piątek, 13 listopada 2015

Piątek, piąteczek, piątunio TRZYNASTEGO:)

Czy jest ktoś, komu piątek 13stego jest totalnie obojętny? 
Tak, ja:)
Wielkie mi rzeczy:) Dla mnie 13stka to bardzo szczęśliwa liczba- bo to dzień moich urodzin:)
Zawsze się śmieję jak podając moją datę urodzenia ludzie pytają- Oj nie mów tylko, że w piątek!
Niee, we wtorek, sprawdzałam:) Ale w 2018 swoją trzydziestkę (!) będę świętować właśnie w piątek 13stego:)
A czemu ten dzień uznawany jest za pechowy? Podobno dlatego, że Jezus został ukrzyżowany w piątek, a 13stka kojarzy się z trzynastym uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy- Judaszem, który później zdradził Jezusa. Być może, ale ja i tak nie wierzę, że akurat tego dnia ma czyhać na mnie jakieś nieszczęście.

Nie tylko ta szczególna data jest mi obojętna. Jestem odporna na kilka innych przesądów. 
Nie rusza mnie widok czarnego kota- nawet jeśli właśnie przebiega mi drogę:)
W sumie to rusza ale...pozytywnie:)
Jak miałabym się bać czegoś co jest taaaaak urocze?


Byłam właścicielką czarnego kocia nie raz- ale podobno w takiej sytuacji powinny mi przynosić szczęście:)  
I przynosiły! Całą moc szczęścia i radości- ale wszystkie, a nie tylko te czarne:)


W jakie przesądy jeszcze nie wierzę?
Rozsypana sól - podobno wróży nieszczęście i to, że się z kimś pokłócimy- to ja powinnam się kłócić każdego dnia a aż taką zołzą nie jestem.

Potłuczone lustro - jeśli to daje 7 lat nieszczęścia to mam prze...rypane:)
Doczytałam właśnie, że nie samo stłuczenie lustra przynosi pecha a trzymanie w domu połamanych fragmentów, w których odbija się mieszkanie. Burzy to aurę domu, sprowadza kłótnie i złe postrzeganie samego siebie- uff, ja na szczęście nie kolekcjonuję nigdzie odłamków, chyba że przez chwilę w koszu na śmieci.

Stawianie torebki na ziemi, podłodze - no i powinnam być biedna jak mysz kościelna, bo robię to notorycznie, a wtedy podobno uciekają z niej pieniądze- tzn nie trzymają się właściciela. A mnie się trzymają bo jestem typem oszczędnym:)

Siadanie przy rogu stołu - no ok, panną jestem nadal, choć już obiecaną, a siadałam milion razy w takim właśnie miejscu ale w ten przesąd i tak nie wierzę:)

Zabijanie pająków - oj bo będzie lało! Nie lubię pająków ale ich nie zabijam i nie pozwalam tego robić komuś innemu- ale nie dlatego, że boję się deszczu, który podobno sprowadzą jak się je "pacnie". Po co mam zabijać jak w sumie to mi nie wadzą:)

Są też przesądy, w które niby nie wierzę...ale być może trochę jednak wierzę- w każdym razie dmucham na zimne i na przykład:

Nie witam się przez próg - podobno może sprowadzić nieszczęście na witające się osoby. Szczerze mówiąc nawet o tym nie myślę- nie witam się tak bo to po prostu niegrzeczne.

Nie przechodzę pod drabiną - przeczytałam kiedyś, że każdy ma swojego anioła stróża, który siedzi na głowie:) Przechodząc pod drabiną, jakimś słupem, możemy go strącić i stracić swojego opiekuna. Wcześniej nie przechodziłam bo bałam się, że coś mi po prostu może spaść na łeb xD Ale teraz nie chcę, żeby coś lub ktoś mi z tego łba spadł:)

Nie wracam się - to zależy...Tak normalnie to się wracam bo jestem typem zapominalskim, ale jeśli ruszamy w długą podróż- np do lub z Polski, to nigdy przenigdy nie zawracamy auta. Pamiętam sytuację kiedy dopiero co wyruszyliśmy spod mojego domu w Polsce do Norwegii i przypomniała sobie, że na stole w kuchni został mój szalik i czapka...w Świnoujściu tuż przed promem musiałam kupić nowy komplet bo Adam kategorycznie odmówił zawracania:) Teraz i mi się to udzieliło- w tak długiej podróży nie ma co igrać z losem:)

A Wy wierzycie w takie zabobony, czy macie je głęboko w...nosie? Znacie jakieś ciekawe przesądy?


Klem, klem:)

8 komentarzy:

  1. Hmm dla mnie też piątek trzynastego - to dzień, jak dzień. :D Chociaż lubię tę otoczkę : "łaaaaał, niedługo piątek trzynastego", a przychodzi co do czego, to zapominam, że tego dnia taka ciekawa data. :)))
    W przesądy też raczej nie wierzę, ale mam od jakiegoś czasu coś z tym witaniem przez próg / nawet jeśli go nie ma/ :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie wierzę w te różne przesądy, a tym o pająkach to mnie szczególnie zaskoczyłaś ;) 13 to dzień jak każdy inny. U moje brata w bloku nie ma mieszkania z nr 13, co mnie dziwi - mamy XXI a ludzie ciągle wierzą w takie rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piątek 13 bardzo długo był mi obojętny... Dopóki w ten piątek nie dostałam mandatu za brak podpisania biletu miesięcznego :D Cztery lata jeżdżenia na uczelnię, zawsze z biletem miesięcznym, nigdy na gapę, bez jakichkolwiek mandatów... A tu masz Ci los, akurat tego dnia oberwało mi się za własną głupotę! Karę dostałam wysoką, bo jak za nieposiadanie biletu, a nie tylko brak podpisu, więc spróbuję się odwołać, bo słyszałam, że można i wtedy zdecydowanie mniej się płaci. A zatem miniony piątek trzynastego zapamiętam na długo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie minął całkiem spokojnie miałam wolne od uczelni,a dzień spędziłam na pisaniu pracy dyplomowej, tylko przykro, ze połączył się z serią ataków we Francji... Btw. Czekam na kolejne zdjęcia chatki, bo te z poprzedniego wpisu zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale co ja się będę powtarzać... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak byłam mała to wierzyłam we wszystko ;) Teraz już poprostu zapomniałam o różnych przesądach. Czarnw koty są cudowne.

    A co do Twojego kom u mnie, post bedzie i koniecznie poczytaj o kompulsjach jedzeniowych, bo jedzenie wieczorne może być na podłożu podświadomości. ;)

    Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak byłam mała to wierzyłam we wszystko ;) Teraz już poprostu zapomniałam o różnych przesądach. Czarnw koty są cudowne.

    A co do Twojego kom u mnie, post bedzie i koniecznie poczytaj o kompulsjach jedzeniowych, bo jedzenie wieczorne może być na podłożu podświadomości. ;)

    Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) A ja lubię piątki 13-go . Mogę zawsze poczytać o fajnych przesądach :) PAJĄKÓW TEZ NIE ZABIJAM - KOTA mam osobistego , czarnego. Wracam się , ale wtedy siadam choć na pół minuty - głupie ?? Może ... Ale zabawne

    OdpowiedzUsuń
  8. Je jedynie nie witam się przez próg :)

    OdpowiedzUsuń