czwartek, 10 listopada 2016

RAW chlebek vol 2, przepyszny!

Staram się nie gromadzić przedmiotów, żyć minimalistycznie...staram się...ale mam słabości xD
Dokładnie dwie- do torebek i kuchennych gadżetów:)
O ile będąc w Norwegii powstrzymuję się od większych zakupów (najczęściej nie ja sama a cena mnie stopuje xD), o tyle jadąc do Polski odbijam sobie z nawiązką i praktycznie zawsze wracam do Oslo z nową torebką i kuchennym sprzętem, tudzież drobnym akcesorium:)
Rozgrzeszam się faktem, że torebki to moje jedyne zboczenie (no można mieć jedno prawda?) a kupione gadżety do kuchni nigdy nie zbierają kurzu.
Tym razem moim mast hewem była suszarka do owoców/warzyw/grzybów.
Szukałam takiej w norweskich sklepach, ale o ile widziałam je na niektórych stronach internetowych, to stacjonarnie nie spotkałam nawet jednej.
Na szczęście w Polsce, w sezonie grzybowym i jabłkowym suszarek na pęczki i znalezienie tej idealnej nie stanowiło problemu. 
Idealnej do suszenia...CHLEBA!
Ale nie takiego dla konia!

Moja fascynacja "surową kuchnią" nabiera rozpędu i o ile nie planuję zostać legalną witarianką, to kręci mnie wypróbowywanie RAW przepisów na wypieki:)
Bo tak mi szkoda tych nasionek! Tych cudownych olejów z siemienia, sezamu czy słonecznika, tych kwasów omega 3, które powinny odżywiać każdą komórkę mego wspaniałego ciała a nie spalać się w odmętach rozgrzanego piekarnika!
Dlatego powstał drugi już surowy chlebek w moim wykonaniu, chlebek, który polecam jeszcze bardziej niż ten PIERWSZY (link) bo o niebo lepiej smakuje nam obojgu- mi i Chrupkowi!

RAW CHLEBEK z marchewką i selerem naciowym

150 g siemienia lnianego (u mnie brązowe i złote)
50 g słonecznika
50 g pestek dyni
50 g sezamu 
2 duże marchewki
2-3 łodygi selera naciowego
8 daktyli bez pestek
1 papryczka chilli lub odrobina w proszku
ok 3 szklanki wody
pół łyżeczki soli
kilka ziarenek kolendry i gorczycy



PRZYGOTOWANIE:
Wszystkie nasiona i przyprawy zmielić w młynku.
Seler i marchewkę pokroić i zblendować ze szklanką wody.
Połączyć papkę warzywną, zmielone przyprawy i nasiona, dolać ok 1-2 szklanki wody tak aby powstała dosyć gęsta masa, wszystko mieszać najlepiej rękoma.
Tacki suszarki wyłożyć papierem do pieczenia (śliską stroną do góry).
Masę chlebkową wyłożyć na papier i równomiernie rozsmarować na grubość max 0,5 cm.
Suszyć w temperaturze nie wyższej niż 40 stopi lub, jeśli nie ma wskaźnika temperatury, na pierwszym poziomie suszenia.
Jak długo? To zależy od suszarki.
Ja mam dwa poziomy suszenia, użyłam pierwszego, na którym ciasto miało cały czas temperaturę pokojową, było lekko ciepłe ale absolutnie nie gorące więc podejrzewam, że temperatura wynosiła max 30 stopni dlatego czas się wydłużył. 
Suszyłam chlebek 8 godzin jednego dnia i 8 godzin drugiego, czyli w sumie 16h. 
Zresztą czas akurat mi nie przeszkadza bo chlebek po wrzuceniu do machiny robi się już sam.
Po około 8 godzinach należy go tylko odwrócić na drugą stronę (może się nadal kleić do papieru więc trzeba to robić dosyć ostrożnie aby nie porwać chlebka)









Pokroić, spakować do szczelnego pojemnika i gotowe!
Podobno można się nimi zajadać nawet 2-3 tygodnie a moje znikną w tydzień max:)
Tym bardziej, że mam pomocnika...Chrupek na serio dosłownie zajada się tym chlebkiem! 
Wie co dobre skurczybyk jeden:)



Z podanych składników wyszły mi idealnie zakryte 4 tace, na szczęście bo więcej nie mam:)
Mojego Zelmera upolowałam w Tesco xD
Nie wiem dlaczego mój mózg zakodował sobie, że jest tu przynajmniej 5-6 tac, a okazało się, że tylko 4...Są za to wyższe, czyli zmieszczą się grubsze kawałki owoców czy warzyw- ale ich suszenie dopiero przede mną:)
Największą zaletą jest brak okrągłej dziury przechodzącej przez środek suszarki- to by mi znacznie utrudniło rozprowadzanie ciasta.
Największą wadą jest brak wskaźnika temperatury ale myślę, że na pierwszym poziomie suszenia jest ona na tyle niska, że nic cennego nie wyparowuje z moich ziarenek:)
Po pierwszym użyciu jestem z niej zadowolona, zobaczymy co będzie dalej:)




Ten biały kłaczek na suszarce wiadomo od kogo pochodzi...:)


Spróbujcie chlebka, spróbujcie! Jeśli nie dla siebie, to dla posiadanych ewentualnie króliczków:)
My z Chrupkiem bardzo polecamy a w niedzielę zapewne nastawimy nowy eksperyment, tym razem może z buraczkami:)

A tymczasem słyszałam właśnie prognozę pogody, podobno śniegi i mrozy do Was nadciągają!
Jeśli to prawda to pamiętajcie kto jest tego sprawcą- to ja Wam norweską zimę podesłałam:)
Już na dobre zapomniałam, że obecnie powinna dalej królować jesień:)


Udanego długiego weekendu! U nas niestety piątek nieświąteczny i pracujący ale przy takiej pięknej pogodzie nawet nie narzekam:)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

19 komentarzy:

  1. Chlebek przecudowny - lubię jak tak wyglądają z niego ziarenka :)
    I też lubię gadżety kuchenne, a najbardziej naczynia :) Torebki akurat mnie nie pociągają :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja siostra również lubi torebki i buty - ma ich tyle, że mogłaby otworzyć sklep i tylko co jakiś czas zwozi je do nas do domu i wynosi na strych :P Co do gadzetów kulinarnych to wiele z nich jest tak urocza, ze ciężko powstrzymać się przed zakupem ;P

    Twój chlebek wspaniały - wygląda jak ciastko i Chrupek się na niego skusił... Króliczysko wie co dobre :D A u mnie dzisiaj za oknem tez śnieg :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chlebek prezentuje się rewelacyjnie, no i widać że Chrupkowi bardzo smakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chlebek wygląda super i mam ochotę go zrobić! Widzę, że jest bardzo bardzo zdrowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chlebek wygląda super i mam ochotę go zrobić! Widzę, że jest bardzo bardzo zdrowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chlebek wygląda cudownie! Nawet 100x piękniej niż sklepowe podobnego typu!
    Pogodę i widoki masz przepiękne! Ja nadal czekam na śnieg! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny świetny chlebek ! Chciałabym mieć taką suszarkę, bo jest genialna ! Ten chlebek to naprawdę kopalnia składników odżywczych. Świetnie wychodzą Ci takie przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chlebek na prawdę super :). Fajnie, że królik też go lubi. Swoją drogą... Ale on urósł! Pozdrawiam Was dwoje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny, złoty kolor. Jestem jeszcze przed śniadaniem i zrobiłam się jeszcze bardzie głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda mega apetycznie! :) Też ostatnio planowałam zrobić podobny chlebek, ale jakoś ciągle odwlekam :P Ale Twój prezentuje się tak smakowicie, że muszę zrobić coś podobnego wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmm jakie pyszności ♥
    Kochana! z racji tego, że niestety ktoś włamał mi się na pocztę nie mogę kontynuować starego bloga (blogujzbertą).
    Dlatego byłam zmuszona założyć nowego bloga :< zapraszam na nowego kaktusowego bloga :D
    http://mundo-pandory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie chleby to prawdziwe cudo odżywcze. Ja jednak nie mogę się zdecydować czy wziąć za siebie, żeby coś takiego zrobić. Musiałabym pomieszać coś jednak z mąka orkiszową, bo okazuje się, że rewelacyjnie wpływa na mój organizm. Bardzo polepszyły mi się dzięki niej parametry krwi i wolałabym tego nie zaprzepaścić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialne są te chlebki! Zazdrościmy Ci takiego sprzętu! Chyba poprosimy Św. Mikołaja o taki :P

    OdpowiedzUsuń
  15. I to kolejny powód dla którego potrzebna mi jest suszarka ! Mój mąż, P., zawału by dostał, gdyby zobaczył kolejny sprzęt w domu :) Chlebek genialny, dobry byłby do pochrupania w ciągu dnia i jako dodatek do lunchboxu :D
    Poza tym piękna zima, u nas w PL też trochę spadło, ale już topnieje. Oby tylko na Święta coś było :{
    Widzę też, że masz Instagrama, dodaję więc do obserwowania ;}

    OdpowiedzUsuń
  16. Źródło samych zdrowych dobroci :) Nie wpadłam na takie użycie suszarki spożywczej! A zimowy krajobraz wygląda ładnie - jak się siedzi w ciepłym domu i nie trzeba nigdzie wychodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Chlebek prezentuje się świetnie a królik jest tak słodki że skupia na sobie całą moją uwagę ;D

    OdpowiedzUsuń