piątek, 9 września 2016

Rzym z lekkim przymrużeniem oka.

Gdyby tak zebrać wszystkie zdjęcia i te 6 pełnych dni pobytu w Rzymie pewnie zamęczałabym Was wakacyjnym tematem do Bożego Narodzenia...
A jednak coś jeszcze dodać muszę, choćby egoistycznie dla samej siebie na pamiątkę, bo nie często zdarzało mi się jeździć dalej niż do Zakopanego i w dodatku na wakacje a nie do pracy.
Dlatego dziś druga i przedostatnia notka. 
Ciekawostki, które udało mi się uchwycić, to co mi się w Rzymie najbardziej i najmniej podobało, trochę żartobliwie i trochę poważniej.
I Lido di Ostia w bonusie;)

Ale zacznijmy od...


...Koloseum!- fajna sprawa, choć na mnie większe wrażenie zrobiło z zewnątrz niż w środku. 
Tłumy ludzi i wycieczki Azjatów machających przed nosem parasolkami i kijkami do selfie...Chcesz zrobić sobie zdjęcie z ukochanym a tu nagle nad głową dynda ci ajfon s6 superhiperplus na 3 metrowy wysięgniku...
No ale byłam w Koloseum? Byłam!


Po zakończeniu zwiedzania (max godzinka, bo ileż można chodzić w kółko:)) ruszyliśmy dalej- dalej czyli planowo w stronę Panteonu (nigdy nie wiem czy to Panteon czy Pantenon xD), przedzierając się przy tym przez tłum turystów i panów oferujących wodę- "łan ejro, łan ejro, łan ejro"...do tej pory to słyszę:)



Zrobienie wspólnego zdjęcia przed Ołtarzem Ojczyzny też było niezłym wyzwaniem:) "Pstryknij 10, może trafi się jedno bez przechodzących turystów"..






Coś dla "wyznawców" Zary też znalazłam:)



I dotarliśmy- Panteon...wejście jest darmowe, prawdziwy kolos, zarówno w środku jak i na zewnątrz robi niesamowite wrażenie!




Ale czasem wystarczyło po prostu zadrzeć wielką głowę do góry i popatrzeć na te piękne kamienice! Zdecydowanie więcej będzie ich w ostatniej notce o Rzymie;)




No dieta dieta, no będzie...no kiedyś:)

A poniżej...
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie to prze-gię-cie...
Ja to moja koleżanka ujęła..."nie chciałaś polizać Franciszka"?
Nie...


A to zdjęcie dodać musiałam po tym jak znalazłam na Fb porównanie najbardziej znanych zabytków, takich jakie pokazują nam biura podróży, pocztówki itp a jakie są w rzeczywistości.

Pod Fontanną di Trevi na prawdę nie da się zrobić dobrego zdjęcia, tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy.
Ja tutaj stoję przy jakiejś barierce, po mojej prawej ktoś mnie pchał a po lewej Młody robił mi na siłę trochę luzu, Adaśko za to jak widać musiał stać bardzo blisko mnie bo gdyby się cofnął zostałby wchłonięty przez masę xD
Ps wiecie, że oni co noc oczyszczają fontannę z monet i wyławiają za każdym razem średnio 3 tys euro?



Za to dla odmiany kolejne wymieniane w tym zestawieniu miejsce, czyli Schody Hiszpańskie, wyglądało na prawdę tak jak na folderach!
Bo było w remoncie...;)


Co jeszcze obowiązkowo trzeba było zobaczyć?
Oczywiście Watykan!
Byliśmy mocno zdezorientowani kiedy ganiali nas od jednego do drugiego wejścia pod Bazylikę św Piotra, wszędzie masa policji, karabinierów i ochrony- przedostaliśmy się w końcu przez bramki jak na lotniskach. Na szczęście tym razem nie zabrali nam wody lol.
Dopiero gdy spojrzałam na zegarek i przypomniałam sobie jaki mamy dzień, skojarzyłam nareszcie skąd to całe zamieszanie- 11.50 niedziela- trafiliśmy na Anioł Pański;)
Gdy zobaczyliśmy kolejkę do Bazyliki św Piotra jednogłośnie stwierdziliśmy, że nie czekamy i idziemy dalej- takie z nas lenie..
Potem udaliśmy się na Zamek Anioła ale niestety nas nie zachwycił. 
Krążyliśmy w kółko, przechodziliśmy 3 razy tą samą drogą, próbowaliśmy znaleźć taras widokowy, który był widoczny z wyższych poziomów ale nijak nie mogliśmy trafić. W końcu daliśmy sobie spokój i ruszyliśmy na spokojny spacer po mieście.
Ale widoki z zamku były piękne;)


A po niedzieli, czyli 4 i 5 dnia pobytu, ruszyliśmy nad morze! 
20 minut autobusem, 30 minut metrem naziemnym, 10 minut spacerem i w sumie po godzinie od wyjścia z domu mogliśmy wygrzewać się na plaży w Lido di Ostii oddalonej 30 km od Rzymu. I to za całe 1,5 euro w jedna stronę:)


Z tej wycieczki wyciągnę jedną nauczkę na przyszłość- krem z filtrem 50 i delikatne opalanie baranie jeden! (to do siebie samej piszę)
I nie wytrzymałam, znalazłam sklep w Ostii, zostawiłam chłopaków na plaży i pobiegłam po moje nowe bejbe do torebkowej kolekcji.
Ja, która jeszcze niedawno uważała Obagi za dziwne gumowe wytwory niewarte swej ceny.
Ale gusta się zmieniają:)


A już na koniec tej notki to za co Rzymu nienawidzę.
Serio.
Nie wiem czy tylko mi to przeszkadza, czy inni po prostu są ślepi ale nigdzie w relacjach z Rzymu nie przeczytałam o...


ŚMIECIACH!
Tony plastiku walające się po ulicach. 
Jeśli myślicie, że to tylko w niektórych miejscach i pewnie na jakichś zadupiastych uliczkach to Was zaskoczę:


Nie wiem, czy zrobiłam się trochę norweskim eko-freakiem, czy tak bardzo przywykłam do posprzątanych ulic w Oslo lub moich Kielcach, ale po prostu nie mogłam przeboleć i zrozumieć jakim cudem nikt nic z tymi śmieciami nie robi! 
Jedynie turystyczne centrum, w pobliżu najważniejszych zabytków było sprzątane...a reszta miasta jak i cała droga nad morze, dosłownie tonęły w śmieciach...
Smutne, na prawdę smutne ale...


...to nie zmienia faktu, że Rzym to jak na razie najpiękniejsze miasto w jakim kiedykolwiek byłam i jeśli będę miała okazję to na pewno tam wrócę!
Pomimo kierowców- wariatów, jeżdżących środkiem drogi i trąbiących na wszystko co jedzie przed nimi nawet jeśli jedzie poprawnie xD
Pomimo żołnierzy wartujących z groźnymi minami i (jak się domyślam nabitymi) karabinami, których to widok wcale nie sprawiały, że czułam się bezpieczniej...
I pomimo tego strasznego lotu do domu, który trwał 5 godzin zamiast 2, z przymusowym lądowaniem w Budapeszcie i turbulencjami jak z najstraszniejszych filmów katastroficznych...
Adam powiedział, że już nigdy nie poleci...mam nadzieję, że do następnych wakacji mu przejdzie:)


Obiecuję, że będzie jeszcze tylko jedna notka z Rzymu, za to o pięknej, dosłownie zapierającej dech w piersiach, najbardziej klimatycznej dzielnicy w jakiej kiedykolwiek byłam! 

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

10 komentarzy:

  1. Mi się Twoja notka z podróży do "kraju makaronów" bardzo podoba. Śmiało możesz dodawać ich więcej :) Byłam we Włoszech już jakiś czas temu i odwiedzałam te miejsca, które pokazujesz. Fontanna Di Trevi faktycznie jest wciśnięta między budynki na czym traci na uroku, a Koloseum to prawdziwy magnes ludzi z kasą, techniką w ręce i instynktem poszukiwania dobrych zdjęć. :) Śmieci? Mnie też odstraszają, dlatego już przestałam odwiedzać arabskie kraje, gdzie śmieci podróżują wraz z wiatrem po zaroślach :)
    Pozdrawiam Cię gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do Włoch jakoś mnie nie ciągnie i te tłumy wszędzie utwierdziły mnie w tym przekonaniu :P
    A kijki do selfie robią furrorę wszędzie ;) Śmieci faktycznie denerwujące :.
    A co do lotów, to ja lubię turbulencje - nie wiem czy takich o jakich piszesz doświadczyłam (choć czasem bywało ciekawie i też raz lądowałam awaryjnie), ale lubię takie emocje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lecieliśmy a 3 km zamiast 12 bo pilot nie mógł wyrównać ciśnienia w kabinie- a na takiej wysokości widoki były cudne bo wszystko ze szczegółami ale prądy powietrze tak silne że nawet stewardesy z wózkiem nie chodziły xD Masakra, serio xD

      Usuń
  3. W Rzymie jeszcze nie byłam, ale mam nadzieję, że kiedyś mi się uda i tam zawitać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę tych wakacji! Rzym jest moim marzeniem tak z 5 lat już.. <3 cudowne widoki, miałaś niesamowite przeżycia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że wrzuciłaś zdjęcia ze środka Koloseum, ludzie zwykle dają tylko z zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle pięknych i niesamowitych miejsc...tak chciałabym to wszystko zobaczyć na żywo, chociażby te kamienice, które już same w sobie są dla mnie wyjątkowe. Ten klimat, te wydarzenia... Super zdjęcia ! Lubię takie wpisy, kiedy mogę poznać podróżowanie "od kuchni", a nie z katalogów, gdzie wszystko wydaje się idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koloseum i inne budowle naprawdę robią wrażenie :D Lizaki z Franciszkiem? słabo to wygląda i brzmi :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeczytałaś o śmieciach bo nie czytałaś moich wpisów z tamtego roku :) I jeżdżeniu samochodem i o rozwydrzonych włoskich dzieciach i o naturce południowców - wszystko :) napisałam

    OdpowiedzUsuń