sobota, 1 października 2016

Wrzesień w zdjęciach

Wrzesień, wrzesień i po wrześniu.
Wszyscy dziwią się, że tak szybko minął a mi się nawet dłużył bo był miesiącem wchodzenia w stare rutyny i przyzwyczajania się na nowo do Norwegii po dwóch miesiącach spędzonych w Polsce.
A to trwa:)
Wrzesień miałam spokojny ale i w pewien sposób rewolucyjny- a to za sprawą pewnej książki, która odmieniła moje podejście do odżywiania- na lepsze!
Ale zacznijmy od pięknych norweskich widoków.
Aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze 3 tygodnie temu mogłam wyskoczyć w sukience i sandałach i złapać trochę słońca. Wtedy jeszcze nie dotarło do nas zimne jesienne powietrze...





Wrzesień obfitował też w książkowe łupy:)
Bardzo lubię odwiedzać Fretex- norweski sklep z używanymi rzeczami- mają tam wszystko-od ubrań i mebli po zabawki i książki. 
Pierwsze 4 tomy Harryego Pottera upolowałam przed wakacjami, ostatnie 3 całkiem niedawno- i tak oto mam całą serię po norwesku podczas gdy po polsku tylko 2 tomy hehe:)
Dodam, że kosztowały mniej niż polskie wydania bo 15-20 zł za sztukę a są w idealnym stanie:)


Tylko pytanie kiedy ja to wszystko przeczytam...bo nie tylko hity J.K. Rowling skompletowałam ale i popularną ostatnio Jojo Moyes.
Porzuciłam na razie Harryego na rzecz pierwszego tomu "Zanim się pojawiłeś" (norw. "Et helt halvt år" czyli "całe pół roku") i zakochałam się w tej książce totalnie!
Jak na swoje norweskie tempo czytam ją błyskawicznie i bronię się jak mogę przed pokusą obejrzenia filmu:) Piękna książka!


I piękny mój Chrupek zwany Chrupkiem Staszkiem, zwany również Dupkiem:)
To moje oczko w głowie, pocieszacz i rozbawiacz!
I do tego niesamowicie mądry!
Każdego dnia żegnam się z nim długo gdy rano wychodzę, a gdy wracam pędzę od razu do pokoju ze świeżą trawą i wypuszczam go z klatki żeby sobie pobrykał:)
A on się odwdzięcza, tuli, liże i wygłupia rozbawiając nas wszystkich:)
Niesamowita mała iskierka:)
Dla wielu z Was będzie pewnie niezrozumiałe to, że tak się dosłownie jaram jakimś zwierzakiem domowym, tym bardziej królikiem.
Ale zwierzątko to coś czego mi tutaj w Norwegii niesamowicie brakowało! 
A Adam tak na mnie patrzy jak biegam za Chrupkiem i stwierdza, że raczej dziecka mi trzeba a nie królika....no chyba coś w tym jest xD


Ale o czym to ja miałam...Ah kolejna książka!
Polecona przez przesympatyczną kobietkę, której profil przypadkiem znalazłam na instagramie i której przejścia i obecny styl życia bardzo mnie inspirują.
@dominikabrzeska poleciła mi tę książkę jako sprawcę jej pożegnania się z zaburzeniami odżywiania i przywitania świetnej sylwetki ale przede wszystkim zdrowego ciała i ducha.
Musiałam przekonać się na własnej skórze czy "Metoda Gabriela" działa.
Zamówiłam ebooka i czytałam przez kilka dni w metrze z wypiekami na polikach:)
Na razie nie będę się zagłębiać ale mogę pokrótce powiedzieć, że obecnie pojawiające się u mnie zdjęcia kolorowych warzyw, owoców i kombinowanie z jedzeniem samo z siebie się nie wzięło:)





A u samej Dominiki podpatrzyłam drewniane miseczki i sztućce, potem zobaczyłam je na wielu innych profilach na insta i co zrobiłam? 
Poleciałam jak zwykle na polowanie do Fretexu:)
Powiem wam tak- nadal marzy mi się jedzenie i picie z pięknej Bolesławieskiej ceramiki- ale jedzenie z takiej drewnianej michy (upolowanej za ok 18 pln:)), a do tego drewnianymi sztućcami, o których istnieniu nawet nie wiedziałam- to samo z siebie przybliża mnie jakoś do natury, sprawia, że nie patrzę na zawartość michy jak na zwykłe żarcie, które wrzucę w siebie z prędkością odrzutowca byle się szybko nażreć- a na coś co mnie odżywia, daje siłę, witalność i...
Sami kiedyś spróbujcie:)
W każdym razie ja jako właścicielka 80 letniego drewnianego domu, tony starych drewnianych mebli i innych gadżetów- w tych drewnianych miskach i sztućcach po prostu się zakochałam:)
Upolowałam już 3 michy różnej wielkości (dziś przywlokłam do domu trzecią największą hehe), sztućce i talerzyk:)
I szukam dalej bo nie ukrywam, że zawsze byłam trochę kuchenną gadżeciarą:)
Aha i postanowiłam wywalić większość moich plastikowych lunchboxów na rzecz jednego szklanego- który nie śmierdzi, ładniej wygląda niż matowy porysowany plastik, jest super szczelny i mimo, że waży więcej, to eksploatuję go każdego dnia:)




Była micha- dosłownie i w przenośni, to teraz pora na aktywność.
Aktywność jakaś była ale nie powalająca, choć biorąc pod uwagę, że jestem w ruchu praktycznie cały dzień, to nie jest wcale najgorzej.
Choć wolałabym przebiec 150 a nie "tylko" 50 km we wrześniu...może się to uda w październiku:)
A te widoki nigdy mi się nie znudzą!





Ale ta moja pańcia przynudza co nie?



Wspaniałego października życzę Wam ja i gwiazda tego bloga- Chrupek Staszek:)
A Chrupkowi życzcie aby świeża trawa rosła jak najdłużej!

Pozdrawiamy!
Klem, klem:)

18 komentarzy:

  1. Na początek pozdrów Chrupka od blogowej cioci :)
    Miska drewniana bardzo mi się podoba - także lubię drewno, choć w domu tylko deskę do krojenia mam drewna i naczynie na skorupki od orzechów :D
    Też myślałam, żeby wymienić plastikowe lunch boxy na szklane, ale póki co nie wyobrażam sobie nosić 3 a czasem 4 szklanych pojemników :/ Moje póki co nie śmierdzą i porysowane nie są...
    I miło patrzeć na te wszystkie warzywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo myślę, jednak szklane naczynie są ciężkie i lepiej jest nosić plastiki. Wiem, że mówi się, że nie jest dobrze trzymać jedzenia w plastikach. Ale ... cóż nie ma wyboru!

      Usuń
  2. Ale masz urokliwe te ścieżki biegowe ;)
    Musze się kiedys porwac na czytanie ksiazek po norwesku ale jeszcze nie przeczytałam wszystkixh polskich z bibiloteki w centrum więc zawsze jeszcze siegam po polska... Moze kiedys ;)
    A film "zanim sie pojawiles" jest cudowny, nawet nie wiedzialam ze jest ksiazka ;) cudownego pazdziernika, oby jeszcze pogoda nas troche w Norge rozpiescila ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale masz urokliwe te ścieżki biegowe ;)
    Musze się kiedys porwac na czytanie ksiazek po norwesku ale jeszcze nie przeczytałam wszystkixh polskich z bibiloteki w centrum więc zawsze jeszcze siegam po polska... Moze kiedys ;)
    A film "zanim sie pojawiles" jest cudowny, nawet nie wiedzialam ze jest ksiazka ;) cudownego pazdziernika, oby jeszcze pogoda nas troche w Norge rozpiescila ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że wrzesień doskonale na Ciebie wpłynął :) Radość i szczęście na każdym zdjęciu! Oby tak dalej! Życzę aby październik był jeszcze bardziej udany :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite norweskie widoki ! Strasznie zaciekawiłaś mnie książką "Metoda Gabriela" - muszę do niej sięgnąć. Jedzenie z takich drewnianych miseczek od razu inaczej nie tylko wygląda, ale i smakuje i rzeczywiście płynie z tego jedzenia prawdziwa energia.
    Te widoki są naprawdę niezwykłe :) Tobie również i Chrupkowi Staszkowi wszystkiego dobrego w październiku życzę :D :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Drewniane michy wymiatają! :) Za równo micha jak i zawartość, bo przez foty na insta ślinka mi nieraz cieknie, hihii.
    Wiesz co to ja zobaczę film 'Zanim się pojawiłeś', ale nie zdradzę Ci szczegółów. Miłego czytania! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałaś piękny wrzesień i udany :) Te drewniane miski mnie urzekły a króliczek prześliczny :) Jak tak na niego patrzę to tęsknię za swoim :(

    Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Zanim się pojawiłeś" bardzo mi się podobało, uwielbiam tę książkę! Ale druga część już jest słabsza i jej nie skończyłam :( Bardzo dołująca.

    Chrupek jaki przytulasek! Urocze jest takie zwierzątko :)

    Życzę udanego października!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wrzesien był dośc piekny, pażdziernik tez się pieknie zNAmi przywitał, czekamy więc na kolejne fotki

    OdpowiedzUsuń
  10. Wrzesień faktycznie, bardzo szybko minął :( zazdroszcze widoków ;) super, że byłaś tak aktywna i biegając mogłaś podziwiac piękno natury ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne zdjęcia :) Mogłabym oglądać i oglądać :)
    Harry Potter <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Chrupek po prostu wygrywa wszystko! Taki mały Dupek a ile radości potrafi dać człowiekowi! :D
    Drewniany zestaw bajeczny! Od razu nam się spodobał :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach ta torebka oBag, jest wszędzie :) Uwielbiam i chyba jako szczęśliwa posiadaczka wersji grafitowej, wszędzie widzę oBagi :)
    Powiem Ci, że masz imponującą kolekcję Harry'ego.
    I nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała Ci, że pięknie i przepięknie tam masz w Twojej Norwegii... Ach, zapatrzeć się można... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczne zdjęcia i Chrupek :). Drewniana miska to fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia :)) Jak patrzę na Chrupka, to jeszcze bardziej tęsknię za moją Tośką, heh... A podziwiam za te książki po norwesku, ja jak mam wziąć nawet coś po angielsku, to zanim się za to zabiorę... :P

    OdpowiedzUsuń
  16. musisz mi zdać relację później z tej książki, bo jestem bardzo jej ciekawa ;)
    zakochałam się również w tych drewnianych miskach! Są cudowne ;)
    Ale tutaj w Pl chyba jakoś rzadko są, bo ich w ogóle nie widzę :O
    Chrupek jest fajny! zostawić Chrupka w spokoju! :D

    OdpowiedzUsuń