wtorek, 22 marca 2016

PÅSKE, czyli Wielkanoc po norwesku

Szczerze mówiąc nie miałam ochoty opisywać tradycji wielkanocnych.
Norwedzy nie lecą z koszyczkami do kościoła ani nie mają jakichś specjalnych potraw w tym okresie, więc wydawało mi się, że święto to jest u nich najnormalniej w świecie nudne.
Przeprowadziłam jednak osobiste "badania":)
Trochę podpytałam Norwegów, trochę doczytałam, poobserwowałam tutejsze blogerki i ludzi...w sklepach- to znaczy co ładują do koszyków przed świętami.
Stwierdziłam, że jednak jest kilka ciekawostek, o których warto napisać:)




Właśnie trwa "Den stille uke"- "cichy tydzień", a oficjalne wolne zaczyna się w Wielki Czwartek.
Co wtedy robi wielu Norwegów? Gonią do Szwecji na zakupy xD
Bo u sąsiada dzień ten nie jest wolny od pracy, a i w sklepach taniej.
Już dziś jednak można było zauważyć w stolicy dużo mniejszy ruch- szkoły mają  tydzień cały ferie a i wielu dorosłych wzięło sobie 3 dni urlopu, aby mieć 10 dni wolnego i wyjechać- na narty rzecz jasna:)

Jeśli weźmiemy pod uwagę stronę religijną to takowa prawie nie istnieje...
Jak mówi Wikipedia, 75 % społeczeństwa należy do Kościoła Norweskiego (protestantyzm), ale tylko 10% chodzi do kościoła.
Ja osobiście nie znam żadnego Norwega, który w niedzielę idzie na mszę. 
Za to bardzo chętnie wykonują tego dnia prace wokół domu:)
Ale religia to indywidualna sprawa, mnie bardziej interesują ciekawostki:)

PÅSKEEGG- wielkanocne jajka.
Nie takie jak u nas, malowane albo farbowane w cebuli.
Norweska wersja to kartonowe jajo kupione w sklepie i wypełnione "smågadt", czyli łakociami.
Jeżeli ktoś ma dziecko i ogródek to chowa takie jajko i dziecko ma radochę szukając słodyczy po krzakach:) 
Norwedzy zamiast malować pisanki często przyozdabiają jajkowe pudełka- tak robią przynajmniej ambitne blogerki jak Caroline: (TUTAJ)


http://www.carolinebergeriksen.no/

Påskeegg może jeszcze wyglądać tak:



To był zawsze popularny i uwielbiany norweski produkt, do czasu aż w mediach zawrzało.
Okazało się, że kultowe jajka zawierają olej palmowy, a "zdrowożercy" zaczęli bojkotować kupowanie tego przysmaku.
W tym roku producent wydał oświadczenie, że jajka nie mogą być produkowane inaczej i albo påskeegg z olejem palmowym albo wcale...w sklepach i tak są dostępne i z tego co widzę nadal popularne, więc przyzwyczajenie chyba zwyciężyło.

KVIKKLUNSJI
Ta czekoladka/batonik czy jak to nazwać, to prawdziwy norweski fenomen!
Podobno w okresie wielkanocnym sprzedaje się ich 20 milionów- po 4 sztuki na każdego Norwega!
Reklamowany jest jako najlepsza przekąska na wycieczkach i zdaje się, że nikomu nie przeszkadza, iż nie ma w niej nic zdrowego. 
Już wiele razy wspominałam o wielkiej miłości Norwegów do przebywania na łonie natury.
Wyjeżdżają zatem do swoich "hytte" czyli domków letniskowych/wakacyjnych, do rodziny lub w góry na narty (albo wszystkie 3 opcje na raz)
W każdym razie mało kto siedzi w domu, ci którzy nie wyjeżdżają chodzą na długie spacery.
Mam wrażenie, że noszenie ze sobą na takie wyprawy "kvikka" to narodowy obowiązek xD




Ale jest jednak coś zdrowego, czym Norwedzy zajadają się w święta: 
POMARAŃCZE!
Podobno to również ważny element norweskich świąt:)
Mi bardziej kojarzą się z Bożym Narodzeniem ale nie narzekam, bo pomarańcze uwielbiam!
A najlepsze jest to, że sklepy wprowadziły mega niskie ceny na świąteczne produkty i tak oto te pyszne owocki można kupić za 2,5 korony- czyli ok 1,20 zł za kilo!
Korzystam jak mogę i gromadzę małe zapasy:)


Norwedzy podobno w święta relaksują się czytając...KRYMINAŁY.
To chyba najdziwniejsza tradycja, której nie spotkacie nigdzie indziej...
Narodziła się w latach 20 ubiegłego wieku, gdy wydano książkę "Bergenstoget plyndret i natt"- "Splądrowany nocny pociąg do Bergen".
Stała się ona ogromnym sukcesem i od tamtej pory w okresie przedświątecznym wydawane są książki o tematyce kryminalnej:) 
Teraz już wiem czemu wszystkie wystawy w księgarniach wyglądają tak:



Okres świąt to dla Norwegów przede wszystkim czas odpoczynku, spotkań z bliskimi i możliwość pojeżdżenia na ich ukochanych nartach.
Nie pieką mazurków, nie święcą jajek, nie zasiadają do niedzielnego śniadania ze święconki i nie gotują żurku z białą kiełbasą.
Niby sporo różnic, ale to co najważniejsze, czyli czas spędzony z bliskimi, to łączy nasze i norweskie święta.

Ja zostaję w Oslo, Adam musi jechać do Polski.
Będzie mi przykro, ale wiem, że 2 tygodnie miną bardzo szybko, a radość z jego powrotu wynagrodzi mi samotne dni na obczyźnie:)

Postanowiłam przenieść do Polski trochę norweskiej tradycji i zapakowałam mu już påskeegg dla dzieciaków:)
Jestem przeciwna kupnym słodyczom ale w tym wypadku zrobiłam wyjątek:)






Jak Wam się podoba norweski sposób obchodzenia Wielkanocy?

Pozdrawiam:)
Klem, klem:)



28 komentarzy:

  1. Fajna tradycja z tymi jajkami "niespodziankami" ;) Zaciekawił mnie też ten batonik - przypomina mi kształtem "nasze" www :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie chciałabym próbować Kvikka. Da się to jakoś porównać do czegoś dostępnego w Polsce?

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba właśnie do batonika "WW" przynajmniej wyglądają prawie tak samo choć wydaje mi się że jednak kvikk jest dużo smaczniejszy:)

      Usuń
  3. Podobają mi się te "tradycje", najbardziej wyjazdy na narty :)
    Osobiście świąt zbytnio nie lubię, a siedzenie przy stole u babci mnie męczy :/ Nie czuję żadnej atmosfery i raczej nie poczuję, ale upiekę sernik i babkę :) Najchętniej wyjechałabym na święta gdzieś w świat :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz bardziej interesuje mnie Norwegia. Strasznie specyficzny kraj. I jeszcze te kryminały w święta!
    O chowaniu jajek po ogrodach już słyszałam. Nie pamiętam, które dokładnie państwo się to bawi, ale zabawa na pewno przednia. Dla dzieciaków frajda niesamowita. I jeszcze w środku są słodycze. Dajcie mi takie jajko, ja nie pogardzę. Te pomarańcze zdziwiły mnie jednak najbardziej. Dla mnie to synonim Wigilii. Do czego to podobne, żeby raczyć się nimi w Wielkanoc?
    Spodobał mi się ten post, lubię uczyć się czegoś nowego :) Co prawda nadal nie wiem jak przeczytać nazwę tych jajek, ale będę wiedziała co się w nich kryje!:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie zapomniałam, że większość nie wie jak to wymówić:)
      "Påske" czytamy POSKE, a egg jak EG:) POSKE_EG:)

      Usuń
  5. Sposób ciekawy, choć nie zamieniłabym naszych Swiąt na ich. Na pewno w tradycji mojego świętowania jest niespieszne czytanie książek, niekoniecznie kryminałów. To czas, kiedy mam trochę więcej czasu na przyjemności - a książki stanowią dla mnie ważny element relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie zamieniłabym się na norweskie święta:)

      Usuń
  6. Mam sporą część rodziny w Szwecji i również znam tą tradycję! :)
    Poznałam ją w dzieciństwie i bardzo mi się spodobała! :)
    Szukałyśmy tych jajek wypełnionych słodyczami po świątecznym śniadaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tradycja z kartonowymi påskeegg ze smågodtami w srodku podbiła moje serce juz w tamtym roku, zarowno wtedy jak i na tegoroczne swieta przywiezlismy dzieciom w naszych rodzinach w kraju takie słodkie upominki, ktore robia furore ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym roku nie byliśmy przekonani i zabraliśmy te kartonowe jajka aby je w Polsce uzupełnić ale nie zdążyliśmy i kazało się, że dzieciaki cieszyły się nawet z pustych jajek hehe. Więc w tym roku dostaną pełne:)

      Usuń
  8. Zrób dżem pomarańczowy - jest genialny :) A te święta jakoś mnie nie nakręcają tak jak Boże Narodzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też nie nakręcają, odkąd nie chodzę z psiapsiółką na święcenie to Wielkanocy kompletnie nie czuję. A dżem to świetny pomysł!

      Usuń
  9. A ja tej tradycji chyba nie znałam. Ale wydaje się być mega przyjemna. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zastanawiałam się wcześniej nad tym jak dokładnie obchodzone są święta w innych krajach. Jakoś tak wydawało mi się, że skoro my (w Polsce) tak je obchodzimy to pewnie większość przynajmniej Europy tez je tak obchodzi. Uświadomiłas mi jak się myliłam. Trochę jestem w szoku, że Norwedzy nie są w większości chrześcijanami i nie obchodzą tak bardzo jak my Wielkanocy. W porównaniu z Polską to u nas to naprawdę wielkie święto. Nie mniej Norwedzy mają ciekawe zwyczaje i smakołyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam w szoku, że nikt tu na msze nie ciągnie. Myślałam że są tego samego wyznania co Polacy, a tu proszę. Ale oni ogólnie mają bardziej lajtowe podejście do życia i nic ich ie ogranicza, a przynajmniej nie religia

      Usuń
  11. takie wielkie jaja wypchane slodyczami dostawałem z Niemiec :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekoladki, jaja to ja rozumiem ale pomarańcze i kryminały hehe to zadziwiające :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny pomysł z tymi kartonowymi jajkami ze słodkościami w środku :) Mi się bardziej pomarańcze kojarzą z Bożym Narodzeniem, ale wiadmo - co kraj to obyczaj.

    OdpowiedzUsuń
  14. Te kartonowe jajka to fajny pomysł. ;) Z kolei mi pomarańcze kojarzą się bardziej z Bożym Narodzeniem. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Freia to wręcz moje ulubiona firma od czekolad, zwłaszcza ta z toppris, a Kvikklunsj znam, słyszałam od rodziny, że bardzo popularny jest w Norwegii, strasznie przypomina mi kit kat i z wyglądu i ze smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba przyznać, że czekolady mają tutaj genialne- szkoda tylko że nie ma gorzkiej Frei

      Usuń
  16. Z tego co pokazujesz to nastawienie jest przede wszystkim na słodycze. Jestem ciekawa, czy on tak na co dzień jędzą tyle słodyczy i jak u nich z ich sylwetkami??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie, tradycją jest, że dzieci jedzą słodycze tylko w sobotę a wielu dorosłych bardzo dba o kondycję. Ale wiadomo, mieszkam w stolicy i na pewno panuje tutaj większa presja fit sylwetki niż np na wsiach.

      Usuń
  17. Bardzo lubię czytać takie ciekawostki z innych krajów, więc świetny post! To jajo wypełnione słodyczami to coś dla mnie ;) Fajnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie mi się podoba! Zawsze paskeegg, chociaż nie umiałabym zrezygnować z siedzenia i dziubania cienkopisem po jajkach by tworzyć na nich wzorki :) A najbardziej na świecie podoba mi się zwyczaj z "hytte" i długie wyprawy po norweskich górach <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Te wielkie pisanki są urocze :) A te jajka nadziewane w tym roku dostawałyśmy od rodziny w dużych ilościach xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się chowanie łakoci do kartonowego jaja, bo to rewelacyjne rozwiązuje obdarowanie dzieci przysłowiowym "zajaczkiem" :)

    OdpowiedzUsuń