poniedziałek, 21 listopada 2016

7 NORWESKICH BZIKÓW del 5 (wersja zimowa:))

Kawał czasu minął od ostatniej notki o Norwegach i ich lekko dziwnych lub totalnie odjechanych zwyczajach, poglądach i zachowaniach:)
Myślę, że czas powrócić do tematu tym bardziej, że zbliża się zima- czyli coś co jest norweskim bzikiem samo w sobie:)
Bo zima to śnieg, narty, ciepłe kalesonki i święta, czyli coś co wielu z nas uwielbia ale Norwedzy robią to na swój specyficzny sposób:)

Zacznijmy od czegoś co za każdym razem, a zdarza się dosyć często w okresie zimowym, bardzo mnie rozbawia. Mam wrażenie, że Norwegia chyba na Syberii leży:)

1. U nas jest najzimniej!
Norwedzy lubią pytać jak to jest w Polsce, porównywać zwyczaje, pytać co ile kosztuje ("ohh u nas w Norwegii jest tak drogo!") i o pogodę. Bo wiecie, ta norweska zima jest niesamowicie sroga, jest mróz, sypie śnieg, trzeba skrobać szyby i auta często nie odpalają! No mówię wam tragedia!
Ja się na takie straszne mrozy szykowałam a tu jedna druga trzecia zima minęła i stwierdziłam- ale tu fajnie! 
Bo u mnie w kieleckiem jak jest minus 10 stopi to czujesz jakby co najmniej 20 poniżej zera było bo wieje i powietrze jakieś takie wilgotne. 
A w Oslo? Minus 20 a mam wrażenie jakby delikatne i przyjemne minus 5 było:) Serio! Oczywiście potrafi zmrozić i zawalić śniegiem ale żeby to jakieś srogie zimy były to nie sądzę. 
Ale powiedz to Norwegowi! Zawsze gdy pytają jaka zima jest w Polsce i odpowiadam, że podobna do tej w Oslo (bo nie wiem jak jest na samej północy kraju) to łapią się za głowę- Tak zimno? Niemożliwe! (Im się chyba wydaje, że Polska nad Morzem Śródziemnym leży...)
Nie wiem co oni mają z tym odczuwaniem temperatury..a może to ja mam coś zaburzonego bo mi jest na prawdę zimniej w Polsce niż w Norwegii- ale tego nie powinno się im zdradzać! 
Zauważyłam, że Norwedzy odczuwają jakąś taką satysfakcję gdy utwierdza się ich w przekonaniu, że to u nich jest najzimniej:) Niech im będzie:)




2. Na narty!
Niech tylko pojawi się pierwszy płatek śniegu, prognoza, że jest szansa na chociaż lekki śnieg. 
Niech tylko szron na szybach się zrobi...Norweg już zaciera ręce, szykuje narty i planuje wyjazd na stoki, do swojego domku w górach, do pensjonatu czy chociażby na pagórek pod blokiem...:) 
Pisałam już w poprzednich notkach, że Norwedzy "rodzą się z nartami na nogach" i to chyba najlepiej określa to co się teraz dzieje po pierwszych listopadowych opadach śniegu, po których już nie ma śladu- nerwowe wibracje w powietrzu i wyczekiwanie na więcej!


3. Żwirek nie tylko dla kota:).
Nie bez powodu większość rozsądnych Norwegów ubezpiecza szyby w autach. 
Nie mam pojęcia ale mogę się domyślać, że sporo za to dopłacają bo istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo na uszkodzenie szyby w sezonie zimowym- nam już się to przydarzyło 2 razy! A wszystko przez ten żwirek!
Narzekasz na piasek i sól sypaną na jezdnie? No to w Norwegii tego nie uświadczysz bo tutaj piasek naturalnie nie występuje i jest za drogi żeby go na drogi wyrzucać. Za to żwirek jest tani i funkcjonalny! Jako osoba poruszająca się głównie pieszo doceniam takie rozwiązanie na drogach bo faktycznie ciężko poślizgnąć się na kamykach. 
Wbijają się w podeszwy, mogą odprysnąć spod kół przejeżdżających aut i uderzyć w inne auto lub co gorsza w nas, a jeśli wchodzisz w butach na panele w domu licz się z ich nieodwracalnym porysowaniem. Ale za to nie niszczą obuwia jak sól, nie tworzą mokrej ciapy na chodnikach i do tego wiosną są przez specjalne maszyny zbierane z dróg i wykorzystywane w następnym sezonie:)
Ekologiczni Norwedzy:)

4. Dobra kurtka nie jest zła czyli dunjakker za tysiące koron.
Czytałam kiedyś artykuł o Norweskich szkołach i manii posiadania przez uczniów bardzo drogich kurtek. 
Niby takie zjawisko występuje wszędzie, w Polsce też, ale powiedzcie szczerze, czy widzieliście w swojej szkole czy pracy kogoś kto ma na sobie np taką kurtkę ?


Canada Goose to tylko jedne z zimowych kurtek wartych nawet 5 tys zł...(cena tej to 8400nok czyli ok 4 tysiaki), kurtek, które są w Norwegii bardzo popularne. Wierzę, że są ciepłe ale jak dla mnie to nawet ładne nie są, a to co je w moich oczach totalnie dyskwalifikuje to nawet nie jest cena a...naturalne futro kojota na kapturze- po co i na co ja się pytam???? 
W Norwegii też było o tym głośno i już myślałam, że dojdzie do prawdziwego bojkotu słynne "Canady" ale tak się jednak nie stało. Moda i przyzwyczajenie do drogich marek zwyciężyło a norweskie dzieciaki wręcz wymuszają na rodzicach kupno takich kurtek bo przecież " mamooo tylko w tej kurtce nie zamarznę w naszym surowym norweskim klimacie!" xD

5. Ullundertøy czyli norweskie wełniane...kalesony:)
Dobra ciepła kurtka to jedno, a w tak surowym norweskim klimacie (no ok, może na północy faktycznie taki panuje) potrzebujemy jeszcze dobrej wełnianej bielizny! 
Już teraz w każdym sportowym sklepie jest wystawiana na widoku. Dziesiątki firm, wzorów, kolorów ale łączy je jedno- ull czyli wełna. Ceny nie są niskie choć dla Norwega 400-500 zł za ciepłe kalesonki to całkiem normalne pieniądze. Pewnie nie zrozumiem fenomenu tej, tak popularnej tutaj części garderoby, dopóki sama jej sobie nie sprawię. Może w tym sezonie? Tylko po co skoro mi tu zimno nie doskwiera nawet jak jest tona śniegu i minus 20 na termometrze:)
Ten wzór od Kari Traa poniżej jest tu bardzo bardzo popularny:)



6. Pepperkaker czyli norweska wersja naszych świątecznych pierników.
We wszystkich bzikowych notkach musi być spożywczy akcent:)  
Zima to święta a jak święta to koniecznie pepperkaker czyli "pieprzne ciasteczka" xD 
Nie, wcale nie czuć w nich pieprzu a tłumaczy się je jako korzenne ciasteczka mimo, że w nazwie jest pieprz- chyba nigdy tego nie pojmę xD
U nas w Polsce też są dostępne w charakterystycznych okrągłych pudełkach, choć nie wiem czy smakują tak samo jak te norweskie. 
Wiem tylko, że to prawdziwy norweski bzik! Co roku już od października sklepy zwalone są takimi czerwonymi pudełkami z gotowymi ciastkami lub masą do samodzielnego wypieku. Rok temu nawet rzucili promocję 300g ciastków za 1 koronę czyli ok 45 groszy:) 
Ja osobiście wolę nasze polskie pierniki ale i tak przywożę na święta kilka opakowań pepperkakerów dla całej familii- bo oni uwielbiają:) 



7. Ciemności
Zima to piękna pora roku.
Śnieg, święta, mikołaj, lampki, białe szaleństwo i...krótki, bardzo krótki dzień.
W Polsce maksymalnie od 8 do 16 jest względnie widno, za to w Oslo o 9 jest jeszcze całkiem ciemno a potem do 15 mamy "dzień", który wygląda jak późny zmierzch.
Ale to i tak nic, Oslo leży na południu Norwegii a na dalekiej północy, np w miejscowości Tromsø, słońca nie ma przez ponad 2 miesiące! 
Nie wiem jakie to uczucie egzystować przez 2 miesiące nocą, ale spotkałam kiedyś pewnych miłych ludzi z tamtych rejonów i powiedzieli mi (swoim przedziwnym akcentem, który ledwo zrozumiałam) jak mieszkańcy sobie radzą- dużo witaminy D, tranu i obowiązkowe wakacje w egzotycznych krajach:)
Za to latem mają dla odmiany białe noce i słońce 24h na dobę:)


I takie są moim zdaniem największe zimowe bziki Norwegów. Teraz czas szykować te typowo świąteczne:)
A jak jest u nas? Nosimy drogie puchowe kurtki z futrem z kojotów? Wełniane kalesonki? Jadł ktoś pepperkaker? 
Jakie Wy macie bziki objawiające się wraz z pierwszymi płatkami śniegu na dworze?
Ja zaczynam robić świąteczne ozdoby xD

Pozostałe notki z tego "cyklu" w zakładce NORWEGIA (tu)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)


20 komentarzy:

  1. Uwielbiam te ich pierniczki, smak bardzo mi odpowiada :) swoją wełenkę już mam od dawna, z Janusa,ale tylko górną część - zimy w Bergen są dosyć łagodne więc obywam się bez kalesonków;) w ogóle kurtki zimowe tutaj są mega drogie, nie tylko canada goose ale większość zimowych parek ma kosmiczne ceny :P moje marzenie w tą zimę - zobaczyć zorzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie kurtki spoza sieciówek to przynajmniej 4 tys koron- jakoś mnie to nie pociąga mimo, że teoretycznie możemy sobie takie sprawić xD Zorzy raczej nie zobaczę ale rekompensują mi to magiczne zachody słońca w Oslo- niebo dosłownie płonie!:)

      Usuń
  2. W takiej kurtce i kalesonach żadna zima nie byłaby mi straszna :D No ale cena i to futro z kojota nie sprawi, że stanę się podiadaczka takiej odzieży :D
    No i ten żwirek mnie zadziwił - faktycznie bezpieczniej dla samochodu jest chodzić pieszo :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać o tym jak to jest w innych krajach :) to jest fascynujące :) najbardziej są dla mnie niesamowite te krótkie dni albo dzień trwający 24h :) bzik na punkcie kurtek i kalesonow trochę mnie zmrozil :)
    Świąteczne szaleństwo jeszcze przede mną, ale już myślę, co tu zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nie dziwię że na depresję cierpią skoro jest tak mało słońca

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twoje zestawienia norweskich bzików :D <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba najgorszy w tym wszystkich jest brak słońca bo co do zimy to wystarczy ciepło sie ubrać i wtedy żadna zima nie straszna ;) No i każdy kraj, kontynet ma swój urok, czymś się wyróżnia na tle innych i to jest w tym wszystkim najlepsze ;) Ja takich bzików nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy ale z drugiej strony jak się trochę przemęczymy to w styczniu już dnia zaczyna bardzo szybko przybywać i potem jest już tylko lepiej:)

      Usuń
  7. Marzę o podróży do Oslo, odkładam pieniążki, żebym mogła tam pojechać (może w wakacje) bo na pewnie w ferie skoro u nich "tak zimno". To już zostane w tej cieplej Polsce :D nie będę się narażać na zamarzniety nosek :D Haha, super post, czekam na więcej, bo chce dużo wiedzieć i w końcu tam pojechać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie służę radą jak najtaniej odwiedzić Norwegię:) A przynajmniej Oslo:)

      Usuń
  8. Norwegia jest piękna, ale niestety widzialam ją tylko na zdjęciach. Może kiedyś uda mi się tam pojechać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie potrafi zaskakiwać- też kiedys nie przypuszczałam że wyjadę z kraju i to do pięknej Norwegii:)

      Usuń
  9. Mój kuzyn obecnie mieszka w Norwegii, więc miałam okazję się troszkę dowiedzieć o zwyczajach, mieszkańcach, nawykach... Nigdy tam nie byłam. Jednak co do miłości do nart to bym się mogła z nimi zgodzić.
    Natomiast wełniane kalesony to i nam by się przydały, gdy zima się czasem nam daje we znaki. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba sobie kupię te kalesonki właśnie do Polski bo tam jest mi zdecydowanie zimniej niż w Oslo:)

      Usuń
  10. Ja mam tak, że lubię kupować ciepłe i śmieszne skarpetki, jak tylko przychodzą mrozy :) I marzy misie taka piżamka czerwona, która jest w formie pajacyka :D To taki mój bzik :) Poza tym też jestem ciekawa jak można by było wytrzymać 2 miesiące bez słońca, a potem prawie tyle samo czasu z dniem, który się nie kończy :) To by bardzo zaburzyło mi rytm dnia, ale tam ludzie są do tego przyzwyczajeni. Czytałam gdzieś, że państwo sponsoruje lub dokłada się do tych egzotycznych wycieczek, bo to bardzo depresyjne tak żyć w ciągłej nocy. Wiesz coś na ten temat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pajacyk fajna sprawa! Co do dofinansowywania wycieczek to nie sądzę...tutaj każdy dostaje tzw feriepenger czyli pieniądze na wakacje ale to są nasze własne pieniądze odciągane przez pracodawcę z każdej wypłaty i oddawane przed wakacjami- zbiera się tego nawet ok 15 tys zł więc starcza im na solidne wakacje:) ale ogólnie mieszkańcy północy płacą mniej za np czynsze a zarabiają często więcej niż w stolicy po to aby te tereny z ciężkimi warunkami do życia całkiem się nie wyludniły xD Ale mi tam dobrze w Oslo, na północ się nie wybieram) A białe oce to super sprawa, mam mnóstwo energii cały dzień aż do 23 kiedy to zasuwamy żaluzje i udajemy że już jest ciemno aby móc zasnąć:)

      Usuń
  11. U mnie jak jest -5 to czuje się jak -15, jak było raz -22 to odczuwalne było o wiele więcej, samochody ledwo jeździły, a my normalnie na zajęcia przez pół miasta :D Zawsze mnie śmieszy koleś na internecie - co prawda jest on z islandii jak do swojego kuzyna w Australii mówi w nagraniu, że jest 15 w rejkiaviku - a tam ciemno jak w 4 literach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w Oslo o 15 już się szarówka robi ae jeszcze ze 3 tygodnie i też będzie ciemno:)

      Usuń
  12. Jak już tak jarają się tym, że mają najzimniej to niech im będzie :P Widocznie są z tego dumni mimo, e trochę narzekają :P
    Wygląda na to, że również nie byłybyśmy modne w szkole bo takie kurtki są na naszej czarnej liście xD Nigdy nam się tego typu odzienia nie podobały. Nie wiemy czy jadłyśmy na 100% te ciacha ale nasz tato kupuje takie pudełka z czerwonym wieczkiem i korzennymi ciasteczkami, nam nie smakują bo "walą sodą" :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie obowiązkowo do zimowej codzienności wpisuje się 'zimowa herbata'. Taka z miodem, pomarańczą, przyprawami...mmmm pycha! :)

    OdpowiedzUsuń