wtorek, 1 grudnia 2015

8 powodów, za które uwielbiam Norwegię:)

Przyleciałam do Norwegii na 3 tygodnie w odwiedziny do Adama, a zostałam praktycznie na stałe:)
Pierwsze 2 lata czułam się tu średnio. W zasadzie ciągle myślałam, że pobędziemy w Oslo "jakiś czas" i zjedziemy na stałe do Polski. Dlatego nie przywiązywałam się do tego miejsca, a języka uczyłam tylko dla siebie w domowym zaciszu. 
Można powiedzieć, że życie w Oslo było wiecznym czekaniem "byle do zjazdu" i odliczaniem tygodni kiedy znowu będziemy w domu.
Kiedy ktoś mnie pytał, czy zostajemy za granicą na stałe, odpowiadałam- absolutnie!
Takie podejście sprawiło, że nie potrafiłam czuć się tutaj dobrze, ani w pełni się zaaklimatyzować. 

Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy w lutym tego roku po raz pierwszy poszłam na profesjonalny kurs norweskiego. Wyjście do ludzi i uczenie się języka sprawiło, że zaczęłam dostrzegać w Oslo coś więcej niż tylko miejsce do zarabiania pieniędzy. Nagle zaczęłam rozumieć rozmowy Norwegów, ogłoszenia w metrze, reklamy, nagłówki gazet- i trochę poczułam się jak w domu! Już nie wszystko było takie obce! 
Teraz jest tak, że kiedy jestem w Oslo, tęsknię za Polską, Kielcami, moją rodzinną wioską i naszą potarganą chałupką- Kiedy jestem w kraju, tęsknię za Oslo! 
Mimo, że urodą samą w sobie to miasto mnie na kolana nie powala- główny deptak Karl Johans Gate nie jest ładniejszy od kieleckiej "Sienkiewki", ratusz to najbrzydszy budynek w Oslo, a Pałac Króla wcale jakiegoś pałacu mi nie przypomina. Ale jest sporo "rzeczy", które bardzo, bardzo chętnie przeniosłabym do każdego miejsca w Polsce!

Za co najbardziej lubię Norwegię, a konkretnie Oslo?

1. Zieleń i bliskość natury. 
Jesteś na głównym deptaku Karl Johan- jeśli nudzi cię mnóstwo zielonych skwerów i parków, wsiadasz w jedną z 6 linii metra i po 15 minutach wysiadasz na zielonych wzgórzach pod skocznią Holmenkollen, w dzielnicy Skullerud gdzie namiętnie zbieramy grzyby i jagody, lub w zielonych okolicach jeziora Sognvann. 
Podczas gdy moje Kielce powoli zamieniają się w betonowe pola, a każdy mega zielony skwer w płytę z kilkoma schludnie wygrodzonymi drzewkami bez grama cienia- w Oslo panuje kult natury, zieleni, miliona ścieżek rowerowych, spacerowych i...jest na prawdę bosko!
Norwedzy mają bzika na punkcie przyrody i za to mają u mnie duży plus!


Skullerudstua 6 km od centrum i tłumy na spacerze:)

2. Ekologia.
To chyba drugi "bzik" Norwegów- zaraz bo ich przywiązaniu do natury.
Sortowanie śmieci- wiem doskonale, że nie każdy się do tego stosuje ale mogę powiedzieć, że zdecydowana większość na pewno tak. Niebieskie i zielone reklamówki na plastik i żywność dostajemy w każdym markecie za free. Na każdym nawet malutkim osiedlu stoją kosze na puszki i szkło, a każdy dom ma osobny kosz na papier. 
Matavfall- czyli resztki jedzenia z zielonych reklamówek przetwarzane są na paliwo do miejskich autobusów! 
Plastikowej butelki turlającej się po chodniku nie uświadczysz! Za każdą butelkę płacimy "pant"- kaucję 1 lub 2,5 korony. W marketach są maszyny, do których wrzucamy puste butelki i odzyskujemy kaucję. Jeśli nawet wyrzucisz butelkę do kosza to ktoś się nią zainteresuje i "spantuje" za ciebie:)

3. Woda z kranu.
Banalne a tyle radości daje. Dlaczego? Bo jest pyszna, czysta i można pić prosto z kranu- i każdy tak robi!. Wyobrażacie sobie poczęstować gości w Polsce kranówą? A tutaj to nic dziwnego:) Moja skóra i włosy też tą norweską wodę doceniają. Za to w Polsce bez filtra się najczęściej nie obejdzie a potem jeszcze trzeba przegotować...smuteczek.


Bydgøy 3 km od centrum. Nic nie złowiliśmy:)

4. Brak zaśmiecających reklam.
Zawsze gdy przekraczamy granice Polski przeżywam szok i doznaję oczopląsu od nadmiaru wszędobylskich reklam. Na murkach, budynkach, barierkach, na autobusach, świecące, wielkie jak stodoła, porwane, pomalowane, nie spełniające funkcji informacyjnej a jedynie psującą krajobraz...W Norwegii są specjalnie wydzielone miejsca na reklamy- wygląda to schludnie i faktycznie można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy- co nowego w kinie, jaka promocja w sklepie i co modnego na święta....Nie uświadczysz porwanych plakatów na murach czy kupy wchodzących dosłownie na siebie przydrożnych reklam, które świetnie rozpraszają uwagę kierowców. Jak ja bym chciała aby tak też było w Polsce! Nasze ulice od razu stałyby się piękniejsze!


Karl Johans Gate, w oddali Pałac Króla

5. Brak smogu i dymu.
To da się najlepiej zauważyć zwłaszcza teraz, gdy sezon grzewczy rozpoczęty na dobre.
Otóż moi drodzy- NIKT nie posiada tutaj pieca centralnego, jedynie kominki, w których każdy pali drewnem a nie węglem czy śmieciami. Domy ogrzewane są prądem- a prąd ten w 98 % pochodzi z elektrowni wodnych. Samochody z rejestracją EL to elektryki, które mają szereg przywilejów i zniżek i jest ich z każdym rokiem coraz więcej. Kojarzycie smrodek z kominów, sąsiad znowu wrzucił plastikowe butelki a sąsiadce właśnie węgiel dowieźli- a z kominu elektrociepłowni tylko bucha dymior...Za to w Norwegii na prawdę można odetchnąć świeżym powietrzem. Bardzo chciałabym aby tak też było w Polsce...


Vigelandsparken
6. Zima!!!
Fiordy skute lodem, mróz i to świeże powietrze plus śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg! Nie każdy to lubi, ja kiedyś do takich osób należałam- ale tutaj w zimie jest coś magicznego, tajemniczego a mimo to wbrew pozorom wcale nie jest dużo zimniej niż w Polsce. Kalesonki i ciepła kurtka załatwiają sprawę:)

7. Wyprzedaże!!!
Od tego w sumie mogłam zacząć:) Fakt, że ceny tutaj są wyższe niż w Polsce- nie mówię tu już nawet o produktach norweskich bo te są mega drogie- ale takie np sieciówki mają ok 10% wyższe ceny- w sumie nie dużo- ale za to gdy przychodzi wyprzedaż to taka na maxa. Nagle z 200 koron za sweterek robi nam się 50- i to się nazywają 75 % sale:) 


8. BRUNOST:) 
Brązowy ser, o którym nawet sam Makłowicz się rozwodził w swoim programie:) Ja odkryłam go stosunkowo niedawno bo jakoś fakt, że jest spożywany razem z konfiturą sukcesywnie mnie odstraszał. A tu zonk:) Jest delikatny, słodkawy, karmelowy i dosłownie rozpływa się w ustach:) Najczęściej zjadam "gołe" plasterki bez chleba. Jest do tego bardzo zdrowy, bo produkowany częściowo z koziego i owczego mleka. Niestety do kupienia tylko w Norwegii więc na serowym dziale Tesco nie szukajcie:)
Ps. wiecie, że charakterystyczny "łopatko-nożyk" do sera tzw ostehøvel, został wymyślony w 1925 r przez Norwega? Taka duma ich rozpiera, że w 90 rocznicę tego pamiętnego wydarzenia powstał pomnik- czyli prawie 8 metrowy ostehøvel- tak, największy na świecie- przecież tylko Norwegowie mogli wymyślić coś takiego:
Coś bym pewnie jeszcze znalazła do lubienia w Norwegii- np widoki- ale to jest już oczywiste nawet dla kogoś, kto nigdy tu nie był:)

Dodam, że uwielbiam Polskę, moje Góry Świętokrzyskie i oblepione reklamami, zadymione Kielce bez względu na to jak bardzo różnią się od Oslo- ale kilka norweskich patentów chętnie bym przygarnęła i zawiozła do kraju:)

Pozdrawiam ja i ta postać odwrócona plecami na większości zdjęć- czyli Adam:)

Klem, klem:)

13 komentarzy:

  1. ale mi się marzy Norwegia... ta zieleń, te góry ech ten spokój

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedno z miejsc, które bardzo chcę odwiedzić,a dzięki szczegółowemu opisowi i zdjeciom mogłam powędrować tam myslami już teraz... Zresztą, zimą zawsze wędrujuę w stronę Północy :) Fajnie masz, choć rozumiem sentyment jakim darzysz śmierdzącą Polskę :) Ps. Nie byłam świadoma, że ta łopatka do sera to wymysł Norwega - może uda mi sie zabłysnąć w towarzystwie - o ile nadarzy się ku temu okazja :D :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana, chyba nie muszę tłumaczyć czemu jestem bardzo wdzięczna Ci za ten post :) czytałam kiedyś, że jakiś facet miał restaurację, chciał ją rozbudować i ściął 1 drzewko, za co musiał potem zapłacić ogromną grzywnę :) i jestem w szoku po prostu, że w Norwegii nie ma centralnego ogrzewania. Serio? Nawet w nowym budownictwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe czy stare budownictwo- wszystko na prąd:) Kuchenki gazowej też nigdzie nie widziałam, nawet w sklepach- wszystko indukcja:)

      Usuń
  4. Patrząc na te zdjęcia wiem, że mogłabym polubić Norwegię. Raczej tam nie zamieszkam, ale mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę ten kraj ;) Widoki są cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten brak reklam brzmi i wygląda cudownie :D i te wyprzedaże :D kurczę bo zaraz przylecę zrobić tylko zakupy :P! i zazdroszczę ilości tej otaczającej natury :-) to musi być wspaniałe :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie! :) bardzo mi się podoba w Oslo po Twoim opisie, mam nadzieje, że kiedyś będę mogła to zobaczyć na własne oczy. Natura, świeże powietrze, to zapewne i ludzie uśmiechnięci. Hmmm no właśnie, a jacy są Norwegowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uśmiechają się do siebie na ulicy i często ktoś obcy mijając cię powie "hei"- ale jest też druga strona medalu, często są zamknięci, trzymają się na dystans, nie lubią się witać przytulaskami czy buziakami, ot takie dziwaki trochę:)

      Usuń
  7. Polska i tak jest cudowna, ale tego wszystkiego i tak baaaardzo zazdroszczę, pozytywnie oczywiście! :DDD

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie bez reklam musi być przecudowne ;) wszędzie nas nimi atakują, nawet na kompie... nie można mieć programu blokującego, bo wiąże się to niestety z ograniczonym dostępem. Achhh zaczynam zazdrościć Ci Norwegii ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, zimy w Norwegii to Ci zazdroszczę! Chyba pomyślę, żeby tam pomieszkać jakiś czas, może się uda. ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Z oddawaniem do sklepu pojemników wielorazowych zetknąłem się w Danii. Tam wszystkie pety i puszki odnosi się do sklepu i dostaje zwrot kasy. Rewelacyjny pomysł na oczyszczenie ze śmieci przestrzeni publicznej. Nie zgadzam się jedynie co do wody z kranu. Nie wiem, jak jest w Kielcach, ale w Łodzi "kranówa" spokojnie nadaje się do picia bez filtra, ma wszelkie na to atesty (jest brana ze studni głębinowych).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio mój mąż wpadł na pomysł, żeby wyjechać do Norwegii. Nie chciałam się zgodzić, ale jak tak czytam sobie Twój post, to zaczyna mi się tam podobać :) Może kiedyś uda nam się zrealizować jego pomysł :D

    OdpowiedzUsuń