piątek, 18 marca 2016

10 zachowań, które najbardziej wkurzają mnie w ludziach...

No przecież, nie w zwierzętach, ani nie w krzesłach na przykład:)
Dziesięć zachować, które potrafią wywołać u mnie furię, skutecznie wyprowadzić z równowagi, czy po prostu zasmucić.
Do osób silnych psychicznie nie należę, choć wielu moich znajomych uważa inaczej...
Swego czasu nauczyłam się mieć totalnie poniżej linii pleców co sąsiedzi, jacyś tam dalsi znajomi, a tym bardziej zupełnie obcy mi ludzie, mają ciekawego do powiedzenia na mój temat.
To bardzo ułatwia życie.
Ale nie zawsze się udaje.
Zapewne nie raz zdarzyło się, że czyjeś zachowanie czy przykre słowo zepsuło Ci cały dzień.
Jakie zachowania wkurzają mnie u innych?
Powiedzmy, że trochę z przymrużeniem oka:)



1. Gdy ktoś się spóźnia.
Osobiście mam lekkiego bzika na punkcie przychodzenia na czas.
Wolę wyjść z domu 30 min za wcześnie niż spóźnić się 5 minut.
A gdy czasem jakieś zdarzenie losowe zabierze mi za dużo czasu, a mam gdzieś być na daną godzinę...dostaję lekkiej trzęsawki z nerwów.
Nawet jeśli teoretycznie nic się nie stanie jeśli się spóźnię to ja i tak muszę być na czas.
Jeśli wkurzam się na samą siebie za 2 minutowe opóźnienie, to pomyśl sobie co się dzieje gdy ktoś, kto ma się ze mną spotkać, nie przychodzi na daną godzinę:) Armageddon!

2. Gdy ktoś używa słowa na "k" zamiast przecinka.
Doświadczam tego bardzo często nawet w Norwegii.
Rodaków jest ci tutaj pod dostatkiem.
Dokładnie wczoraj słyszałam w autobusie rozmowę dwóch panów. 
Nie wiem o czym gadali bo słyszałam tylko kur, kur, kur. Może o fermie jakiejś?:)
Ale najgorsze jest to, że to nie tylko płeć brzydka tak się wyraża.
Jeśli ktoś z Was przyjedzie do Norwegii zapamiętajcie jedno- Polaków jest tu bardzo, bardzo wielu. Siedząc w metrze i przeklinając do telefonu czy kolegi wiedz, że nie tylko nic nierozumiejący Norwegowie siedzą wkoło Ciebie.




3. Gdy ktoś źle życzy innym.

Dochodzę do wiosku, że takim zachowaniem wiele ludzi chce sobie coś zrekompensować.
Pewnie własne niepowodzenia.
Ja wierzę w jedno- karma wraca! To czego życzysz innym może się przytrafić Tobie.
Więc zamiast super zgrabnej koleżance wymyślać ewentualne połamanie nóg czy nagłe przytycie, lepiej popracuj nad własnym ciałkiem. Albo po prostu spytaj jak to robi, że tak zjawiskowo wygląda, może da ci jakieś przydatne rady odnośnie treningu czy pielęgnacji:)

4. Gdy ktoś się pcha do metra, autobusu itp
No bo stanie takie cielę na wprost wyjścia...mimo, że trąbią na prawo i lewo aby ustępować wsiadającym!
Ale niee, zawsze znajdzie się ktoś, kto musi dostać się do metra pierwszy i toruje sobie drogę przez środek...albo jeszcze lepiej, stanie ktoś wpatrzny w telefon i mijaj go bo on nawet nie dostrzega, że przeszkadza innym.
Ehh, takie sytuacje mam każdego dnia, musiałam się wyładować:)



5. Gdy ktoś nie ustępuje miejsca.

Pozostając w temacie transportu publicznego:)
W Norwegii nie ma zwyczaju ustępowania miejsca starszym.
To znaczy, ze nie ma nic dziwnego w tym, że autobus pełen siedzącej młodzieży i babcia stojąca grzecznie z reklamówkami. 
Kobiety w ciąży są wyjątkiem, ją trzeba zauważyć, ale już babci czy dziadka niekoniecznie. 
Pamiętam jak kierowca w autobusie zwrócił uwagę dwóm natolatkom, że zajmują miejsca przeznaczone dla starszych- panny w szoku zlazły a starsze kobitki mogły sobie zadowolone usiąść- dodam, że kierowca był Polakiem:)
Mnie osobiście bardzo wkurza zachowanie "babcia się prawie na mnie przewraca ale udaję, że jej nie widzę i siedzę dalej". 

6. Gdy ktoś nie segreguje śmieci.
Wiem, że to mój bzik. 
Dotyczy to głównie naszego współlokatora a i czasem Adamowi się oberwie.
Są dwa kosze- w jednym niebieska, w drugim zielona reklamówka.
Niebieska na plastiki, zielona na jedzenie.
Oni czasem nie potrafią zrozumieć, że apierek po cukierku, torebka po ryżu czy obierki zawinięte w reklamówkę- to nie odpadki spożywcze!
I ja bzik jeden co tylko coś wyrzucam to sprawdzam kosze...i codzień coś z zielonego wybieram.
A wszystko dlatego, że naczytałam i naoglądałam się kampanii dotyczących segregacji i wykorzystania resztek jedzenia jako paliwo do autobusów xD
Prznajmniej papier, szkło i puszki segregujemy:)



7. Gdy ktoś wypytuje.
Jestem STRASZNIE uczulona na takie osoby!
Nie znoszę gdy ktoś przy pierwszym spotkaniu potrafi zadawać pytania, na które mogłabym ewentualnie odpowiedzieć dobrej koleżance a nie dopiero poznanej osobie.
To samo tyczy się wywiadu a temat innych. 
A co ona robi? 
Ona to chyba jakieś problemy z mężem ma.
A słyszałaś, że podobno jej brat siedział w więzieniu?
A co mnie to...

8. Gdy ktoś nie sprząta po sobie.
Życie w związku czy w kolektywie musi opierać się na pewnych zasadach.
Zjadłeś- umyj
Nakruszyłeś- pozamiataj
Wziąłeś- odłóż na miejsce
Zdjąłeś- upierz, wysusz, schowaj do szafy.
To się samo nie robi! Nie ma krasnoludków.
Ok, mogę wyszorować umywalkę szczotkując przy okazji zęby i poodkurzać jako, że ja pracuję krócej i mam na to więcej czasu- ale druga osoba musi uszanować mój wysiłek i sprzątać po sobie.
Inaczej będzie foch:)
Na szczęście chłop mój, mimo że często zostawi kubek, gatki czy zachlapie lustro- to potrafi też wysprzątać kuchnię na wysoki połysk. 
Ale tak wiecie- gruntownie, że z mleczkiem, gąbką, płynem do szyb i innymi bajerami:)




9. Gdy ktoś narzeka na wszystko.
Znałam tylko jedną osobę, która marudziła że jest za gorąco, za chwilę za zimno i potrafiła pół dnia biadolić, że ją końcówki włosów bolą.
Tak "ją", bo to baba była. I jest nią nadal, żyje i chyba ma się dobrze, ale ja nie byłam w stanie znieść takiego marudzenia i teraz jest to tylko znajomość fejsbukowa;)
I odetchnęłam, bo negatywne myśli mogą bardzo łatwo przenieść się na drugą osobę. 
Jeżeli ktoś narzeka, że po kilku długich mroźnych miesiącach słońce za mocno grzeje- to i ty zaczniesz to tak odbierać i radośćzostanie zastąpiona poirytowaniem.

10. Gdy ktoś słucha ale nie słucha.
Kojarzysz to?
I to uczucie kiedy rozmówca powinien patrzeć na ciebie a nie wodzić oczami w każdym innym kierunku, jakby nagle krzesło albo dywan stały się bardzo interesującymi przedmiotami:)
Jeżeli rozmawiamy i ja cierpliwie słucham Twoich wywodów to Ty odwdzięczaj się tym samym a nie myśl o tym co zrobić na obiad albo o tym jak ta głupia wariatka Magda przynudza.
Nawet jeśli tak uważasz to przynajmniej patrz na mnie jak do ciebie mówię.

Staram się nie dopuszczać do siebie negatywnych emocji, nie przejmować tak wszystkim.
To, że opisałam spóźnialskich czy leniwe norweskie nastolatki nieustępujące miejsca, to nie znaczy, że takie sytuacje faktycznie spędzają mi sen z powiek.
Pisanie o pierdołach, które mnie wkurzają, pozwala się wyładować:)
A tymczasem gromadź wokół siebie tylko tych, którzy pozytywnie na ciebie wpływają, motywują, sprawiają, że się uśmiechasz a nie dołujesz!



Ja np uśmiecham się patrząc na powyższe zdjęcie:) Wspomnienie wakacji i radość dziecka z czegoś tak banalnego jak zimn prysznic w upalny letni dzień:)

Pozostaje tylko trenować dalej umiejętność olewania tego co ewentualnie mogłoby mnie zdołować:)

A teraz jak na kozetce powiedz mi co Ciebie ostatnio najbardziej wkurza:)

Klem, klem:)

20 komentarzy:

  1. Z wieloma rzeczami mam podobnie, np. ze spoźnianiem i dawno się nigdzie nie spóźniłam :)
    Co do pchania się do autobusów czy pociagów to bardziej wkurza mnie jak ktoś za wolno tam wchodzi, spowalniając ruch niż jak się pcha - jestem przyzwyczajona do życia w biegu i denerwuje mnie jak ktoś się ociąga :D
    Wiele rzeczy mnie wkurza, ale jakoś teraz nic mi na myśl nie przychodzi :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobnie tylko w innych kolejnościach - śmieci sama nie segreguje (tu akurat wina gminy - nie zapewnia "normalnych" warunków segregacji) ale zatłukła bym za wywożenie śmieci do lasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce też nie mam warunków do segregowania ale tu w Norwegii podają wszystko jak na tacy, jedynym wysiłkiem jest umieszczenie 2 różnych reklamówek w dwóch koszach pod zlewem. Pojemnik na szkło i puszki mam 5 metrów od domu. Grzechem dla mnie jest nie sortować śmieci

      Usuń
  3. Mnie strasznie denerwuje pchanie się ludzi, czy to do autobusu, czy to w sklepie, a nawet przy wychodzeniu z Kościoła. Zaoszczędzenie pięciu minut, mania bycia szybciej niż inni - nie rozumiem. A i marudzenie, nie przepadam, chociaż sama mam ciągotki do pesymizmu, ale próbuję z tym walczyć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy czasem ponarzeka ale niestety wiele osób nie widzi różnicy między "trochę" a "bardzo":)

      Usuń
  4. Mnie bardzo denerwuje zachowanie się ludzi w środkach transportu. I nie jest to fakt, że ludzie nie ustępują miejsca starszym, tylko pchanie się na innych, stanie w drzwiach nawet, jeśli wysiada się na ostatnim przestanku, słuchanie muzyki i nawet nie słyszenie przez to słowa przepraszam chciałabym przejść. Są takie dni, kiedy ja już jestem zmęczona dojazdem do pracy a co dopiero powiedzieć o tym co mam do zrobienia w pracy. Poza tym jeśli chodzi o transport to w Poznaniu nie należy on do najlepszych (choć wiem, że są miasta, że jest znacznie gorzej). Czasami już na trzecim przestanku od pętli mam problemy, żeby wejść do tramwaju i nawet nikt nie pomyśli, że może by dodać dodatkowy tramwaj w godzinach szczytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff, na szczęście ja rzadko doświadczam tłoku- jeżdżę głównie metrem i czasem w godzinach szczytu nie ma miejsc siedzących ale 2 składy pomieszczą wielu pasażerów:)

      Usuń
  5. Mnie równiez wkurza większość z tej listy, tylko z tym ustępowaniem miejsca niestety w Polsce też coraz częściej młodzież rzadko kiedy ustępuje, jestem już przyzwyczajona do sytuacji, kiedy ja wstaję, a jakiś nastolatek albo facet w moim wieku udaje, że nie widzi, że obok niego stoi starsza osoba. A z tym pchaniem się, szkoda, że na przystankach nie ma po prostu zwykłych kolejek jak w niektórych krajach. Co do segregacji, mnie nie wkurza jak ktoś wrzuca przez pomyłkę do złego pojemnika, bo mamy ich aż 5!!!! I czasami nawet sama mogę pomylić się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj do segregacji są tylko 2 pojemniki na szkło i metal a papier i plastik większość segreguje w domu. Worki są za darmo w każdym sklepie:) Także skomplikowane to nie jest więc się wkurzam kiedy komuś nie chce się trafić do odpowiedniej reklamówki

      Usuń
  6. Większość zachowań mnie rownież denerwuje. Oczywiście pracuje w męskim gronie i na przekleństwa jestem już odporna. Chociaż panowie starają się hamować. Co do pkt. 5 to się nie do końca zgodzę. W Polsce ostatnio robi się strasznie. Ustępujesz miejsca - źle, nie zauważysz starszej osoby - źle. Czasem zrobisz wszystko jak należy, też źle. Powoli nikt niechce nikomu ustępować. Może to tylko stolica zmienia się w taką miejską dżungle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pamiętam sytuację kiedy młoda dziewczyna chciała ustąpić pani na oko przed 70tką i dostała burę że przecież ona nie jest taka stara zeby już siedzieć musiała...także w dzisiejszych czasach za ustąpienie miejsca można dostać burę:)

      Usuń
  7. Mogłabym się podpisać pod każdym z tych punktów. Co do przeklinania, ostatnio stałam przy placu zabaw czekając na mamę i przysłuchiwałam się dzieciakom. Padło tyle nieparlamentarnych słów, że się zastanawiam, czy dzieci jeszcze potrafią mówić językiem polskim, jakiego nas uczono.

    OdpowiedzUsuń
  8. Denerwuje mnie fakt, że faceci nie widzą starszych i w rezultacie cały pociąg zapchany jest siedzącymi "gentelmenami" i gdzieniegdzie starsza osoba. To było pierwsze.
    Teraz drugie: wchodzące babcie do autobusu, kiedy Ty chcesz wyjść - prawie biegną do tego siedzenia (rozumiem, że chcą usiąść, ale czy przypadkiem nie byłoby luźniej, gdyby ludzie najpierw opuścili pojazd?!)
    Trzecie: dalej w temacie starszych osób: reklamówki, które muszą siedzieć na siedzeniu obok (spoko, jeśli autobus/tramwaj/SKM-ka jest pusta, nie mam nic przeciwko, ale jeśli środek komunikacji miejskiej jest zapchany, a ta osoba nie może tej siaty z zakupami położyć na glebę to krew mnie zalewa).
    To takie TOP3 chyba by było. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siedzące torby to bardzo powszechne zjawisko w Oslo:) W końcu jak dama ma torebkę za 10 tys zł to musi mieć dla niej osobne miejsce:)

      Usuń
  9. Zgadzam się ze wszystkim z stu procentach, pewne zachowania doprowadzają mnie do szału... tylko to ja zazwyczaj się spóźniam :P :/

    OdpowiedzUsuń
  10. numer 9 absolutnie nas wnerwia! Mamy taką koleżankę, która narzeka na wszystko aż się nie chce z nią przebywać bo nas dołuje xD
    My dodałybyśmy jeszcze sytuacje gdy osoba zachwala w drugiej osobie dosłownie wszystko zawsze dodając "bo ja tak nie umiem" itd.... :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też bardzo denerwują podobne sytuacje, czy zachowania. Czasami naprawdę już nie mogę zapanować nad emocjami... Staram uczyć się dystansu do tego na co nie mam wpływu, ale czasami mam już dosyć.
    Świetnie Cię rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hah! Każdy ma jakieś bziki. :D Moimi na pewno jest łapanie/trzymanie mnie za szyję, nie wiem, czemu, ale od maleństwa tak mam - nie cierpię tego, najchętniej w takim momencie schowałabym głowę pod skorupkę - jak żółw (nawet wykonuję podobny gest wtedy xd).
    Innym moim bzikiem jest jakby … hmm, silny terytorializm? :D Bardzo nie lubię jak ktoś grzebie mi w piórniku, ale przetrzymuje moje rzeczy - chyba, że to ktoś bliski. :D
    No i jeszcze kilka bzików, które pokrywają się z Twoimi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Staram się większość rzeczy odpuszczać i nie wnerwiać na innych oraz dostrzegać fajne cechy. Im więcej skupiam się na dobrych stronach, tym mniej tych niefajnych mnie dotyka. Ale ze wszystkich wymienionych najbardziej denerwuje mnie narzekanie na wszystko.
    Używanie słów na k i pochodnych, to chyba zjawisko powszechne na emigracji. W Londynie co chwilę słyszałem bardzo soczyste wiązki przekleństw - być może akurat te słowa wybijały się ponad obcy język? Być może przeklinający byli pewni, że nikt ich nie rozumie, więc swobodnie mogą lecieć wszystkim na k. i na ch?

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele z tych punktów też mnie denerwuje, zwłaszcza numer 4... ;/ Ostatnio zaczęło mnie też wkurzać to, że ludzie stoją przy przejściu na czerwonym świetle już prawie na ulicy, na brzegu progu, bo nie da się pół kroku dalej stanąć... Czasami jak jadę autem to boje się, że ta osoba się zachwieje i mi pod koła wpadnie...

    OdpowiedzUsuń