czwartek, 23 marca 2017

DOM

Wychowałam się w drewniaku z 1947 roku.
Szczerze?
Nie lubiłam tego domu, nigdy.
Za krzywe ściany z jakiejś płyty wiórowej, malowane na żółto z wzorkiem od wałka i zaciekami.
Bo wiatr często strącał stare dachówki i gdzieś tam się czasem lało.
Za stare okna, którymi wiało a przy myciu wchodziły w palce drzazgi.
W kuchni nawet na zimę zasłanialiśmy jedno okno kapą bo tak ciągnęło zimno...
Za stare podłogi, które trzeba było szczotką szorować bo brud wchodził w zagłębienia- a nawet jak się je tak porządnie wypucowało to wyglądały jak brudne bo farba się zdzierała.
Za to, że długo nie było w domu wody, nosiło się ją ze studni na podwórku a ja się bałam, że do niej wpadnę jak w bajce o dwóch Dorotkach.
Za to, że zimą paliło się tylko w kuchni i przez te kilka miesięcy siedzieliśmy w 4 w "jednej izbie".
Za to, że nie było łazienki a wodę grzało się na piecu lub na gazie.
Za to, że nie miałam własnego pokoju.
Choć w sumie miałam- jako 10 latka sama wypucowałam "mały pokój", który był po sufit zawalony gratami. 
Został stary, czarny i przerażający kredens, panieńska meblościanka mamy ze składanym biurkiem i łóżkiem, brudne ściany zakryte plakatami z Bravo, Popcornu i Kawaii, i uginająca się podłoga przez którą wszystko falowało.
A ja ten kredens i biurko i wszystko pucowałam co sobotę bo byłam szczęśliwa, że mam swój kącik.
Ale nadal zazdrościłam koleżankom, które miały zwykłe murowane domy, proste ściany, panele zamiast starych desek, ogrzewanie centralne i łazienki.
Miałam dopiero 21 lat gdy wyremontowaliśmy dom od podłóg po dach.
Teraz przypomina te domy koleżanek, tylko jest ładniejszy bo zielony:)
No i pewnie postoi dłużej niż te murowane bo mimo sędziwego wieku ściany ma niesamowicie mocne.
Ale remont nic nie zmienił, nadal nie lubiłam tego domu, za dużo wspomnień i żal bo on miał być taki ładny, odnowiony, ale dla mamy, a jej już nie było z nami.

Ale mam też z nim pewne dobre wspomnienia bo dom mój rodzinny remontował Adam...i tak to się wszystko zaczęło:)
W zasadzie mogę powiedzieć, że poznałam Go właśnie dzięki temu staremu drewniakowi i jak tak pomyślę to zaczynam nawet lubię mój dawny dom.
Dawny bo już tam nie mieszkam, wywiało mnie do...innego drewniaka.
Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że kupię taki 80-letni dom i będę jeszcze chciała wyeksponować jego krzywizny, drewno i stare okna- popukałabym się w swoje wielkie czoło xD
A tu się okazało, że nie dość, że byłam zachwycona to jeszcze pokochałam go całym sercem:)

Od początku wiedzieliśmy, że to będzie dom na wakacje, na wypad weekendowy, taka nasza ostoja i oderwanie od pracy i problemów.
Bo tam, dosłownie za siedmioma górami i siedmioma lasami, gdzie leży nasza Potargano Chałupka, tam czas się zatrzymuje.
Można odpocząć, naładować baterie, nacieszyć się spokojem.
Ale mieszkać cały rok?
Yyyy...
No właśnie.
Może i byśmy o tym myśleli, gdyby nie takie jedno piękne miejsce, z drzewami, na które wchodziłam jako dziecko i budowałam domki, z widokiem na las, do którego chodziłam tysiące razy.
Tuż obok mojego rodzinnego zielonego domku, po drugiej stronie ulicy czeka na nas to wymarzone miejsce.
I tam kiedyś zamieszkamy.
I mimo, że dom wybraliśmy tak różny od Potarganej Chałupki, to jestem pewna, że jakieś jej elementy przemycę do wnętrza:)
Na przykład drewno, duuużo drewna:)

Bo jak się tylko da to trzeba marzenia spełniać.












 Klem, klem:)


18 komentarzy:

  1. Powiem Ci szczerze, że i ja mam sentyment do drewna. Czuję się w jego otoczeniu po prostu przytulnie. Chyba nie dla mnie bardzo nowoczesne wnętrza, gdzie trudno uświadczyć choćby odrobinę drewna.
    A ta chatka Twoja drewniana... Budzi we mnie pozytywne skojarzenia. Jest w niej coś takiego swojskiego. Od razu przypomina mi się i moje sielskie dzieciństwo na wsi, magia, czar polskiego lata, zapachów, smaków. Synestezja wielowymiarowa.
    Niezależnie od tego gdzie się mieszka, to nie samo pomieszczenia buduje nastrój. Ludzie! Ludzie są początkiem wszystkiego - choćby najpiękniejsze, najprzytulniejsze wnętrze, gdy wśród mieszkańców panuje chłód i oziębłość - będzie przeniknięte tymi negatywnymi relacjami wiszącymi w powietrzu.
    Życzę Ci, abyś odnalazła swoje miejsce na ziemi i wraz z kochającą rodzinką uwiła tam gniazdo :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzi wspaniałych wokół siebie już mam i wiem, że niezależnie od tego jaki dom zbudujemy, będzie się nam w nim mieszkało razem wspaniale:)
      A drewno? Drewno rządzi!:)

      Usuń
  2. Bardzo mnie cieszy, że się cieszysz:))))
    Miejsce jest rzeczywiście urokliwe, mam nadzieję, że wystarczy przestrzeni i na dom, i na pozostawienie tych starych drzew. Czy tam dalej jest jeszcze jakiś sad stary, czy tylko mi się wydaje?
    Podziwiam Cię za ten "mały pokój". Ja we wczesnym dzieciństwie mieszkałam u babci w 2-izbowym domku, oczywiście bez łazienki, woda była noszona ze studni, która była jakieś 15 domów dalej. Potem w wynajętych mieszkaniach na wsi też bez łazienek, kanalizacji i wody w kranie, dopiero kiedy miałam 15 lat, zamieszkaliśmy we własnym domu, na początku niestety też bez łazienki, bo woda nie miała ciśnienia, eh... To były czasy.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to my mieliśmy widzę super ze studnią na własnym podwórku i nawet pompa elektryczna była więc chyba nie tak źle:)
      To jest ogólnie wszystko sad tylko niestety już bez drzew owocowych...tylko jedna jabłonka się ostała na samym końcu i to chyba właśnie ją widzisz w oddali, reszta drzew to głównie brzozy, jest też głóg i leszczyna. Mam nadzieję, że chociaż kilka brzózek po lewej stronie uda nam się ocalić tym bardziej że wybraliśmy dosyć wąski i długi projekt. Ale nawet jeśli zostanie ich mało to pierwsze co robię po naniesieniu budyku na działkę to dosadzanie drzewek!

      Usuń
  3. Za kazdym razem będę powtarzać że ta Wasza Potargana Chalupka jest cudowna :)) a te dwa ostatnie zdjęcia to projekt nowego domku? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to wizualizacja do projektu który wybraliśmy:) Właśnie! zapomniałam podać źródło zdjęć! Zaraz dopiszę:)

      Usuń
  4. Cudowne i nastrojowe miejsce i w sumie to chciałabym trochę w takim pomieszkać :) Jako dziecko mieszkałam najpierw w bloku, a potem w domu (dość nowoczesnym, z wszelkimi udogodnieniami życia codziennego) i czasem ciągnęło mnie do wiejskiej chatki i lubiłam np.jeździć do babci na wieś. Może nie była to chatka o jakiej myślałam, ale wiejski klimat tam był :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie wybrać się choć na kilka dni do jakiejś agroturystyki z podobnymi domkami- bajka! A jak masz ochotę pobyć trochę w świętokrzyskiem to wpadaj do nas:) powiem Ci gdzie schowaliśmy klucz;)

      Usuń
  5. Już wczoraj wieczorem widziałam ten post, przeczytałam uważnie, ale nie potrafiłam zebrać myśli aby coś sensownego napisać. Podobnie jak Megly kocham drewno, naturę... zawsze lubiłam i kochałam. Takie drewniane mieszkania, domki wzorowane na tych ze skansenu (i tak jak na trzecim zdjęciu u Ciebie) bardzo mi się podobały i nadal podobają. Uwielbiałam i uwielbiam zapach drewna. Takie nowoczesne wnętrza jak w apartamentowcach są ładne, ale tak jak i dla Megly, chyba nie są dla mnie. Chyba nie czułabym się dobrze. Od kiedy pamiętam marzy mi się kuchnia w stylu rustykalnym, tylko gdybym mieszkala w większym mieście to chyba dziwnie by to wyglądało ;) Ale w takich klimatach czuje sie dobrze. Megly ma rację, ze w tej drewnianej chatce jest coś swojskiego, ciepłego, przytulnego.... kiedy wrzucasz zdjęcia z Potarganej Chałupy, ma się ochotę do niej wejść, przesiadywać, spędzić Święta...Jest magiczna i przywołuje mi na myśl, kiedy każde wakacje spędzałam na wsi u babci i tam w mieszkaniu również skrzypiała podłoga i był też swoisty zapach(dziwnie są w nim umieszczone pokoje. tato mówi, ze na stary wzór... zaczynasz od kuchni i przechodząc z pokoju do pokoju wracasz do kuchni po drodze mijając łazienkę ;P pokoje są ustawione w kole).

    Dom to cudowne miejsce: jako dziecko możemy głównie traktować go jako budynek, cztery ściany, ale to coś o wiele więcej i Ty doskonale o tym wiesz :) To przede wszystkim ludzie a nie to jak on wygląda.. to ludzie, osoby, domownicy i przyjaciele tworzą to miejsce. To uczucia jakie miedzy nimi panują - miłość, przyjaźń, życzliwość, zaufanie.... Dom może być najpiękniejszy, moze być domem naszych marzeń, ze snów ale bez tego wszystkiego staje się zimny, ponury, taki że nie chcemy w nim mieszkać. Jest też odwrotnie: miłość, rodzina, uśmiech ponure mieszkanie zamienia w najpiękniejsze. W takim mieszkaniu już od drzwi... z daleka czuć tę pozytywną aurę. Może jednej osoby z nami już nie być cieleśnie, ale jeśli jest w naszych sercach, duszy, jeśli mówimy o Niej to tak jakby była... Ona czuwa nad nami... czuwa nad Wami, jest z Wami przez cały czas ;) Bez tych wspomnień, bez miłości, bez Was wszystkich nie było by Potagranej... bez Was nie będzie prawdziwego Domu :) Z całego serca życze Ci abyście razem z Adamem odnaleźli miejsce w którym będziecie mogli "osiąść na stałe", takie miejsce gdzie bedziecie czuli się dobrze, szczęśliwi gdzie założycie szczęśliwą, kochającą rodzinę ♥

    Przepraszam, że się tak rozpisałam... Jakoś tak mi wyszło ;P

    PS mam pytanie bo troszkę się pogubiłam. Zdjęcie mieszkania z zieloną ścianą i zdjęcie z tą białą, którą malujesz to ten sam budynek, tylko z innej strony? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj miałaś prawo się pogubić bo też tak nieskładnie trochę opisałam na szybko to co mi akurat w głowie zaświtało odnośnie tego całego zamieszania ostatnio z wyborem projektu.
      Już tłumaczę: Na pierwszym zdjęciu jest mój rodziny dom przed remontem- ma czarne ściany bo alowało się je takim olejem do konserwacji. To zdjęcie sprzed ponad 8 lat i nie mam innych z domem w całej okazałości. Potem widać ten sam dom ale w wersji zielonej:) Otynkowany i całkowicie wyremontowany- mówimy na niego po prostu zielony domek teraz:) Ten biały domek, który maluję to Potargano Chałupka a te dwa zdjęcia na końcu to wizualizacje domu który chcemy zbudować- ale spokojnie, będzie w nim dużo drewna a i kuchnia będzie zupełnie inna bo lakierowane białe fronty zupełnie do mnie nie przemawiają- za to te okna i antresola już tak:)
      Po tym co napisałaś dotarło do mnie dlaczego nie lubię swojego rodzinnego domu- nie za to jak wyglądał, że było zimno, że wszystko było stare itp- a za to że, z powodu mojego ojca panowała w nim często nerwowa atmosfera. Gdybyśmy byli taką zgraną fajną rodziną spędzającą razem wolny czas, jeżdżącą na wspólne wycieczki, jadającą razem posiłki itp- to ten dom mój rodzinny byłby dla mnie zawsze wspaniały. Do tego gdy brakło mamy to już wszystko się rozsypało jak domek z kart mimo, że dom został gruntowanie wyremontowany...
      Ale teraz mam już taką rodzinę i pewnie dlatego tak cudownie nam się mieszka w Potarganej Chałupce i jestem pewna, że i w nowym domu będziemy przeszczęśliwi nawet jeśli byłby to malutki skromy domek.
      Bo to nie bryła jest najważniejsza a to kto w niej mieszka:)
      Ps. Rozpisuj się tak zawsze, uwielbiam Twoje komentarze:)

      Usuń
    2. Wszystko opisałaś pięknie i bardzo dokładnie - da się w tym połapać, ale czasem człowiek sam musi zebrać myśli aby coś napisać, odpowiedzieć :) Osobiście uwielbiam Twoje wpisy - przepełnione są emocjami, czuć w nich Ciebie i świetnie sie je czyta ;)
      Już rozumiem :) Coś mi się pomieszało i myślałam, że ten zielony budynek to Chałupa :) Dziękuję za wyjaśnienie - teraz wszystko jest jasne :)
      Rozumiem Ciebie (wiem co przeżywałaś bo bywało, że i u mnie było podobnie i brakowało mi takiej prawdziwej rodzinnej atmosfery, która nie pojawiała się zawsze). Jeśli w domu brak rodzinnej atmosfery, to on nie jest prawdziwym domem i czuje się do niego "niechęć". Nawet nie chodzi o wspólne wycieczki bo nie zawsze ma się na to czas, siłę, czy ochotę ale o wzajemny szacunek, ciszę, spokój... dom powinien być azylem, miejscem gdzie czujemy się bezpiecznie, możemy się wyciszyć, czujemy wsparcie bliskich nam osób a nie strach, niechęć i jesteśmy narażeni na kłótnie i smutek :( Przykre, ciężkie i bolesne doświadczenia mogą potęgować takie emocje, bo człowiek chce z siebie wyrzucić cały ten ból, złość, smutek, rozpacz i cierpienie.... a każdy reaguje inaczej. Jedni płaczą, inni zamykają się w sobie a jeszcze inni (np. tak jak mój tato po śmierci swojej mamy a mojej babci) reagują złością i gniewem, ale to z bezradności i bólu.
      Bardzo mi przykro, że musiałaś przez to przejść, że Ty z Mamą musiałaś, ale Bóg to wynagrodził i tak jak piszesz teraz masz prawdziwą rodzinę i cudownie razem się Wam mieszka :) teraz będzie tylko lepiej ♥ Życzę Ci abyś na Swojej drodze spotykała tylko dobrych i życzliwych ludzi aby w Waszej rodzinie zawsze panowała ciepła, rodzinna atmosfera... wówczas w każdym miejscu będziecie czuli się dobrze, bo jak napisałaś "Bo to nie bryła jest najważniejsza a to kto w niej mieszka" ;)

      PS Dziękuję. To bardzo miłe co napisałaś. Cieszę się, ze moje o wiele za długie komentarze sprawiają Ci przyjemność. Ja również uwielbiam Ciebie czytać (serce) Ale na pewno Ciebie nie nudzę? :)

      Usuń
  6. Drewno we wnętrzu robi świetną robotę jeśli chodzi o klimat ;)
    W takim zielonym domku my się wychowałyśmy i w ogóle jak patrzymy na zdjęcia wokół domu to bardzo przypomina naszą wieś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz gdzie wracać :) jak by Ci się znudziło zapraszam do siebie - kudłów psich i kocich dużo miejsca też :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie drewniane domy, zupełnie inaczej niż w murowanym

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo lubię drewniane domy, kiedyś na pewno w takim będę mieszkać.

    Trzymam kciuki za Walkę i jak będziesz pisać codziennie notatki to będę zaglądać i wspierać. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo lubię takie domy, mają niezwykły klimat i duszę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja to chyba wolę taką klasykę, taką przytulną. Drewno i kamień, szarości i beże, angielska boazeria na ścianach i duuuużo światła. Ale takie drewniane chałupki kojarzą mi się z wakacjami - choć na stałe w takiej mieszkać bym nie mogła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wasza chałupka jest po prostu cudowna! ciepła, rodzinna, z klimatem, ale pewnie jak mówisz i męcząca przy mieszkaniu w niej cały rok. Prosjekt całorocznego wnętrza jest równie cudny! Wspaniała rzecz mieć dwa domy i każdy tak różny, zwłaszcza kiedy podoba się wiele stylów (tak jak mi) :)

    OdpowiedzUsuń