czwartek, 10 grudnia 2015

Świąteczne potrawy w Norwegii:)

Kiedy tylko dorwałam w moim ulubionym norweskim spożywczaku gazetkę ze świątecznymi przepisami, stwierdziłam, że muszę podzielić się z Wami tym co gości na talerzach Norwegów w czasie świąt.
Przeglądałam tą gazetkę jadąc metrem i jeśli ktoś mnie wtedy obserwował, to mógł się zdziwić. Siedziałam z wybałuszonymi oczami i na zmianę krzywiłam się i uśmiechałam do siebie:)
Sama broszurka jest wydawana średnio raz w miesiącu i zawiera przepiękne zdjęcia! Przy okazji przydaje się przy nauce języka i do poznania norweskich specjałów:)

Ok, więc zaczynajmy- Uprzedzam, to tylko dla osób o mocnych nerwach!:)

Okładka gazetki, a na niej pierwszy specjał: 

PINNEKJØTT
Czyli suszone, solone, baranie żebra...

Na surowo w sklepie wyglądają jak dla mnie ohydnie. Sama nigdy ich nie przygotowywałam, bo wszystko co związane z baraniną i jagnięciną mnie odrzuca. Norwedzy moczą to zacne mięsiwo przez kilkanaście godzin, zmieniając kilkakrotnie wodę. Następnie na dnie garnka układają umyte brzozowe gałązki (specjalnie sprzedawane w sklepach xD), zalewają je do połowy wodą i na to wrzucają pinnekjøtt. Po ok 3 godzinach można delektować się mięskiem podawanym z puree z brukwi...Może i bym się skusiła ale mój znak zodiaku i nazwisko zobowiązują mnie do unikania konsumpcji własnych kuzynów:) (beee)

Czas na mego "faworyta":

Lutefisk
"Mydlana ryba"

Nie będę zamieszczać tu przepisu, nie mam również zamiaru kiedykolwiek tego próbować...to moim zdaniem jedno z największych i najohydniejszych dziwactw kulinarnych Norwegów.
Lutefisk, to ryba, która kiedyś była dorszem...Najpierw dorsza się suszy i powstaje z niego tzw. sztokfisz. Ok, to jeszcze rozumiem...ale ktoś wpadł kiedyś na pomysł, aby tego sztokfisza wymoczyć w...ługu sodowym, czyli silnie żrącej substancji służącej między innymi do udrażniania odpływów i tępienia chwastów...Po wymoczeniu rybka z twardej jak kamień zamienia się w galaretowate coś...Najlepsze określenie na lutefisk, jakie kiedykolwiek słyszałam to: "ryba o wyglądzie i konsystencji zwłok, które zbyt długo leżały w wodzie"...
Kupiłam ją raz...była mrożona...nie dotarła nawet do piekarnika, bo gdy pierwsze lody puściły, pojawił się tak okropny smród, że czym prędzej ją wyrzuciłam (a i tak w całym domu nadal było czuć najgorszą padliną...)
Może na tym zakończę pisanie o lutefisk:)

Następny "must have" norweskich świąt to:

RIBBE
 Żeberka- po prostu!:)

O ile ciężko nam sobie wyobrazić dwie poprzednie potrawy, o tyle żeberka chyba każdy zna:) Wariacji na ich temat Norwedzy mają sporo, a tuż przed świętami żebra robią się tańsze niż w Polsce:) (nawet 10 zł za kg). 
Mimo, że potrawy z żeberek są, nam Polakom, dobrze znane to i tak ciężko mi sobie wyobrazić, że miałabym w Wigilię zaserwować rodzinie jedną z nich. Ale w każdy inny dzień w roku już tak:)

Następy przepis nie jest chyba typowo świąteczny- to tylko jedna z wariacji na temat dorsza, ale uśmiałam się trochę jak go zobaczyłam, więc zamieszczam:)

JULEBURGER
"Świąteczny burger" z pieczonym dorszem:)

Święta? Burger? Świąteczny burger?...pewnie jest pyszny, no ale żeby tak od razu w święta go serwować?:)


JULEPØLSE
...czyli świąteczna pseudo-kiełbaska...

Dodam, że norweska kiełbaska nie ma NIC wspólnego z polską. Dla mnie to tylko parówka, która być może zawiera więcej mięsa niż nasza wersja, ale dalej pozostaje parówką:)
A teraz wyobraź sobie parówkę zmieszaną z pomarańczą, pietruszką, czosnkiem i kapustą...mniam? xD


Na osłodę zostawiłam oczywiście NORWESKIE DESERY!
Jeśli spodziewasz się tutaj pysznych serników, makowców, strucli, czy chociażby zwykłej szarlotki...no to patrz!


VANILJEVAFFEL
 tak, tak, dobrze widzisz- GOFRY:)

Można z czystym sumieniem powiedzieć, że Norwedzy mają bzika na punkcie gofrów- 25 marca obchodzą nawet "dzień gofra" i uważają, że to typowo norweski smakołyk. 
Tak je uwielbiają, że nawet w święta je sobie serwują. Nie powiem, gofry lubię, ale porównując je do serniczka, albo makowca babci...no właśnie:)

PEPPERKAKER
Korzenne (piernikowe) ciastka.

Wchodząc teraz do norweskiego sklepu zobaczysz setki okrągłych pudełek z tymi ciasteczkami, gotowe masy do ich samodzielnej produkcji (pepperkakerdeig), oraz "pepperkakerhus", czyli domki z piernika do wypieku, złożenia i polukrowania.
Tu akurat pepperkaker z lodami:


A na koniec kolejny deser, którego po prostu nie mogę sobie wyobrazić na swoim stole w czasie świąt:

RISGRØT 
czyli...ryż na mleku...

tu w "świątecznej kombinacji" z żurawiną:



Uff.
Powiem tak- chyba nawet nie zgłodniałam wklejające te zdjęcia. Mimo, ze niektóre potrawy na pewno są smaczne, to nijak nie pasują mi do świąt. Ale każdy ma swoje tradycje i ja te norweskie szanuję- ale sernika na gofra, lub karpia na lutefisk, nigdy bym nie zamieniła:)

A Wy co myślicie o norweskich specjałach świątecznych?:)

Pozdrawiam:)
Kkem, klem:)

17 komentarzy:

  1. Haha! Uśmiałam się czytając opis tych zwłok za długo leżących w wodzie :D
    Domyślam się, że gdybyś została zaproszona na norweską wigilię to jedyną opcją byłyby desery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie spróbowałabym wszystkiego- tak z ciekawości- a ewentualnie często "wycierałabym" usta serwetką:)

      Usuń
  2. Faktycznie dość dziwne te ich dania :D Bardzo fajny wpis :) Lubię takie ciekawostki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Go Vegan! Ja przed chwila jadłem marchew z kapustą sercową w wersji RAW i było pycha. Powoli już zaczynam się dusić w sobie, a to oznacza, że przydałby się jakiś post warzywny po kilkaset kalorii dziennie. Może opiszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Większość dań nie dla mnie, ale takim gofrem czy ryżem na mleku bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuuuuu.. a ja myślałam, że nasze flaki czy wątróbka to szczyt niejadalnych kulinarnych ekscesów . A reniferka jadłaś ?? Ani się waż - bo kto pomoże Mikołajowi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można oczywiście kupić tu mięso z renifera (reikjott) ale nawet mi nie przeszło przez mysl....zostawię ten "smakołyk" dla Norwegów:)

      Usuń
  6. Sama nazwa "mydlanej ryby" brzmi mało apetycznie, a czytając opis całkowicie zniechęca do skosztowania :D :D Burger faktycznie mało świąteczny,ale dla hipstera lub geeka w sam raz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, o lutefisk też już słyszałam, nawet nie mogę sobie wyobrazić jak to może smakować i na pewno nie chcę tego nigdy próbować. Kiedyś czytałam na forum dziewczyn w Norwegii, które mają mężów/chłopaków Norwegów, że dla nich Święta w rodzinie swych partnerów to męka właśnie z powodu tego lutefisk :D bo nie mogą odmówić i muszą to jeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nic nie uratuje tej potrawy, jednak dla nas Polaków jest paskudna:) Nie mam nic do nrweskich chłopów ale cieszę się, że mój jest Polakiem:)

      Usuń
  8. No cóż co kraj to obyczaj. Każda nacja ma inne tendencje smakowe. Dlatego też niektóre produkty są inaczej robione niż w innych. Np. coca-cola nie smakuje tak samo w Polsce jak i w USA. Nie ma więc co się dziwić, że inne specjały opanowały wigilijne stoły w różnych krajach. Niektóre z nich są rzeczywiście dziwne. Jednak mam wrażenie, że nasze polskie potrawy są bardziej czasochłonne niż norweskie. Jak się ma pieczenie sernika do zrobienia kaszki z ryżu z syropem/dżemem żurawinowym.
    A Ty spędzasz święta w Polsce czy w Norwegii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta na szczęście w Polsce. W Oslo musiałabym specjalnie zamawiać kapustę kiszoną i ser biały z kraju bo w Norwegii nie uraczysz:)

      Usuń
  9. O rany. XD Jakież fajne jedzonko! XD
    Ale, gdybym miała coś zjeść, to baardzo przemawia do mnie ten burger z dorszem. :D Nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. burger i ja bym zjadła ale jako potrawa Wigilijna czy ogólnie świąteczna trochę mi nie pasuje:)

      Usuń
  10. Ten suszony dorsz... Wymoczony w ługu sodowym... Co za specjał! Patykiem bym tego nie dotknęła! :D Cóż, jeśli zaś chodzi o resztę przepisów, spokojnie mogę stwierdzić, że podczas świąt spędzanych w Norwegii raczej bym się nie najadła. No chyba że goframi ;) A zobaczywszy komentarz Niemodelki, cieszę się, że mój chłopak jest Polakiem, a nie przypadkiem Norwegiem :D
    Aczkolwiek wiadomo, każdy ma swoje tradycje :) Norwegowie zapewne łapaliby się za głowy, widząc, co w Polsce serwuje się podczas Wigilii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas Wigilii pewnie by się zajadali rybami i ciastami- ale już w I i II dzień świąt bigosik i flaki odpadają raczej:)

      Usuń
  11. Wszystkie dania wyglądają naprawdę apetycznie :) zupełnie inne niż u nas. Gofry są dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Swoją drgą dawno ich nie jadłam. To smak dzieciństwa... :)

    OdpowiedzUsuń