęłam wreszcie ćwiczyć, musiałam być naprawdę doprowadzona do ostateczności, że wzięłam się za aktywność fizyczną, ale nie podoba mi się moje ciało. Ja na siebie nie mogę nawet w lustrze patrzeć. Nie jestem gruba, ale mam po ciązy nadwagę, a piersi nie chcą mi wskoczyć na poprzedni rozmiar. A dziś byłam po stanik - miseczka I. I !!! Przy 158 cm wzrostu !!! Myślałam, że się popłaczę tam w przymierzalni. I to był ten gorszy dzień - już mi się nawet ruszyć tyłka do ćwiczeń nie chce. Rozumiesz ? Każdy ma swoje fisiu misu, każdemu z nas coś się nie podoba i każdy z nas ma takie dni, że wszystko idzie gładko, wytrwanie w postanowieniu nie jest trudne. A potem jest kolejny i jeszcze następny dzień, gdzie mamy wrażenie, że wszystko się chrzani. Ale tylko MAMY takie WRAŻENIE. Trzymam za ciebie kciuki ! Wiem, że ogarniesz to wszystko. Po prostu weź głęboki oddech, zresetuj umysł, a gdy otworzysz oczy, miej tę chwilę słabości i niepewności za sobą. Odpędź te okropne myśli. Trzymaj się ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana, tobie też życzę abyś zawsze patrząc w lustro widziała piękną mądrą kobietkę i podobała się sobie- bo wiem jakie to dla nas babeczek ważne:):*

      Usuń
  9. Trzymaj się! :) A na zdjęciach same pyszności :)

    OdpowiedzUsuń