piątek, 29 stycznia 2016

Pielęgnacja włosów- nowości kosmetyczne.


Jak Wam idzie realizacja postanowień noworocznych? 
Mi umiarkowanie:)
Ale co zrobić jeśli jedno postanowienie wyklucza drugie?:)
W 2016 roku kontynuuję nawilżanie, odżywianie, zagęszczanie i zapuszczanie moich marnych włosów. 
Jeśli chodzi o regularną ich pielęgnację to chyba jedyny punkt, z którym od długiego już czasu nie mam najmniejszych problemów.
Ale kolejne moje postanowienie mówi o ograniczeniu kupowania kosmetyków, gdyż mam skłonności do składowania ich "na zapas", nieprzemyślanego wybierania oraz zużywania "na siłę" bo kończy się data.
No i jak tu pogodzić jedno z drugim?:)
Na szczęście tym razem miałam wspaniałą wymówkę do kupienia kilku dodatkowych produktów- następny zjazd do Polski prawdopodobnie dopiero za pół roku...
W takim wypadku zapasy są jak najbardziej wskazane!:)



Ok, zacznę od tego, co widniało na liście zakupów jako "masthew":

Produkty receptury Babci Agafii: Maska drożdżowa na porost i szampon odżywczy dla cienkich i łamliwych włosów.



Szamponu jeszcze nie używałam, czeka w kolejce- więc jeśli ktoś go miał, chętnie poznam opinię.
Najbardziej zależało mi na masce. Nie ukrywam, że przekonała mnie recenzja Zdeterminowanej Any:).



Użyłam jej dopiero 2 razy, ale coś mi się wydaje, że zostanie ze mną na dłużej:) Dlaczego? Nie chcę zapeszać i nie wiem też na 100% czy to jej zasługa- ale coś mi się wydaje, że moje włosy ROSNĄ- łaaał! W każdym razie na pewno odrastają te, które wypadły. Zobaczymy po kilku kolejnych użyciach, na razie staram się nie popadać w euforię:) Nie wiem czy dobrze robię- na opakowaniu napisano aby stosować kilka minut na umyte włosy- a ja kładę na "dwudniowe", zawijam w czepek i ręcznik i relaksuję sie tak przez przynajmniej godzinę xD Ale skoro po takim zabiegu mi nie wypadają to chyba nic złego się nie dzieje:)

Kolejne dwa szampony:

Fructis od Garniera- niczym szczególnym się przy tym wyborze nie kierowałam. Używam naprzemiennie dwóch szamponów- jednego bez parabenów barwników i jak najbardziej naturalnego- oraz jednego "zwyklaka", w którym nie interesuje mnie skład a jedynie fajne domywanie włosów i nadawanie im połysku. Do tego chyba wszystkie szampony z Fructisa się nadają.

Farmona- skrzyp polny do włosów bardzo zniszczonych. Ziołowy bez parabenów, barwników i alkoholu. 
Używam od trzech tygodni i jestem bardzo zadowolona! To jak do tej pory najlepszy naturaly szampon jaki miałam. Poprzednie trochę wysuszały włosy a przede wszystkim kołtuniły- po tym nie mam problemu z rozczesywaniem a moje cienkie kłaki nie są wcale napuszone czy przesuszone. Na pewno go jeszcze kupię!



Biovax firmy L'biotica "intensywnie regenerująca maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy"..
Nie mogłam się oprzeć...Jak tylko zobaczyłam nowy rodzaj maski z mojej ulubionej firmy wiedziałam, poczułam "wewnętrzny głos" mówiący PAKUJ DO KOSZYKA! Tym bardziej, że była w świetnej promocji- 12 zł zamiast 17 xD. 
Nie stosuję kilka razy pod rząd tej samej maski- jeśli nakładam je np 3 razy w tygodniu to zawsze są to trzy różne. Tej użyłam tylko raz, dlatego ciężko mi ocenić- w zasadzie włosy były takie jakie zawsze są bo maskach biovax- miękkie, puszyste, z efektem odżywienia:) Fajny zapach:)



Następne w kolejce były olejki- dwa planowane i jeden nadprogramowy, impulsywnie wpakowany do koszyka w Biedronce xD 



Olejek SESA - Już dawno chciałam go wypróbować, czytałam, że zatrzymuje wypadanie i świetnie przyspiesza porost włosów. Na razie chciałam go tylko przetestować i zamówiłam malutkie 30 ml opakowanie, które raczej cudów nie zdziała, bo wystarczy na max 10 użyć. Ale jestem po pierwszym olejowaniu (na całą noc) i muszę przyznać, że włosy były świetnie wygładzone i przyjemnie miękkie:) Zobaczymy jak zadziała na porost, bo na tym najbardziej mi zależy.

Marion "serum odmładzające" oliwa z oliwek i olejek manoi (cokolwiek to jest). Używany bez spłukiwania na umyte włosy, w wygodnej buteleczce z aplikatorem, nie tłusty, ładnie pachnie. Więcej jak na razie o tym produkcie napisać nie mogę. Zakup nieplanowany i w zasadzie nie wiem czy potrzebny- ktoś używał? Daje jakiekolwiek rezultaty "odmładzające"?:)

Olej rycynowy- kupuję zawsze w aptece- 100g kosztuje max 10 zł i starcza na wieeki. Poprzedni po prawie dwóch latach zaczyna się kończyć:). Jest bardzo gęsty, klejący i ciężko się rozprowadza, dlatego mieszam go z arganowym i kokosowym w jednej buteleczce i dopiero taki mix stosuję do olejowania włosów (raz w tygodniu nakładam na noc z soboty na niedzielę- bo tylko wtedy mogę rano bez pośpiechu umyć włosy:))
Post o olejowaniu włosów znajduje się TUTAJ

Z olejków zaopatrzyłam się oczywiście także w zapas kokosowego nierafinowanego- ale tylko 3 litry xD

A poniżej kolejny sprzymierzeniec w walce o piękne i gęste włosy:


Spirytus kosmetyczny z wyciągiem z ALOESU
Pamiętam jak chyba z 10 lat temu przeżywałam męki z wypadającymi włosami. Płakałam przy każdym ich myciu i byłam na prawdę przekonana, że wyłysieję...
Wtedy jakaś koleżanka poleciła mojej mamie właśnie spirytus z aloesem do wcierania w skórę głowy. Odkaża on oraz pielęgnują skórę przetłuszczającą się i wrażliwą a sam aloes nawilża ją, odżywia cebulki oraz jest stosowany jako środek pomocniczy w leczeniu łysienia. Myślę, że stosowanie spirytusu z aloesem nawet teraz, gdy nie wypadają mi włosy, to będzie dobra profilaktyka- tym bardziej, że wystarczy wmasować go odrobinę w skórę głowy i nie trzeba spłukiwać.

Pamiętam jedną zabawną (albo tragiczną) historię, kiedy to w moim wsiowym sklepiku w Polsce miejscowi konsumenci napojów wyskokowych znaleźli nowe źródło taniej przyjemności w postaci spirytusu aloesowego właśnie- dodawali go do wina i to nie w celach leczniczych czy na porost włosów...w końcu właściciel sklepu zakazał tego procederu i przestał im spirycik sprzedawać. Wtedy do sklepu wkroczyłam ja, niczego nieświadoma poprosiłam o 1 buteleczkę...Czy muszę opisywać spojrzenie sprzedawczyni? Na szczęście na wsi każdy się zna i wiadome było, że nie kupuję go do spożywania:) 
Taki cudotwórca i to za całe 2 złote!

GLISS KUR Serum regenerujące 
To ostatni produkt kupiony do pielęgnacji włosów. 
Zawsze używam różowej wersji, która świetnie nabłyszcza ale przede wszystkim dzięki niej nie mam żadnych problemów z rozczesywaniem!. Stosuję prawie po każdym myciu.
Tą poniżej wybrałam bo chciałam sprawdzić inny rodzaj. Jednak poza zapachem niczym wielkim się nie różni od różowej- a nawet jest trochę gorsza bo nie nabłyszcza. Jednak to co lubimy i mamy sprawdzone od lat ciężko zastąpić czymś innym. Ale różową wersję z czystym sumieniem mogę polecić każdemu!:)



A na koniec ostatnia rzecz, może nie tyle do pielęgnacji co po prostu do włosów:)
Wszyscy mają INVISI BOBBLE mam i ja!:)
Miałam już wcześniej jakąś podróbkę, która służyła mi długo i byłam bardzo zadowolona ale się przerwała. Kupiłam "oryginały" tylko dlatego, że nie mogłam znaleźć podobnej przeźroczystej podróbki:)
Do cienkich włosów te "kable telefoniczne" są idealne! Ale do grubych chyba się nie nadają bo nie spinają na tyle mocno aby utrzymać ciężkiego kucyka...



Znowu się rozpisałam, sic!
Tak to jest jak ma się marne włosy i trzeba kupować tony preparatów do ich ratowania xD

Macie któryś z wymienionych produktów? Jakieś wrażenia? Polecacie coś nowego?
Wiele nowości kupiłam tylko dzięki Waszemu poleceniu więc czekam na opinie!

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

16 komentarzy:

  1. Wow ale zakupy! Też zapuszczam i zagęszczam włosy, ale skupiam się przede wszystkim na wcierkach :) Od nowego roku zaplanowałam sobie cały rok co mniej więcej mam używać i robić, by za rok wreszcie mieć długie włosy :D Mam nadzieję że mi się uda.

    Czekam na recenzję olejku Sesa, bo myślałam nad jego kupnem oraz szamponu Agafii, który bardzo mnie zainteresował. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ten szampon też strasznie interesuje i korci mnie aby go otworzyć:) Nie lubię mieć kilku rozpoczętych ale chyba jednak nie wytrzymam:)

      Usuń
    2. Niedługo robię zamówienie na triny to na pewno go zakupię :D Nie ukrywam że butelka też mi się podoba, a lubię ładne rzeczy haha :D Ale wiesz co, słyszałam wiele złego o tej masce, znaczy nie że jest z piekła tylko że nic nie robi tak na prawdę :/ Ja porost i zagęszczenie na prawdę polecam regularne używanie wcierek! To moja mała miłość, nie używam ich regularnie, ale od nowego roku staram się najlepiej jak mogę i mam nadzieję zobaczyć efekty za rok. Polecam Ci Jantar, Radical wcierkę, nie mgiełkę, i masę innych, które sama chcę wypróbować. Mam nawet gdzieś spis tych lepszych i ciekawszych i nie kosztujących milionów - mogę podesłać.

      Usuń
    3. chodzi o maskę drożdzową? ano jak juz mam opakowaie to sprawdzę czy nic nie robi:) Z Radicalu używałam kiedyś szamponu i mgiełki właśnie- nie wspominam tego dobrze, muszę się przyjrzeć wcierkom a najlepiej będzie jak mi po prostu wyślesz swoją listę:) będę mega wdzieczna:)

      Usuń
  2. Też mam te gumki, ale wersję różowa, szampon royjski też mam ale inną wersję, maske od babuszki też mam, ale inną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to znaczy "realizacja postanowień noworocznych - umiarkowanie" ?? Hi hi hi ... dlatego nie robię postanowień :) po co się stresować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo. Wolę sobie dać spokój niż się później stresować.
      A tak w ogóle robicie peeling skóry głowy. To bardzo pomaga. U fryzjera można zrobić specjalistyczny -- robiłam na bazie olejku metolowego. Skóra głowy była bardzo dobrze wyczyszczona. Natomiast w warunkach domowych robię peeling ze zmielonej kawy.
      Staram się unikać kosmetyków -- dużo substancji chemicznych mnie przeraża.

      Usuń
    2. hehe umiarkowanie oznacza, że coś tam realizuję:):) nie no nie ma aż takiej tragedii:) więszość postanowień to po prostu kontynuacja tego co już robię.
      Nigdy nie stosowałam pilingu na skórę głowy- tylko jak potem tę kawę z włosów wypłukać?:) muszę o tym poczytać!

      Usuń
  4. Bardzo lubię kosmetyki firmy Biovax ;) Mam maseczkę właśnie w zielonym opakowaniu, ale moja jest chyba jakaś nawilżająca. Do tego mam maskę ekspresową z olejem arganowym (chyba :P) i olejek awokadowy. I kilka odżywek w zapasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam tendencję do robienia mega zapasów kosmetycznych.. Uwielbiam kosmetyki do włosów i mam ochotę na kilka kosmetyków z Twojego wpisu, ale chyba najpierw poczekam aż moje ogromne zapasy trochę się zmniejszą :(

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie zastanawiałam się jak te 'telefoniczne kabelki' będą trzymać moje włosy - gęste i ciężkie. Po Twoim poście stwierdzam, że to najwyraźniej nie dla mnie.
    Ale muszę się przyjrzeć pozostałym kosmetykom z Twoich zapasów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie zdecydowanie odradzam, szkoda tych ok 14 zł wywalać na darmo, czytałam wiele opinii, że na takich włosach jak Twoje nie trzymają się w ogóle.

      Usuń
  7. Ile Ty tego masz! Ja to jednak chyba we wszystkim stawiam na minimalizm, nigdy też nie byłam kobietką, która uwielbia mieć masę kosmetyków... Przeważnie staram się jeden zużyć do końca, a potem lecieć po coś nowego ^^ Wracając jednak do tematu włosów, ostatnio chodził mi po głowie post o mojej pielęgnacji, tym bardziej, że w środę ścięłam moje długie kłaki i bardzo chcę się pochwalić tym przedsięwzięciem ^^ Teraz chcę walczyć o długość i dbać o włosy świadomie, regularnie oraz tak, jak należy. Uznałam, że to będzie dla mnie o wiele bardziej motywujące, niż ratowanie tego, co miałam na głowie. Między innymi dlatego muszę zaopatrzyć się w kilka rzeczy do pielęgnacji włosów :) I w związku z tym Twój post bardzo mnie zaciekawił. Dodam go sobie do zakładek, żeby pamiętać o niektórych produktach, ponieważ sama niektóre z nich już od pewnego czasu chciałabym wypróbować :)
    Sama mam invisibobble i muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana. Wydaje mi się, jakbym miała za śliskie włosy do tych gumek - po upięciu kucyka bardzo szybko on opada, a włosy po prostu się z niego wyślizgują, przez co mimo że nic takiego nie robiła, kucyk wygląda jak po okropnych przejściach. Nie mam pojęcia, z czego to może wynikać... A raczej mogło, bo teraz mam tak krótkie włosy, że spinam je tylko na trening bądź przed kąpielą ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam Twoje cięcie:) Faktycznie radykalne ale wyglądasz świetnie! Twoje włosy wyglądają na grube i ciężkie, nie dziwię się, że invisibobble ich nie trzymają. Moje sianko też czasami opada ale nie tak szybko.U mnie taka ilość kosmetyków głównie dlatego, że przywożę zapas bo jak coś się skończy to nie pobiegnę do Rossmana po nowe:) Oczywiście mogę zaopatrzyć się w Norwegii ale tutaj wszystkie produkty do pielęgnacji włosów są nieziemsko drogie i nie ma nic czego używam w Polsce. Mogę sobie coś sprawić do testowania ale swoje ulubione produkty i tak zabieram z kraju:)

      Usuń
    2. Właśnie z tego, co udało mi się ustalić za pomocą książki Anwen o włosach, to są one delikatne i cienkie, ale za to jest ich dużo :D Więc już sama nie wiem. Robiłam kilka podejść do tych gumek, ale chyba niestety się nie przekonam. Zobaczę, jak to będzie wyglądało w miarę odrastania moich włosów :)

      Usuń
  8. Czytałam, że wiele osób właśnie te maski wklepuje w głowę i zawija na jakiś czas ręcznikiem. Takiej metody nie próbowałam, bo jestem zbyt leniwa. :D

    OdpowiedzUsuń