czwartek, 14 stycznia 2016

6 niezdrowych nawyków żywieniowych, których chcę się pozbyć!

Od powrotu z Polski nie mogę się zbytnio pozbierać. 
Walizka już 5 dzień leży koło łóżka i czeka na rozpakowanie. 
Chodzę i biadolę, że nie mogę znaleźć czapki i kabla do empetrójki a tak naprawdę nawet nie szukałam. 
Przywiozłam tony zdrowych zapasów jadła i różnych nowości, a jem byle co byle zjeść i nie chodzić głodna, bo nie mam kompletnie weny do pichcenia i próbowania nowych przepisów.
Tak już mam kiedy w głowie siedzi jakieś zmartwienie, strach że coś się nie uda.
Nastawiłam się mocno na naukę norweskiego, tak mocno jak nigdy dotąd i jest to mój priorytet na cały obecnie nam panujący rok. A tu zonk, po przyjeździe okazało się, że nie ma wolnych miejsc na kursie, a następny z mojego poziomu jest za 1,5 miesiąca! Od niedzieli siedziałam jak na szpilkach i czekałam na informacje ze szkoły, myślałam że już szału dostanę! 
Ale głupie to ma zawsze szczęście, przejmowałam się, nie mogłam na niczym skupić a miejsce oczywiście się zwolniło, w kursie sobie uczestniczę i jestem heppi jak dziecko:)
Teraz mogę na spokojnie wszystko sobie poukładać i nie mam tu na myśli tylko ciuchów z walizki.

Mój móżdżek oderwał się dziś od  rozmyślań na temat kursu, a skierował na inny, jakże ważny aspekt mego życia- ODŻYWIANIE lol
Jadąc sobie metrem zaczęłam myśleć...
I tak oto wymyśliłam co muszę, ale to MUSZĘ zmienić w swojej diecie. 
Są składniki, które chcę wyeliminować, ale o tym napiszę innym razem. 
A dziś przyznaję się do 6 wg mnie niezdrowych nawyków, z którymi rozstaję się nie jutro, nie od poniedziałku a TERAZ:

1. KAWA NA DZIEŃ DOBRY
Wstaję, ubieram się, kieruję się do kuchni w celu nastawienia wody. To podstawa.
Czytam na blogach jak to inni piją z rana na czczo wodę z cytryną, miodem i co ino...a ja piję bele jaką rozpuszczalną, która nawet kawą tak na prawdę nie jest. Mogę nie zjeść śniadania ale wyjść z domu bez tego (nomen omen kompletnie nie pobudzającego mnie) napoju? Już wolę się na metro spóźnić!
Od teraz nie tylko serwuję sobie na dzień dobry pyszną i zdrową norweską kranówkę z miodem, ewentualnie cytryną, ale również zaczynam ograniczać "Neskę".

2. JEDZENIE W POŚPIECHU
Na prawdę mnie to już wkurza! To nawet nie chodzi o to, że się spieszę, najczęściej po prostu zapominam, że powinnam jeść powoli. Jak już "omłócę" kanapkę, sałatkę, czy kotleta, nachodzi mnie refleksja...a miałam dokładnie przeżuwać...Nie będę przeżuwać 32 razy każdego kęsa, nie będę upewniać się czy aby połykany pokarm osiągnął odpowiednią konsystencję. W moim przypadku zadowoli mnie już samo zwolnienie tempa o 30%.

3. ROZGOTOWYWANIE
A bo gotować nie umiem! Jestem jedyną osobą w familii, która zjada z zupy każde warzywo. Nie pozwolę skazać marchewki, pietruszki czy nawet zielonych części pora z rosołu na wyrzucenie. Nie tknę ziemniaków bo ich nawet nie lubię, ale brukselka czy fasolka szparagowa? MNIAM. 
Tyle tylko, że warzywa dodaję na początku razem z mięsem- a mięsiwo gotuje się dłużej. W rezultacie jem rozgotowaną marchewkę o wysokim IG i wkurzam się sama na siebie. No ok, nie spędza mi to jakoś snu z powiek, nie walę swoją wielką głową w mur i nie zamartwiam się jakoś z powodu rozgotowanej marchewki, ale od dziś pilnuję aby gotować al dente-wszystko, nie tylko warzywa ale i kasze, ryż, makarony. Dzięki temu jestem dłużej najedzona i ratuję chociaż trochę witamin.

4. GOTOWANIE...ZA DUŻO
Oj no tyle mi się ugotowało tej pomidorówki, zjem bo się zmarnuje. Nie, nie, nie jestem głodna no ale przecież nie wyrzucę. 
Jeśli chodzi o zupkę to jeszcze nie ma tragedii ale jak mi się przypadkiem duża blacha ciasta upiecze zamiast małej? Nie wiem czemu zawsze ugotuje/upiecze mi się za dużo, a że nienawidzę wyrzucać jedzenia (tym bardziej, że w Norge nie mam zwierząt do karmienia) to zjadamy z Lubym wszystko i często się przejadamy. Z tym koniec- po prostu.

5. MONOTONIA
Trzy rodzaje zup, 3 potrawy z mięsem- i tak w kółko. A na blogach, w gazetach i tv tyle pyszności! Wiecznie sobie obiecuję - ah, ah, to muszę ugotować- a po 5 minutach zapominam co to było.
Nie powiem, bo poczyniłam w sprawie różnorodności potraw już pewne postępy. Gromadzę przepisy i eksperymentuję na biednym Adamie- na razie żyje. Teraz, na początku 2016 roku, pozostaje mi tylko kontynuować dzieło rozwoju moich kulinarnych umiejętności! Ha!:) Adasiu biada ci!

6. PRZESOLENIE
Na szczęście lub nieszczęście nie grozi mi , że dostanę po uszach od chłopa mego "bo zupa była za słona"- on soli tyle, że nawet moja głowa mała się staje.
I mi się to udzieliło- i wiem, że to bardzo bardzo niezdrowo! Dlatego stopniowo, z premedytacją będę nam obojgu ucinać dawki soli. Wiem, że nasze móżdżki bardzo szybko przyzwyczajają się do zmniejszania ilości tej przyprawy i po zaledwie kilku dniach przestaje nam przeszkadzać "niedosolenie". Dodatkowo zwykłą sól kuchenną zamieniłam na morską (kiedyś himalajską ale już z niej zrezygnowałam). Zobaczymy tylko czy Luby nie będzie płakał:) Nie ma wyboru, musi się dostosować:) Jeszcze mu cukier obetnę ale tu już bez oporu z jego strony się niestety nie obejdzie xD

Wy na pewno też macie jakieś grzechy na sumieniu. Przyznawać się szybko jakie! Pewnie ja mam te same tylko nie pamiętam-będę wiedziała nad czym jeszcze muszę popracować:)

Dzisiejszy wschód słońca ( godzina 9.45 xD)

Zima w pełni. Mróz 15 stopni i tona śniegu:) WSPANIALE!


Biorę się za tą cholerną walizkę.....:)

Pozdrawiam

Klem, klem:)

15 komentarzy:

  1. OBALAM MITY!!!!
    Dobra "KAWA NA DZIEŃ DOBRY" jest lepsza od innych rzeczy. Ma sporo przeciwutleniaczy. Zmień tylko kawę z rozpuszczalnych chlapów na porządną mieloną . Jak jeść poi?? A jak smakuje to jak żuć niczym krowa 149 razy ?? w wiesz, że zupa im dłużej gotowana tym ma więcej wartości odżywczych ?? http://fitness.sport.pl/fitness/1,107702,11438464,Czy_gotowane_warzywa_tucza_bardziej__Pytamy_dietetyka_.html

    Ja tez mam zwyczaj gotowania jak dla pułku wojska :) Ale nie wyrzucam jedzenia :) Nadmiar albo zamrożę

    jest jak znalazł jak nie mam czasu gotować (sernik też próbowałam mrozić i jest OK)
    Jak znajdę fajny przepis to go drukuję i spinam z podpisem "do wypróbowania" Jak jest smaczne to wpisuje do zeszytu z przepisami. Ja też nie potrafię bez inspiracji nic wymyślić.
    Mam tak dużo przypraw że prawie w ogóle nie używam soli - polecam zastąpić sól innymi aromatycznymi przepisami :)
    I co lepiej już ??

    OdpowiedzUsuń
  2. HA!!! Nawet się bardzo nie staram :) No i jaka skromna jestem ??

    PS. w 3 linijce miało być "JAK JEŚĆ POWOLI" - ale ja nawet po klawiaturze nie potrafię powoli stukać a co dopiero jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe postanowienia - życzę Ci powodzenia :)
    Kawy nie piję na co dzień wcale, więc nie jestem związana z tym napojem i też mam w planach picie wody z cytryną, ale piję bez, bo nie mam czasu jej rano wycisnąć :D
    Jeść w spokoju się staram, ale czasem muszę się spieszyć niestety :/ Też chciałabym bardziej urozmaicać swoje dania, jeść bardziej różnorodnie, ale łatwiej mi ugotować coś na kilka dni... Z solą nie mam problemów bo jej nie lubię, a moje nerki nie zbyt ją tolerują, więc prawie nic nie solę :)

    Co do moich grzechów to mam taki, że jem sporo czekolady, chociaż nie wiem czy to aż takie złe :D Niektórzy uważają, że późne jedzenie jest niezdrowe, a ja przed chwilą zjadłam kolację :) Na pewno wiele rzeczy powinnam zmienić w swoim odżywianiu, zresztą tak naprawdę nie wiadomo, co jest zdrowe, a co nie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne postanowienia, bardzo uniwersalne ;) Ja tam porannej kawy nie uważam za wielki grzech, piję codziennie z mlekiem roślinnym i łyżeczką oleju kokosowego - niesamowicie pomaga mi na układ trawienny i skórę! ;) No i nie ma tego efektu nadmiernego pobudzenia, tylko stopniowe uwalnianie energii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Monotonia bije chyba wszystko na głowę. Jak mam jeść kilka dni pod rząd to samo (albo podobne potrawy) to zupełnie mi się odechciewa... Warto pokombinować z posiłkami, żeby nie stracić radości z jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tą kawą to ja już nie wiem, zawsze była taka zła, a teraz coraz więcej badań i artykułów naukowych jaka to ona jest dobra :) Sama uwielbiam pić kawę, chociaż wiem, że akurat przy chorobach wątroby i żołądka lekarze odradzają picie kawy. I mam tak samo jak Ty problem z gotowaniem dużych ilości, mrozić jedzenia nie lubię, wszystko musi być świeżo przyrządzone, a jak zostaje, to albo jemy na siłę albo do śmietnika :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta himalajska też jest ok.
    Ludzie piją kawę, bo brakuje im energii z powodu niedożywienia. A najlepszym sposobem na lepsze samopoczucie jest duży procent surowizny w diecie. 50-70% surowego, a później czekać kilka dni na lepsze samopoczucie. Wtedy łatwiej pozbyć się nałogu. Ja przestałem pić kawę po miesiącu surowej żywności, bo po prostu uznałem, że nie muszę jej pić. Aktualnie piję, ale bez nałogu np. przez dwa-trzy dni pijam, a później 2-3 dni przerwy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nad tym tempem jedzenia to ja też muszę popracować :P Ja kawy nie piję, ale myślę, że jakbyś zamieniła ją na taką "prawdziwą" to nie byłoby to takie złe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj sporo mam takich rzeczy na sumieniu! Na pewno jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy i chipsów, za małe posiłki w pracy, monotonia.. A najgorsze jest to, że ostatnio mam tyle na głowie, że nawet nie chce mi się myśleć jeszcze o tym :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki,abyś włączyła postanowienia do codzienności :) PS. Jak przez 20 lat nie lubiłam kawy, tak teraz się nie obejdę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia, ja żeby nie rozgotowywać zaczęłam na parzę :) 20 minut i pełny obiad gotowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia, ja żeby nie rozgotowywać zaczęłam na parzę :) 20 minut i pełny obiad gotowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak to jest po takich powrotach :) ciężko wrócić do rzeczywistości. Przywiozlas domowe zdrowe jedzenie, czy raczej kupione w jakiś zdrowym sklepie ? Tez tak mam, że martwię się na zapas lub wyolbrzymiam. Ja rano jeżeli już coś piję to właśnie wodę z cytryna, a kawy jakoś nigdy nie piłam, kiedyś cappuccino. Niestety też jem za szybko i nagle zdaję sobie sprawę, że nie jest to dobre dla mojego żołądka. Z tym rozgotowywaniem tez mam czasem problem, bo wydaje mi się, że lepiej przegotowac niż niedogotowac :D mam tak samo z przejadaniem się ! Najlepiej by było mieszkać obok osoby, która można poczestowac połówka blachy z ciastem :D ja z kolei za mało sole.
    Piękna zima :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nic z tych złych nawyków mnie nie dotyczy, ale ja jestem uzależniona od słodyczy :)

    OdpowiedzUsuń