środa, 25 maja 2016

O 26 maja, serniku i ZAZDROŚCI.

Mam tysiące fantastycznych wspomnień.
Pamiętam takie sytuacje, na które najczęściej nie zwracamy w ogóle uwagi.

Pamiętam jak jechałam z Nią autobusem, zawsze siadałyśmy na pierwszym siedzeniu tuż przy kierowcy...Na rondzie na "Wojska Polskiego" jak zwykle zarzuciło i aby nie upaść, złapała się za moją rękę ciągnąc tak, że prawie obie zleciałyśmy z siedzenia...a przy tym na cały autobus zawołała wesoło "łiiii karuzeeeela, Lenka trzyyymaj!"

Pamiętam jak poszłyśmy do "dużego tesko" po zakupy i jak zwykle zaopatrzyłyśmy się w bagietkę i teskowe jogurty. Usiadłyśmy sobie potem "na galerii" i wcinałyśmy nasze jedzonko babrając sobie oczywiście nosy i wycierając usta w świeżo kupiony nie-5-warstwowy papier toaletowy. "Ty patrz jak te ekspedientki się na nas gapią, pewnie same by sobie tak normalnie jogurt wypiły ale im głupio jogurt z tesko na galerii pić. A nam nie głupio?" 
Popatrzyłyśmy na siebie, na te nasze nosy i wybuchnęłyśmy śmiechem.

Pamiętam jak dostałam 2= z dyktanda i wróciłam do domu załamana, a Ona wyściskała mnie i wychwaliła, że chociaż raz na 5 lat dwóję do domu przyniosłam...

Z 26 maja nie pamiętam za to nic poza sernikiem.
Jej ulubiony placek i moje nieudolne próby odtworzenia go takim jaki Ona piekła.
Bardzo nieudolne, a i tak Jej radość była ogromna.


Gdy mam "optymistyczne" momenty mówię, że jestem szczęściarą, bo przez 20 długich lat miałam najwspanialszą mamę pod słońcem.

Gdy przychodzą takie dni jak dziś...nie mówię nic- tylko zazdroszczę każdemu kto jutro będzie mógł osobiście lub przez telefon złożyć swojej mamie życzenia.
Bo to jedyne czego ja już nigdy w życiu nie zrobię.
I ósmy raz z rzędu nie upiekę sernika.
I to tak cholernie boli i wcale, mimo upływu lat nie przestaje...

Ale mam mnóstwo pięknych wspomnień...
O najbardziej odjechanej mamuśce pod słońcem;)
I tylko tym się pocieszam.






Zafundujcie jutro Waszym mamom coś na prawdę ekstra.
Niekoniecznie ze sklepu ale na pewno z serducha:)

Klem





14 komentarzy:

  1. Za serce mnie chwyciło. Co tu mądrego powiedzieć. Chyba tyle, że Twoja mama wykonała najwspanialszą pracę na świecie, wychowując Ciebie na tak wspaniałą dziewczynę.
    Ściskam Cię mocno :*
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mi się łezka w oku zakręciła... Trzymaj się dziś! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój komentarz powinien wyglądać jak tytuł Twojego poprzedniego posta czyli ,,Jak popłakałam się jak dziecko''. Pięknie piszesz o swojej Mamie, widać, że więź między Wami była naprawdę niesamowita. Wspaniały tekst. Dzięki, że go napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie dodam, wszystko powiedziałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie napisane.. takie wspomnienia chyba są najdroższe.. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój rysunek jest tak piękny i wykonany z sercem, że na pewno mama byłaby z niego dumna :)
    Wspaniale, że masz tyle ciepłych wspomnień, oby towarzyszyły Ci przez całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kurczę aż 8 lat ? strasznie przykro, że tak wcześnie straciłaś mamę. Ale cudownie, że masz takie radosne wspomnienia, chociaż wiadomo, że one nie zastąpią pustki.
    p.s cudownie, przecudownie rysujesz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje słowa chwyciły mnie za serce, nie wiem co powiedzieć. Mama wychowała bardzo mądrą córkę. Do tego wpisu będę wracała, jest piękny i skłania do głębszej refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rysujesz świetnie, mama by była z Ciebie dumna :)
    A co do bagietek też mam jedno wspomnienie z mamą - miałam może z 8 lat i mamę w sklepie naszło na jeszcze ciepłą bagietkę i zaraz po zapłaceniu się do niej dobrała, a ja niemal na nią nakrzyczałam, że brudnymi rękami się nie je i że ma miliony patogenów, które zje razem z bułką :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Rysujesz świetnie, mama by była z Ciebie dumna :)
    A co do bagietek też mam jedno wspomnienie z mamą - miałam może z 8 lat i mamę w sklepie naszło na jeszcze ciepłą bagietkę i zaraz po zapłaceniu się do niej dobrała, a ja niemal na nią nakrzyczałam, że brudnymi rękami się nie je i że ma miliony patogenów, które zje razem z bułką :P

    OdpowiedzUsuń