sobota, 23 stycznia 2016

Pielęgnacja skóry: MYDŁO ALEPPO:)


Nareszcie je mam i mogę dosłownie na własnej skórze przekonać się, czy tak sławne, zachwalane i ...brzydkie mydło faktycznie działa cuda:)

MYDŁO ALEPPO



Taaak, zdecydowanie nie nadaje się do wystawiania na widok publiczny w łazience:) Zapach również ma specyficzny (choć jak dla mnie całkiem znośny, taki naturalny:)). Co mnie w Nim tak zafascynowało, że w końcu zdecydowałam się na zakup? Między inymi:

PROCES POWSTAWANIA I SKŁADNIKI:
Mydło wytwarzane jest podobno wg niezmienionej receptury od ponad 2000 tys lat w Syrii, w miasteczku Aleppo. 
Podstawowe mydło zawiera maksymalnie 4 składniki:
oliwę z oliwek,
olej laurowy,
wodę morską,
wodorotlenek sodu (konieczny do reakcji zmydlania)
Oliwę, wodę morską i wodorotlenek sodu łączy się ze sobą i gotuje przez kilka dni. Na koniec dodaje się olej laurowy i gotową masę wylewa do dużych form aby zastygła (trwa to ok 9 miesięcy!). Gotowe mydło kroi się ręcznie na kostki i stempluje. W środku powinno być zielonkawe, a im ciemniejsza zieleń, tym mydło starsze i lepsze.



DZIAŁANIE:
Mydła możemy rozróżnić ze względu na zawartość oleju laurowego- 5-10-20-30-40% itd. Im wyższa wartość, tym mydło ma silniejsze właściwości, bo to właśnie olej laurowy sprawia, że Aleppo działa bakteriobójczo i oczyszczająco. Dezynfekuje skórę twarzy, głowy i całego ciała, pomaga w walce z łupieżem, trądzikiem oraz przy gojeniu się ranek.
Możemy dostać Aleppo z dodatkiem np glinki, olejów, błota z Morza Martwego czy koziego mleka, ale to podstawowe laurowe powinno zawierać nie więcej niż 4 wymienione wcześniej składniki.

KOSZT:
Cena waha się w zależności od zawartości oleju laurowego-od 15 do ponad 40 zł.
Ja za swoje zapłaciłam ok 25 zł (ok 200g). Dużo? Być może tak, przecież to tylko mydło...Ale używam go od prawie 2 tygodni i już widzę, że starczy mi być może i na pół roku!

JAK STOSUJĘ:
Podobno na początek powinno się wybrać Aleppo o niskiej zawartości oleju laurowego- do 10%, tym bardziej jeśli ma się cerę w miarę normalną, tak jak moja. Później można kupić nieco mocniejsze- ale ja nie czekałam oczywiście i od razu rozpoczęłam z mydłem 30%
I nie żałuję!
Jak na razie mydła używam tylko do wieczornego mycia twarzy. Pienię je lekko i zostawiam na dosłownie 2 minuty, ale tak aby nie wyschło. Zmywam i wsmarowuję olej kokosowy lub arganowy. 
Zaraz po umyciu skóra szybko się napina, co może być trochę nieprzyjemne, ale w moim przypadku olejki szybko załatwiają sprawę i pozostaje tylko efekt super czystej i "oddychającej" cery.
Podobno po takim "zabiegu" skóra potrzebuje ok 2 godziny aby "dojść do siebie" i wyrównać PH. Nasza skóra ma odczyn kwaśny, podczas gdy mydło zasadowy, dlatego po myciu warto przetrzeć twarz tonikiem czy płynem micelarnym i dodatkowo nawilżyć olejkiem. 
Ja używam Aleppo tylko raz dziennie- wieczorem, po zmyciu makijażu i delikatnym peelingu. Stosuję je tylko na twarz i dekolt. Jakoś na razie nie czuję potrzeby myć nim całego ciała czy włosów. A można, tym bardziej jeśli ma się łupież czy krostki na plecach i ramionach. 

WRAŻENIA PO 2 TYGODNIACH STOSOWANIA
Skóra jest gładsza- ale to może być też zasługa regularnego pilingowania przed myciem mydłem. Przez cały dzień mam przyjemne odczucie czystej, świeżej twarzy- mimo, iż na mrozy smaruję ją grubą warstwą tłustych kremów i olejków. Wszystko pięknie się wchłania a ja mogłabym bez przerwy "miziać" się po buzi bo jest taka miła w dotyku:) Nie mam też żadnych podrażnień czy przebarwień, mam wrażenie, że skóra jest bardziej odżywiona i odporniejsza na mrozy (przynajmniej minus 15 stopni).



Aby mydło dłużej nam posłużyło musimy je dokładnie suszyć po każdym użyciu (nie może leżeć w wodzie, która często jest na dnie mydelniczki). Duża kostka jest też niewygodna, dlatego najprościej odkroić kawałek. Mi wystarcza taki malutki jak na zdjęciu powyżej i dodam, że praktycznie nic z niego nie ubywa:)
Myślę, że jeszcze jakiś czas będę stosować Aleppo tylko na twarz, a potem poeksperymentuję z włosami i być może całym ciałem. 

A Wy? Macie jakieś doświadczenia z tymi mydełkami? A może używacie jakichś innych, genialnych środków?

Ja mogę jeszcze polecić glinkę Ghassoul/Rhassoul- cudowny naturalny środek, o którym pisałam na samym początku bloga - o tu:)
To mój "masthew", którego zawsze muszę mieć zapas:)


Siła drzemie w naturze:)
Pozdrawiam!

Klem, klem:)

8 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o takim mydle wcześniej, ale wydaje się to być bardzo ciekawy produkt :)
    Wygląda tak tajemniczo, właśnie jakby skrywało jakąś magiczną moc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o takim mydle wcześniej, ale wydaje się to być bardzo ciekawy produkt :)
    Wygląda tak tajemniczo, właśnie jakby skrywało jakąś magiczną moc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie ta brzydota przypadła do gustu. Szkoda tylko, że tyle kosztuje... A'propos glinki. Ostatnio zakupiłam czerwoną i jestem bardzo zadowolona. PS. Rozpędziłaś się Kobietko! Lecę nadrabiać zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie kosztuje wiele biorąc pod uwagę wydajność:) Nie wiem czy zużyję w pół roku xD

      Usuń
  4. Mi się nazwa skądś kojarzy, ale jeszcze nie używałam. :D Jak uda mi się znaleźć, to na pewno kupię. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tym mydle! Niestety raczej nie dla mnie, bo mydłem myję tylko dłonie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam o tym mydle dużo pozytywnych opinii, może i ja muszę w końcu go kupić :)

    OdpowiedzUsuń