środa, 24 lutego 2016

7 norweskich BZIKÓW del 3

Rozkręciłam się:)
Na początku planowałam 2 notki o norweskich zwyczajach i "bzikach" czyli w wolnym tłumaczeniu- dziwactwach:)
I tak oto 2 już są TU i TU, ta jest trzecia, a czwarta w przygotowaniu:)
Jak mi się coś przypomni to może i piąta będzie więc- ten kto lubi, niech się cieszy, ten kto ma dosyć- niech płacze;)
A na początek:

1. Norweskie TROLLE
Trolle są wielkie, głupie i niedobre. Dokuczają, niszczą, są niebezpieczne- to czemu zyskały taką popularność? A bo ja wiem?:)
W nordyckiej mitologii jest ich pełno. Podobno rodzą się z kamieni i unikają słońca, żeby nie zmienić się w skałę.
A czemu to taki bzik? ...

...Bo niektórzy nadal wierzą, że trolle żyją w Skandynawii. Na przykład w Trollfjorden- jednym z najpiękniejszych fiordów z mnóstwem skał i jaskiń, w których na pewno chowają się te potworki:)
No i jedna z największych przyrodniczych atrakcji turystycznych nie bez powodu została nazwana TROLLTUNGA (język trolla)- zdjęcie powyżej. 
Także ten, no, strzeżcie się jak już wleziecie na tę skałę, bo jeszcze jakiś troll wam nogę podstawi xD
Ale bez obaw, nie jest wysoko- jedynie 700 metrów xD Długi lot!
A kto wskaże największego trolla na tym zdjęciu?:)


2. Przejście dla pieszych
Słyszałam, że w Polsce "zastanawiają się" nad wprowadzeniem obowiązku za3mywania się przed przejściem, gdy zbliża się do niego pieszy...
A tymczasem w Norwegii przeżyjesz lekki szok. Ja do tej pory nie mogę się przyzwyczaić i jak już mi się jakieś auto zatrzyma to prawie przebiegam machając na podziękowanie.
A tak się nie robi!
Zapamiętaj sobie- ty chodzący jak i ty jeżdżący- tutaj pieszy to święta krowa, musisz wypatrzyć go z daleka i przewidzieć czy zmierza do zebry, czy tylko go zarzuciło w stronę krawędzi chodnika.
Ba! Paczaj nawet jak nie ma zebry ani znaku!
Bo norwescy piesi nie paczą...lezą jak chcą- czy to czerwone, czy środek jezdni, czy przed tramwajem- nie ważne. 
A ja się na nich napacze i potem wracając do Polski muszę się szybko odzwyczaić od bycia świętą krową, bo inaczej będę martwą krową...albo martwą zebrą:)


3. Sporty zimowe (Olimpiada)
Wszyscy pamiętamy słynne Soczi i obiekty budowane za  grube miliardy, które teraz stoją puste- i Norwegię, która zaraz za gospodarzem zajęła drugie miejsce w klasyfikacji medalowej.
No nie ulega wątpliwości, że mają tutaj doskonałych zawodników w sportach zimowych, w końcu Norwedzy, jak już kiedyś wspomniałam, rodzą się z nartami na nogach.
Ale nie to jest takie niezwykłe...
Pamiętam nerwówkę przed ostatnią olimpiadą...oni na prawdę mają bzika! 
Pracownicy domagali się przerw na oglądanie najciekawszych widowisk! I byli wprost oburzeni gdy pracodawca śmiał odmówić!
Podobno w urzędach nie sposób było cokolwiek załatwić jeśli np w tym czasie Marit Bjørgen zdobywała złoto. 
Gdy ważyły się losy medali na ulicach Norwegów było jak na lekarstwo. To mi przypomina zwycięstwa Adama Małysza:) Chyba każdy przed tv siedział:)
A przy okazji- pani Bjørgen 26 grudnia urodziła synka;) Gratulacje:)


4. Tran i witamina D3
Niech mi ktoś wskaże norweską rodzinę, która nie ma w domu butelki z tranem do picia lub w kapsułkach, to będę w szoku.
Czy on taki zdrowy, czy nie- opinie są podzielone, ale Norwegom to nie wadzi. Oni mają swoje przekonania, wierzą, ze to im pomaga przetrwać długą, ciemną zimę i są ze swoim Mollers tranem szczęśliwi:) 
Podobno tu w Norge jest on lepszej jakości- ale tak tylko słyszałam. 
Najczęściej wzbogacany jest w witaminę D3, która najlepiej wchłania się w obecności tłuszczyku- w tym przypadku rybiego.
Piłam tran, łykałam kapsułki- nie chorowałam. Teraz tego nie zażywam i nadal jestem zdrowa więc nie potrzebuję:) A witaminę D pałaszuję z olejem lnianym.
5. Jarlsberg!
Miałam okazję próbować, choć sama go nie kupuję bo jest dla mnie ciut za słodki.
Podobno najlepszy norweski ser żółty- zresztą, wg Norwegów, wszystko co ich- jest najlepsze:)
Ser powstaje od 1815 roku- co, jak na ogólnie dosyć krótką historię narodu norweskiego, jest baardzo długim okresem.
W pierwszej notce o norweskich bzikach pisałam o pizzy Grandiosie- producent szczyci się, że to właśnie Jarlsberg uszlachetnia ten cudowny norweski wypiek;)
Ale najbardziej lubię reklamę tego sera. 
Nie trzeba rozumieć norweskiego ale streszczę- kupiłaś Jarlsberga? Taaak, kupiłam ser żółty. Ale Jarlsberga? Nie ale przecież ser to ser. Dalszej części domyślcie się sami:) 
Bo tylko Jarlsberg jest Jarlsberg:)
Obejrzyjcie bo reklama dowodzi, że na pozór sztywni Norwedzy jednak mają poczucie humoru:)


6. GRUNNLOVSDAGEN czyli Norweska Konstytucja 17 maja.
To jest dopiero bzik!
Już na miesiąc przed obchodami o niczym innym się nie mówi. 
W sumie zaraz po Wielkanocy zaczyna się wyczekiwanie na to najważniejsze narodowe święto.
Może jestem niewdzięczna, ale ja sobie nie przypominam pełnego napięcia wyczekiwania na powtarzaną co rok w szkole akademię. Bardziej czekało się na dzień wolny od szkoły czy pracy:)
A tu jest zupełnie inaczej. 
17 maja świętowany jest niesamowicie radośnie, rodzinnie, jak również alkoholowo:)
Przez cały główny deptak Oslo aż pod Pałac Króla przechodzi "barnetoget"- dziecięcy pociąg- a dokładniej pochód dzieci niosących sztandary ze swoich szkół i gmin- dla nich to wielka frajda!
Norwedzy przyozdabiają domy we flagi- na zewnątrz i w środku, sami zakładają regionalne stroje narodowe (bunady) i szykują potrawy przyozdobione w kolory flagi norweskiej (bo jest to też święto flagi). 
Nawet nie próbuj ruszać się tego dnia autem do centrum, nie licz też na miejsce siedzące w autobusie czy metrze. 
A jak już Rodzina Królewska pozdrowi wszystkich zebranych pod pałacem...wtedy zaczyna się prawdziwe świętowanie! 
Czy to w domu z rodziną popijając soczek lub winko, czy w restauracji (bez rezerwacji nie licz na miejsce), czy po prostu ze znajomymi. Musi być ktoś bliski, dobre jedzenie i w 99 % alkohol:)
Norwedzy zjadają tego dnia setki tysięcy parówek i lodów a restauracje i bary mają najlepszy utarg w całym roku:)

7. Vafler! 
Wiedzieliście, że 25 marca jest światowy dzień gofra?:) 
Norwedzy wiedzą na pewno:)
Mało tego, oni uważają, że "vafler" są typowo norweskim wynalazkiem!
Kiedyś pewna Norweżka powiedziała do mnie, że oni uwielbiają gofry. 
No ok, ale gdy ja powiedziałam, że Polacy też, to krzywo się na mnie popatrzyła a jej wzrok  mówił "a-l-e    n-i-e    t-a-k    j-a-k    m-y-y-y-y"
Te vafle poniżej chyba były przygotowywane na 17 maja bo widzę flagowy akcent:)


Ehh ci Norwedzy...
Zatrważająco często myślą, że coś jest dostępne tylko u nich, najlepsze u nich i najbardziej lubiane u nich...a przecież podróżują po całym świecie...
Ale widocznie rzadko bywają w naszym Trójmieście na goferach z bitą śmietaną czy w Zakopanem na Łoscypku:)
Ale ja tam i tak ich nawet lubię, chociaż to straszne dziwaki:)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

19 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie notki :)
    Z tymi pasami to ciekawie, z racji że dużo chodzę ucieszyłabym się z takich zasad (z kolei jak jadę samochodem to już co innego - wypatrywać czy ktoś się nie zbliża byłoby uciążliwe :))

    Przypomniałaś mi, że dawno nie jadłam gofra i może zrobię w sobotę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. O tranie wiedziałam, miłość do gofrów podzielam... ale trolle? :D W sumie co mnie dziwi, raz w Islandii zrezygnowali z budowy autostrady bo miała biec zbyt blisko mieszkań elfów i mogłoby to ich wkurzyć xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha serio? Norwedzy raczej by nie protestowali- ale tylko dlatego że spokoju trollom żadna autostrada nie zakłóci bo w tak górzystych rejonach po prostu nie powstanie:)

      Usuń
    2. Zastanawiam się teraz jak brzmią norweskie bajki na dobranoc o trollach :D!

      Usuń
  3. Nie martw sie w Polsce też mamy najlepsze wszystko ;). Chociaż dużo z tych rzeczy już nie ma, bo lubimy żyć historią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już lubię Norwegów, ludzie, którzy maja bzika na jakimś punkcie i to zbiorowo, muszą być fajni, tym bardziej że to bziki pozytywne...
    Bardzo fajnie napisane, pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj chciałabym tam kiedyś pojechać i zobaczyć te wszystkie piękne fjordy! Mam nadzieję, ze będzie mi to dane :) Ale koniecznie muszę pojechać w światowy dzień gofra! Bo uwielbiam je! tak duuuuże bitej śmietany i czekolada :D

    OdpowiedzUsuń
  6. O trollach oczywiście słyszałam, ale mnie przerażają xD reklama sera dobra :D a do dnia gofra z chęcią się podłącze, nawet niedawno zakupiłam gofrownice! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Trolle górą - mam kilka - żałuję że nie mogłam osobiści ich kupować :) ale może kiedyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że masz:) I dzięki zdjęciu Twoich trolli przypomniałam sobie aby umieścić je w "zestawieniu":) A może jeszcze kiedyś kupisz sobie trolla? nigdy nic nie wiadomo:)

      Usuń
  8. Fajnie, że piesi to takie święte krowy! Tak właśnie być powinno, miasto jest dla ludzi, a nie samochodów :D
    Czekam na więcej ciekawostek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. to pierwsze zdjęcie- jakie piękne.. <3
    A gofery każdy kooocha! :D Pyszne są, ale nie powiedziałabym, że Norwegów, stawiałam na Belgię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam się bardzo cieszę, że będzie jeszcze czwarta część i może nawet piąta :D Uwielbiam tą serię!

    OdpowiedzUsuń
  11. Trolle zawsze mnie przerażały :D nie sądziłam, że w Norwegii są tak popularne.
    Z przejściami dla pieszych zawsze są jakieś dziwne problemy albo nieporozumienia.
    Naprawdę niezła jest ta reklama sera i norweski naprawdę mi się spodobał :)
    Ci Norwedzy to jak dla mnie fajni dziwacy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trolle nie tylko są tu popularne- one po prostu pochodzą ze Skandynawii:) Serio spodobał Ci się norweski?:) Pamiętam, że dla mnie na początku to byl tylko przeraźliwy bełkot- teraz na szczęście go uwielbiam:)

      Usuń
  12. Mnie Norwegia kojarzy się z panem, który nazywa się Ole Gunnar Solskjaer. Zabójca o twarzy dziecka. Ja jestem bardzo podobny do H. POttera (wiele razy byłem zaczepiany w ten sposób, a nawet dorobiłem się stałej ksywki "Harry Potter"), a tak naprawdę jestem zimnokrwistym mordercą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem- z zimną krwią każdego dnia mordujesz wolne rodniki:)
      ps Ale jesteś podobny do H Pottera z pierwszych 3 tomów czy z ostatnich?:) Bo to spora różnica:)

      Usuń
  13. O , to mój egzaminator na prawo jazdy musiał być Norwegiem, bo mnie oblał, gdyż nie zatrzymałam się przed przejściem obok którego (w odległości 2 metrów) szedł chłopak i spoglądał w jego stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. 17 maja uwielbiam. Za tą radość w oczach ludzi, za śmiechy na ulicach, za życzliwość, za to, że wychodzą ze swoją flagą dumnie trzymają ją ku górze a nie jak w Polsce, w większości ludzi nie wie kiedy jest święto narodowe, jeden na sto ma flagę w domu. Mi niestety w Polsce to święto kojarzy się ze smutną atmosferą a w Norwegii przeciwnie.

    A co do przejścia dla pieszych, w Polsce też jest taki przepis, ale nikt go nie respektuje. I akurat to w Norwegii też popieram, bo mimo, że przechodzą, to nie ma tyle śmiertelnych zdarzeń na przejściach jak w Polsce.

    OdpowiedzUsuń