sobota, 5 marca 2016

Moda na bycie FIT

Naszła mnie ostatnio refleksja...
A że refleksji nie lubię trzymać w głowie bo mi ona jeszcze bardziej puchnie (głowa, nie refleksja), postanowiłam ją przeklikać na blogu.
Bo temat za mną łazi i łazi, a im częściej trafiam na negatywne komentarze typu "już mam dosyć tej całej mody na bycie fit...", tym większa frustracja we mnie narasta...
Mimo, że ja osobiście wcale fit nie jestem...
Ale temu kogo męczy "trenerka wszystkich Polek", modne "superfoody", fotki z siłowni i treningi z endomodo wrzucane przez znajomych na FB...mówię...
WYLUZUJ, kiedyś było dużo gorzej!


Pojawiłam się w "internetach" ponad 10 lat temu.
Ostatnio weszłam na bloga mojej psiapsiółki, który uchował się właśnie z tamtych czasów.
Mój już od dawna jest nieaktywny, ale u Marty doskonale widać co wtedy było na topie.
Obie interesowałyśmy się głównie tematem odchudzania.
Teraz twierdzimy, nie bez przekąsu, że byłyśmy po prostu głupie w tym temacie (albo w każdym xD) i po pierwsze nie musiałyśmy, a po drugie nie umiałyśmy się odchudzać- wystarczyłoby ruszyć 4 litery i zacząć trochę modelować sylwetkę ćwiczeniami.
Pewnie była jakaś nieliczna grupa młodych dziewczyn odżywiających się w miarę racjonalnie i ćwiczących.
Ale 90% nastolatek jadło byle co, byle bilans kaloryczny był na minusie, a najlepiej dużo na minusie.
Spojrzałam na nazwy blogów- "thin inspiration", "tylko ana", "starving for perfection"...
Nawet jeśli wśród nich były osoby, które chciały żyć zdrowo, to nie miały odpowiedniej wiedzy ani dobrych wzorów do naśladowania. 
Pamiętam, że wpisując w google hasło "odchudzanie", na początkowych miejscach wyświetlały się- "anoreksja", "głodówka", "motylki".
A no właśnie, te całe "motylki". Pamięta ktoś?
To istna plaga była, sekta dosłownie.
To co te dziewczyny robiły ze swoim ciałem i przede wszystkim zdrowiem zawsze przyprawiało mnie o dreszcze- i to nie z podekscytowania!
To niby tylko 10 lat ale może aż 10?



Czy na prawdę przeszkadza Ci obecny kult fit sylwetki?
Czy wkurzające jest to, że nastolatki zapisują się na siłownię zamiast kupować w aptece syrop na kaszel mający mocno przeczyszczające działanie?
Wcześniej Kate Moss jako thinspiracja, teraz Ewa Chodakowska jako fitinspiracja.
Nigdy za pierwszą nie przepadałam a drugiej fanką też nie jestem ale zdecydowanie bardziej podoba mi się popularność Ewy niż Kate jako wieszak inspirujący nastolatki.
Jasne, że 10 lat temu nie każda dziewczyna się głodziła czy przeczyszczała.
Jasne, że teraz nie wszyscy biegają na siłownie, wcinają nasion chia i dążą do umięśnionej zdrowej sylwetki.
Najważniejsze, że coraz więcej ludzi myśli o swoim zdrowiu i kondycji, a ja mocno wierzę, że to nie tylko "moda", która kiedyś przeminie. 



Jeśli kogoś denerwuje obecny kult aktywności, zdrowej diety i umięśnionej sylwetki, proponuję po prostu wyluzować. 
Nie musisz obserwować takich ludzi na insta, nie musisz lubić strony Chodakowskiej na FB, nie musisz złościć się na znajomych, którzy nagle zaczęli biegać.
Żyj tak jak chcesz i nie zabraniaj tego innym. 
A denerwować się nie ma po co, szkoda zdrowia:)
Mi bardziej podoba się w obecnym "healthy fit" świecie:)
A Wam?



Pozdrawiam:)
Klem, klem:)

26 komentarzy:

  1. No to ja teraz z wielkimi brudami...
    Nie wiem dlaczego te fit-skończone idiotki twierdzą, że śniadanie jest najwazniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Nigdy nie słyszałem jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia, dość powiedzieć, że gdy dzikie zwierzę rano dostanie do wyboru żywność lub wodę, to zawsze zdecyduje się na wodę. Druga rzecz to kwestia jedzenia co trzy godziny, co nie ma jakichkolwiek benefitów zdrowotnych. Nie poprawia nic, hamuje autofagię i komplikuje harmonogram dnia. No i jeszcze klasyka śniadania, czyli płatki z owocami, to oczywiście bardzo złe połączenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko co wymieniłeś było popularne 10 lat temu jest i będzie propagowane nadal, nie mam pojęcia dlaczego ale mnie to w sumie nie interesuje bo ja się wsłuchuję w organizm a nie w zegarek. Choć klasyka śniadania dziwi bo od dawna wiadomo, że owoce fermentują z innymi produktami.
      Ale wszystko to co Ciebie tak teraz wkurza jest niczym w porównaniu do tego co wyprawiały dziewczyny jeszcze kilka lat temu.

      Usuń
  2. Ja lubię fit świat, choć nie mogę się do takiego zaliczyć - na siłownię nie chodzę, a poza zdrowym jedzeniem lubię też niezdrowe słodycze :D No i nie jem tyle białka co większość ćwiczących ludzi :)

    I pamiętam te wszystkie anorektyczne nurty...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że taka moda do nas dotarła, bo ludzie bardziej zwracają uwagę na swoje zdrowie - na szczęście. Może za 20 lat nie będzie takich kolejek do lekarzy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby! chyba że ta "fit mania" przerodzi się w dodatkowe latanie po lekarzach w celu ciągłego kontrolowania czy wszystko działa u nas prawidłowo:)

      Usuń
  4. Tez uważam że ta moda, to "zdrowa moda" podwójnie - bo i robi dobrze dla poprawy stanu zdrowia i życia społeczeństwa - zwłaszcza zmiany w automatach szkolnych dla dzieci, walka z otyłością już od najmłodszych lat i większa świadomość jakości żywienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak to pójdzie z najmłodszymi- niestety większość zależy od rodziców a ci niekoniecznie mają wpojone zdrowe nawyki- może dopiero nasze dzieci będą się zdrowiej odżywiać

      Usuń
  5. Pamiętam niestety modę na motylki :( To było po prostu niebezpieczne... Teraz rzeczywiście ideał czyli 6 treningów w tygodniu, jest też moim zdaniem przesadą. Ale tak naprawdę większość osób stosuje to wszystko z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie ostatnio niestety górę wzięła nie moda a konieczność zbicia cukru :(((

    OdpowiedzUsuń
  7. Motylki? Chyba to przegapiłam, bo nie wiem o co chodzi :)

    Podoba mi się ta moda na bycie fit, chociaż wszystko dla ludzi - hamburgery także ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Racja, ważne aby nie przesadzać w żadną stronę :) Myślę, że wszystko co dobre dla zdrowia, warto propagować. Jasne, że nikt nie każe zmieniać całego stylu życia z dnia na dzień, ale moda na ruch, "mądre" odżywianie może spowoduje, że choć część ludzi zacznie małymi kroczkami dbać o siebie, swoje zdrowie a przecież ono jest najważniejsze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, byle nie przesadzić, nawet jeśli każdy chociaż odrobinę się postara i zacznie ograniczać cukier czy tłuszcze trans ( a najlepiej wyeliminuje) to już pojawią się ogromne korzyści zdrowotne

      Usuń
  9. Ja także preferuję fit podejście tym bardziej, że ma ono pozytywny wpływ nie tylko na sylwetkę, ale kształtuje zdrowe i dobre nawyki (to o czym wspomniałaś w poście, czyli lepiej dać dziecku pieniądze na karnet aniżeli pozwolić,aby sięgnęło po szkodliwe praktyki jak np. przeczyszczanie za pomocą lekarstw). Choć wiadomo, że nawet zdrowy styl życia wymaga świadomego podejścia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Motylki doskonale pamiętam i ich przerażające sposoby na odchudzanie... Najgorsze, ze były dumne z tego, co robią. Myślę, że bycie FIT jest jak najbardziej OK. To nic innego jak zdrowe nawyki życieniowe, zdrowy styl życia, ważne by podejść mądrze do tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorsze jest to, że motylki nadal istnieją tylko już być może nie w tak dużej grupie i nie afiszują się ze swoim niezdrowym podejściem, niestety znalazłam kilka stron z ich chorymi radami..

      Usuń
  11. Mam podobne przemyślenia i staram się nie zagalopować za bardzo w tym kierunku. Co jakiś czas dochodzę do wniosku, że przecież i tak jest bardzo dobrze, lepiej niż kiedyś i nie muszę codziennie pić trawy pszenicznej (choć akurat chciałabym spróbować). Myślę, że ważne jest racjonalne podejście do całej sprawy i holistyczne podejście do człowieka. Bardzo fajny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, z byciem fit też można przegiąć i może to się obrócić przeciwko naszemu zdrowiu, znana jest już nawet fitoreksja...najważniejsze to znaleźć złoty środek:)

      Usuń
  12. Moda na zdrowsze życie - jest jak najbardziej fajna. Super widzieć ludzi, którzy ćwiczą i robią coś ze swoim życiem. Szczególnie rusza moje serce widok pań/panów + 80 lat na siłowni, naprawdę jest kilka takich perełek u mnie!
    Jedyne co mnie denerwuje to to, że producenci na tej modzie nabijają ludzi w balona, bo teraz nagle wszystko jest zdrowe/lżejsze/bio, a składy tak samo "syfiaste".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak samo bylo kiedys gdy popularne stały się produkty light-przedstawiane były jako super zdrowe, bez tłuszczu, cukru a nafaszerowane były konserwantami i wzmacniaczami smaku-zresztą tak jest do dziś tylko świadomość ludzi się trochę poprawiła

      Usuń
  13. Mi tam ona nie przeszkadza :) Lepiej żeby byli Fit niż Otyli i smutni. A jak kogoś nachalność mi nie pasuję to omijam go szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na początku muszę napisać ,że z przyjemnością mi się czyta twoje teksty ;)
    Odnośnie mody na bycie fit uważam ,że skoro taka moda przynosi korzyści i ludzie ćwiczą i odżywiają się zdrowo i racjonalnie to super . Oczywiście jeżeli ktoś tylko robi fotki zdrowego jedzenia a potem zajada się czekoladą bo chce byc modny to jest złe ale reszta , zdecydowanej większości osób wychodzi to na dobre .

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja dziele obecną "fit modę" na tą zdrową i tą chorą. Ponieważ czasem wydaje mi się, że niektórzy myślą, że kulturyści chodzą cały rok z taką formą jaką mają na zawodach. Jak dla mnie chore jest to, że niektóre blogerki (Fit blogerki) jedzą tylko kurczak ryż, kurczak ryż tu białeczko, kreatynka a przed siłką musowo przedtreningówka (inaczej się nie da trenować). Nie pozwalają sobie na żadne odskocznie, bo dieta. Chodzą na siłownie 7 razy w tygodniu, a czasami kilka razy na dzień. No kurde, kto normalny ma na to czas? A potem dziewczynki myślą, że inaczej sie nie da, a da się. Oczywiście wiem, że dieta to 80% wyników naszego efektu. Wiem, że jak ktoś jest na redukcji i dąży do jakiś konkretnych celów to trudno mu zjeść coś innego niż kurczak z ryżem. Ale bez przesady, jeżeli nie mamy w głowie być kulturystkami, to możemy jeść normalne posiłki, tylko mieć za uszami żeby nie smażyć na szklance oleju, nie dodawać za dużo masła do potrawy/śmietany, albo zamienić to na jogurt naturalny itp. Żeby jeden wielki posiłek rozłożyć na dwa/trzy mniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dla mnie takie ścisłe trzymanie się zasad i uzyskiwania osiągów zabierałoby dużo radości np ze wspólnych posiłków z bliskimi, które nie składają się tylko z kurczaka i ryżu:)

      Usuń
  16. O kurcze, pamiętam te wszystkie "motylki". Teraz wiem, ze to głupot, ale był czas, kiedy sama miałam takiego bloga o odchudzaniu. Kupowanie therm line i tym podobnych specyfików, tabelek przeczyszczających i jedzenie samych wafli ryżowych zamiast normalnych zdrowych kanapek było na porządku dziennym. To było jakieś 10-15 lat temu. I bardzo się cieszę, że nastał czas na fit-modę. Co prawda sama nie jestem za bardzo fit, ale myślę, ze jest to zdecydowanie lepsze od wszystkich innych thinspiracji, którymi kiedyś karmiły się nastolatki i wstyd się przyznać, ja sama.
    Świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czego się wstydzić- takie wtedy były realia, najważniejsze że na tych waflach ryżowych dożyłyśmy jednak czasów kiedy zdrowie stało się ważniejsze niż wychudzona sylwetka:)

      Usuń