czwartek, 21 kwietnia 2016

muffinki z CIECIERZYCY- bezglutenowe, bez cukru i mąki

Wiosna przyszła!
Nareszcie w Oslo robi się troszkę zielono, pojawiają się pierwsze pączki i zaczyna się przebijać młoda trawa. 
Tak, dopiero:) Wiem, że w Polsce już tak na święta było ale Norwegia zawsze jest opóźniona:)
A ja zamiast się cieszyć i napawać ciepłem, słońcem i kolorami...jestem zła...zła na siebie za to, że po ledwo 3 tygodniach biegania, które wystarczyły, żeby się totalnie w tej aktywności zakochać, złapałam kontuzję.
Ba, żebym chociaż krzywo stanęła, żeby poczuła jakiś ból w trakcie biegu...
A to przyszło niewinnie, lekkim utykaniem i przerodziło się w sporo bólu, opuchliznę i groźbę przymusowego lotu do Polski.
Ale ból ustępuje na szczęście choć kostka nadal spuchnięta.
Zobaczymy, mam nadzieję, że już niedługo wszystko wróci do normy.
Ale, jeśli tylko wrócę do biegania, na pewno nie rzucę się prędko na dłuższe dystanse!

Ale nie o nodze i nie o bieganiu miałam zamiar się dziś rozpisywać.
Dziś wrzucam ku pamięci moje URODZINOWE muffinki:)
Dla niewtajemniczonych- tak, miałam urodziny i nie, nie 20stego jak Adolf a 13stego kwietnia:)
I w tym szczególnym dniu, aby w końcu uczcić nadejście 28 wiosny, postanowiłam upichcić coś tylko dla siebie:)




Przepis znalazłam u Lekkiego Brzusia (link) i w oryginale jest to ciasto pieczone w keksówce, ale mi wydała się ona za duża, więc wpakowałam masę w moje ulubione ikeowskie foremki na babeczki:)


MUFFINKI Z CIECIERZYCY
1 puszka odsączonej ciecierzycy,
3 jajka,
60 g mąki migdałowej (u mnie zmielone migdały)
2 łyżki oleju kokosowego
3 łyżki melasy (lub miodu)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
sok z połowy cytryny


Odsączoną i opłukaną ciecierzycę zblendować na gładką masę.
Dodać jajka, mąkę z migdałów, olej kokosowy, słodzidło, sok z cytryny i proszek do pieczenia.
Całość dokładnie wymieszać mikserem i wylać do foremek a muffinki lub do niewielkiej keksówki.
Z podanych składników wyszło mi 6 babeczek.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160-170 stopni na ok 30 minut.











Nie mogłam się powstrzymać i musiałam zjeść pierwszą jeszcze gorącą prosto z foremki:)



A co mnie w nich tak zachwyciło?
Po pierwsze wyrosły IDEALNIE:)
Po drugie ciasto ma doskonałą konsystencję, miękkie, nie mokre ale i nie suche, a ciecierzyca nadaje niepowtarzalny smak!
Są też dużo bardziej sycące niż zwykłe babeczki z mąki pszennej.
Myślę, że można je też czymś nadziać lub udekorować ale mi smakowały w takiej "gołej" wersji:)
Dodam, że sama nie unikam glutenu, choć ostatnio spożywam go raczej niewiele.
w każdym razie zaznaczam jeśli przepis jest bezglutenowy ponieważ wiem, że wiele osób takich otraw poszukuje.



Dla "normalnych" ludzi zrobiłam zwykły biszkopt z jabłkami:)
Na zdjęciu z przepisu był jakiś taki wyższy ale cóż..Nikt nie marudził:)



A na koniec mój wiosenny "mast hew", który przyjechał do mnie wraz z Adamem:)
Te wyrośnięte to kiełki rzodkiewki- mój ABSOLUTNY FAWORYT!
W przygotowaniu rzeżucha, która na szczęście już została zjedzona i na razie dam sobie z nią spokój bo zasmrodziła mi całą kuchnię...
Ciągle wyjadam i "nastawiam" nowe kiełki:) Zamówiłam z 10 rodzajów więc mam całkiem szerokie pole do popisu:)







Kto wcina kiełki razem ze mną?
Macie jakieś swoje ulubione?
Próbowaliście wypieków z ciecierzycy?
Czy ja zawsze muszę zadawać tyle pytań na końcu?:)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

10 komentarzy:

  1. W gruncie rzeczy można stwierdzić, że różni nas dokładnie 7 lat, bo ja też jestem baranem :) choć akurat z marca. Przyjemnego piątku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wygląda i na pewno tak smakuje, no i super wyrosły - mają idealny kształt ;)
    Kiełki jem, ale kupne - najczęściej rzodkiewkowe, a czasem brokułowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja się muszę zmierzyć z muffinkami bez cukru :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy pomysł! Piekłam wielokrotnie bezglutenowe muffiny, ale nie z ciecierzycy. Chętnie spróbuję. :) Ps. To prawda, z każdym dniem robi się w Oslo coraz ładniej i cieplej, a pogoda ostatnio bardzo dopisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejuniu! Meeega babeczki! :DD

    Przybijam piątkę i z Tobą jem kiełki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pycha! Wygląda świetnie, zabieram się za ciecierzycowe brownie, ale tych babeczek też muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale masz słodkie foremki na muffinki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne foremki na babeczki :)) Nigdy nie próbowałam, ale Twoje wpisy zachęcają coraz bardziej to zrobienia czegoś nowego w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciecierzyca to nie dla mnie, chociaż pięknie wyglądają, aż mam ochotę coś upiec :D Kiełki jeszcze niedawno podjadałam, a teraz parapet świeci pustkami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypieki ze strączków bardzo lubimy :) Można skutecznie zamienić deser w pożywną przekąskę w ciągu dnia :)
    Kiełki <3 Właśnie mamy kiełki rzodkiewki w lodówce :D

    OdpowiedzUsuń