piątek, 31 marca 2017

Dzień PIĄTY- tak strasznie się boję!

Z dnia na dzień wyszło, że Adam nie jedzie do Polski za tydzień a...jutro.
Właśnie próbowałam odreagować smutek jedzeniem, ale po 2 jabłkach, 2 pomarańczkach, ciastku i trzeciej kanapce z pastą sezamową stwierdziłam, że tylko się zmuliłam i pogorszyłam sobie humor...
Dlatego więcej nie będzie.
Powiedzmy, że to taki mini napad był.
Choć takiego prawdziwego napadu kompletnie nie przypominał, bo wyglądał jak trochę większa kolacja jedzona całkiem spokojnie, bez tempa odrzutowca.
Za to boję się jutra i niedzieli.
Muszę sobie te 2 dni zaplanować, wymyślić jakieś przyjemności, które odciągną mnie od złych myśli.
Muszę pobiegać bo to pomaga zawsze.
Drugi dzień pada i to dołuje mnie jeszcze bardziej.
Muszę wytrwać, nie chcę zaczynać od początku!

Powiecie, że histeryzuję, ale ja boję się zostawać sama właśnie przez zaburzenia odżywiania.
Zawsze tak miałam, jak w szkole średniej wracałam do domu i wiedziałam, że mama ma 2 zmianę na przykład...to były najgorsze dni pod względem choroby.
Teraz nie dość, że mam doła bo zobaczę Adaśka mojego kochanego dopiero za 2 tygodnie, to jeszcze ta cholerna samotność.
Jak to dobrze, że mam Chrupka!
3majcie kciuki za jutro, aby złe myśli nie wygrały!
Już kilka razy zostawałam w Oslo sama na 2-3 tygodnie i w dzień wyjazdu Adama zawsze ale to zawsze się objadałam....
Jak będzie jutro?
:(:(




31 komentarzy:

  1. Wierzę, że będzie dobrze - dasz radę :) Może zaplanuj jakiś seans filmowy bądź serialowy (ja ostatnio często oglądam na pocieszenie Hausa ;)), oczywiście idź pobiegaj, a może wybierz się na jakiś shopping? Gdybyś mieszkała bliżej mnie, mogłabyś przyjechać na weekend - myślę, że miałybyśmy o czym rozmawiać i nie myślałabyś o jedzeniu...
    Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba wybiorę się na shopping i to ten mój ulubiony- owocowo warzywny- kolory w kuchni zawsze poprawiają mi humor:)
      Dziękuję!

      Usuń
    2. Śniłaś mi się dzisiaj - byłyśmy razem w Żabce po Werthers oryginal bez cukru - pamiętam, że wyszukałam smak cappuccino i karmelowy, a potem poszłyśmy do szkoły (to chyba było moje gimnazjum :D).

      Usuń
    3. haha serio?:):) Werthers original nie jadłam od lat! Ale chyba nie są wegańskie xD

      Usuń
    4. Chyba nawet te bezcukrowe zawierają masło :D

      Usuń
  2. jak będzie jutro ? jutro będzie dobrze ! :)

    dopiero na instastory usłyszałam, że walczysz z problemem odżywiania, nigdy w życiu bym nie powiedziała. Jednak człowiek to cwany jest i zawszepotrafi doskonale ukryć to o czym nie chce mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! Tym bardziej osoby chore na takie zaburzenia- potrafią genialnie ukrywać problemy!
      Ja pisałam kiedyś o tym, ze choruję, chyba jakoś we wrześniu zeszłego roku- ale że po tamtym wpisie nie polepszyło mi się a nawet pogorszyło to znowu zaczęłam udawać ze wszystko jest ok- typowe.
      Dlatego teraz mówię i piszę o tym wszędzie gdzie się da, nawet na instastory bo im więcej osób wie tym bardziej staram się nie zawalić niczego i pracować nad sobą

      Usuń
  3. A może spróbowałabyś zapisać się na wizytę do psychoterapeuty? Z dobrym specjalistą można przepracować naprawdę wiele problemów.
    Mam nadzieję, że dasz radę... że przetłumaczysz to sobie racjonalnie i się nie złamiesz. Trzymam mocno kciuki za Ciebie.
    Samotność i brak zajęcia konkretnego, przymusu zrobienia czegoś na czas często bywa zgubny.
    Super, że opanowałaś emocje i udało Ci się po prostu zjeść większą kolację, a nie dopuścić do napadu.
    Pozdrawiam, jestem duchem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana w Oslo do psychoterapeuty nie pójdę, zresztą w Polsce też nie.
      Przeszłam już kilka terapii, jak widać nic mi one nie pomogły ale wiem już jak pracować nad sobą, wiem gdzie szukać problemu i przede wszystkim wiem co powoduje u mnie takie zachowania- najtrudniejsze to przestać odreagowywać poprzez jedzenie i nauczyć się rozwiązywać problemy działając a nie chowając się za napadami.
      Kiedyś napiszę jak wyglądała terapia, może komuś to się przyda, choć ne wiem czy mogłabym być dobrą reklamą terapii leczenia bulimii i innych zaburzeń odżywiania xD

      Usuń
  4. Nie powiem, że histeryzujesz bo to nie prawda i nawet tak nie myśl. Każdy z nas się czegoś boi, czegoś obawia i to nic wstydliwego, złego. To normalne i nie można mówić tutaj o histerii. Martwisz się jak każdy. Poza tym większość szuka towarzystwa w postaci drugiej osoby a Ty przy Adamie czujesz się bezpieczna i to rozumiem... Kochana będzie dobrze - poradzisz sobie, tylko nie trać wiary i nie wątp w siebie. Jesteś silna... odnadź w sobie te pokłady siły. Jesteś w stanie pokonać każdą przeszkodę, która pojawia się na Twojej drodze. Jeśli bieganie Ciebie uszczęśliwia to zrób to, ale też zrób coś innego co sprawia Ci radość. Może zacznij malować? Pisałaś, że chciałabyś do tego wrócić. Może przeczytaj jakąś książkę, obejrzyj film, serial. Zadzowń do koleżanki, porozmawiaj z Chrupkiem, pobaw się z nim... Zajmij swoje myśli.... zobaczysz, że ten czas minie Ci szybko i nim się obejrzysz będzie przy Tobie Adam. Gdybyśmy mieszkały bliżej siebie mogłabyś do mnie wpaść albo ja wpadłabym do Ciebie a gdybyś się zgodziła to zabrałabym ze sobą moją mamę, która zawsze znajdzie temat do rozmowy :) We trójkę a nawet dwójkę (plus Chrupek ^_^) z pewnością miło spędziłybyśmy czas :) Wierzę, że sama z Chrupkiem też sobie poradzisz, że podejdziesz do wszystkiego na spokojnie i kolejne dni będą udane.
    Cały czas trzymam za Ciebie kciuki, jestem z Tobą. Zorganizujesz sobie czas i będzie dobrze. Jesteś silna, potrafisz i wiele dokonasz :) Pamiętaj o tym ♥

    PS Megly ma rację co do psychoterapeuty. Jeśli trafi się na dobrego specjalistę z którym złapie się dobry kontakt, to taka rozmowa może wiele zdziałać i pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytasz mi w myślach- miałam zamiar zabrać się za malowanie:) zobaczymy:)
      Co do psychoterapii to jak już odpowiedziałam Madzi- chodziłam i to do bardzo fajnej pani, miałam terapię na samym początku choroby ale nie byłam gotowa i zrezygnowałam, potem miałam terapię indywidualną a potem grupową.
      Kiedyś, być może na dniach opisze jak to wyglądało i do jakich wniosków mnie doprowadziło.
      W każdym razie pomoc specjalisty już dostałam, wiem jak pracować i wiem w jaki sposób dochodzić do tego co np spowodowało napad, dlaczego on miał miejsce itd- nad tym pracuje się na terapii właśnie.
      Ale czuję ze teraz musze to wszystko ogarnąć sama. muszę spróbować sama. Większość mojego życia albo tłumiłam swoje problemy w sobie albo liczyłam na czyjąś pomoc- teraz muszę spróbować ponaprawiać swoje życie samodzielnie i wiem że jest to możliwe, czasem nawet leży na wyciągnięcie ręki.
      Dziękuję za Wasze komentarze, teraz gdy na nie odpowiadam przestaję bać się weekendu a zaczynam się nawet cieszyć! bo będę miała więcej czasu dla siebie, więcej czasu na bieganie i rysowanie:)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie tym bardziej, że to Ciebie odpręża, relaksuje - zajmiesz czymś swoje myśli :)
      Jeśli będziesz chciała i będziesz na to gotowa to to opiszesz, ale nic na siłę. Wszystko w swoim czasie - musisz być na to gotowa i czuć taką potrzebę. Jeśli tego nie napiszesz też nic sie nie stanie - przecież nie musisz pisać nam o wszystkim ;) Napisałaś Madzi "jak widać nic mi one nie pomogły" - to nie prawda.... sama zauważyłaś, że wiesz jak pracować nad sobą, co powoduje takie zachowania a to wiele.. dzięki temu wiesz którą drogą podążać aby wyzdrowieć. Wiele osiągnęłaś. Z czasem nauczysz się również i tego co aktualnie sprawia Ci największą trudność, ale daj sobie czas i nie obwiniaj się za nic i o nic, bo to nie Twoja wina a Ty dajesz z siebie dużo. Będzie dobrze ♥
      Zawsze należy próbować - Twój wewnętrzny głos z serca mówi Ci co jest najlepsze. Cieszę się, że wierzysz w to, ze jestes w stanie wszystko sobie poukładać bo to daje wiele. Ja również wiem, że sobie z tym poradzisz, jesteś silna i wytrwała :)♥
      Na prawdę nie musisz za nic dziękować, bo nie ma za co. Cieszę się, ze nasze komentarze pomagają Ci w tej walce, dodają jeszcze więcej siły i wiary w siebie. Pamiętaj, ze choćby nie wiem co się działo nie wolno się poddawać. Jak napisał ks. Jan Twardowski "nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno". Poradzisz sobie. Będzie dobrze ♥

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za jutro :*
    Taka niespodziewana wiadomość potrafi zasmucić:( nie dziwie się bo ja w Bergen nigdy nie zostałam sama, zjazdy do Pl zawsze planujemy wspólne, i nie wiem jakbym sama to rozplanowała... Dziewczyny dobrze piszą - seans filmowy (suits polecam!) a moze skype ze znajomymi? ;) cos wymyślisz - i nie daj sie smutkom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie seans filmowy a raczej to co w tv będzie akurat lecieć- ale z Chrupkiem u boku więc musi być dobrze:)

      Usuń
  6. Trzymam kciuki za jutro :*
    Taka niespodziewana wiadomość potrafi zasmucić:( nie dziwie się bo ja w Bergen nigdy nie zostałam sama, zjazdy do Pl zawsze planujemy wspólne, i nie wiem jakbym sama to rozplanowała... Dziewczyny dobrze piszą - seans filmowy (suits polecam!) a moze skype ze znajomymi? ;) cos wymyślisz - i nie daj sie smutkom!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam Cię, trafiłam na Twojego bloga przez przypadek. Sama wyszłam z anoreksji po 10 latach walki, więc uwierz, że się da! Wychodź do ludzi, koniecznie. I skype zawsze pomaga :) Też mieszkam za granicą, więc wypróbowałam nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Ja wierzę że się da, znam przypadki wyleczenia z "ED" i wiem, ze nic nie stoi na przeszkodzi abym i ja w końcu mogła powiedzieć o sobie, że jestem zdrowa:)
      Gratuluję! To musiała być strasznie ciężka droga ale dałaś radę i to jest najważniejsze!

      Usuń
    2. Ty też dasz radę!

      Usuń
  8. Eee dasz radę, podejść do tego inaczej, nie że Adam wyjeżdż, a że jutro 1 dzień kwietnia, zrób dla Wilka PrimaAprilis i mu się nie daj. Strach się pogłębia, zamiast się go bać, trzymaj go na smyczy. Na pewno będzie blisko, ale niech nie podejdzie, to ty to kontorlujesz, tylko ty. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję kochana! no zapomniałam że to 1 kwietnia! początek miesiąca dodatkowo zobowiązuje i mobilizuje:)

      Usuń
  9. Nie zakładaj czarnych scenariuszu, skup się na tym co tu i teraz. Będzie dobrze,myśl pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuje ci Kochana i wiem co przeżywasz, bo jak mój Michał na drugą zmianę to też ten reżim dietowy u mnie zupełnie inny. Koniecznie zaplanuj sobie zajęć na cały dzień i spróbuj odrzucać myśli o jedzeniu. Może jak bardzo będzie cię ciągnąć pomaluj paznokcie... Na mnie to czasem działa ;). Polecam też jakieś fajne filmy lub seriale. Ostatecznie książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi pomaga prysznic, domowe spa, cokolwiek co odciągnie moją uwagę:) Filmy też jak najbardziej:)
      Ale mam nadzieję że będzie mnie ciągnąć do napadów coraz mniej!

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączę się z Tobą w smutku, obawach przed wyjazdami mężczyzny. Mój świat bez mojego męża, kiedy jeszcze wyjeżdżał do Francji był szary, nudny, spokojny i baaardzo stęskniony za nim. Rozumiem jak to jest więc tęsknić tyle czasu, gdy ktoś wyjątkowo bliski wyjeżdża do innego kraju. :) Mam nadzieję, że Twoje zaburzenia odżywiania dasz radę "ujarzmić" i że wkrótce wygrasz z tym problemem. Trzymam kciuki i życzę Ci wszystkiego dobrego, kiedy mąż wyjedzie :)

      PS: Ja podczas jednego takiego wyjazdu mojego mężczyzny zrobiłam najlepszą rzecz w życiu - założyłam bloga. ;)

      Usuń
    2. a ja już myślałam, że dziwna jestem że tak przeżywam rozłąkę a to chyba jednak normalne:)
      Dziękuję!

      Usuń
  12. Mi też psychoterapeuta nie pomógł. Myślę że pomoże Ci zapisywanie codziennie każdego dnia na twoim blogu. Mi przy powstrzymaniu się od napadów pomagała herbata miętowa . Trzymam kciuki za to że wygrasz z tą chorobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapisywanie już mi bardzo pomaga! Liczę, ze miałabym przynajmniej 3 dni zawalone spośród tych 6 które już za mną więc warto:)
      a sposobu z miętą spróbuję choć wolałabym nie musieć:)

      Usuń
  13. Jak miałyśmy też taki okres napadowy to właśnie świadomość, że jesteśmy same i nikt na nas nie patrzy oraz nie kontroluje sprawiała, że szybko wyciągałyśmy ręce po rzeczy zakazane, więc rozumiemy o co chodzi. BĘDZIE DOBRZE!!! :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak się dzieje! Dlatego zaczęłam o tym pisać i nazywać rzeczy po imieniu mimo początkowego wstydu.
      Dziękuję dziewczyny!

      Usuń