sobota, 19 września 2015

"Bedre" znaczy lepiej

Wiecie co jest niesamowite? Jak tylko wywaliłam z siebie, że jest mi źle, już następnego dnia było lepiej- i nie tylko dlatego, że mimo złych prognoz WYSZŁO SŁOŃCE:) 


Kiedy macie załamkę i ktoś mówi "nie martw się, wszystko się ułoży, po deszczu zawsze wychodzi słońce"- nie gotuje się w Was ze złości? Bo we mnie tak- jak jest mi źle to nie wierzę, że będzie lepiej, że to kiedyś minie. A to ZAWSZE mija, czasem bardzo szybko, czasem po kilku latach ale mija...


Nie rozwiązałam swoich problemów w domu i nadal boli mnie to, że nie jest tak jak kiedyś -najbardziej boli świadomość, że już nigdy tak nie będzie. Co dzień myślę, nawet w snach się zamartwiam bo chciałabym żeby moja rodzina była szczęśliwa a wiem, że nie jest. Chciałabym naprawić życie najbliższej mi osoby mimo, że jest dorosły i sam powinien odpowiadać za to co robi.

Nie będę się teraz rozwlekać i filozofować na temat moich wewnętrznych przemian i przemyśleń bo ani ja nie mam na to ochoty ani Wy. Mam tylko nadzieję, że do grudnia wszystko się u mnie w domu ułoży i mój brat- bo to on jest sprawcą całego zamieszania- trochę do tego czasu zmądrzeje...a jak nie to już ja mu w tym pomogę choćby mnie miał całkiem znienawidzić-ale wtedy będę przynajmniej wiedziała, że zrobiłam wszystko co mogłam i co należało do obowiązku siostry.


Bardzo Wam dziękuję za wsparcie- mam nadzieję, że więcej nie będzie mi ono potrzebne-chociaż nie...wiem, że będzie i to bardzo ale o tym napiszę kiedy indziej. 

To taka szybka notka wyjaśniająca, że żyję i mam się już lepiej. Za to, żeby nie zamulać, jeszcze dziś wieczorem dodam notkę z mojej ukochanej kategorii "potargano chałupa" (btw to taka piosenka De Press) czyli AKCJA RENOWACJA:):)
Wkręciłam się w ten temat na amen, co dzień wertuję strony z inspiracjami wnętrzarskimi chociaż wiem, że i tak zrobię po swojemu. Znalazłam już kilka "bajerów" do naszej chatynki w norweskim "sekynd heńdzie" i chyba będę tam stałym klientem:) Mam w głowie mnóstwo pomysłów i nie mogę się doczekać jak zacznę je realizować!! Taki stan u siebie uwielbiam i nawet trochę się cieszę z tych kilku dni załamki- mogłam sobie poukładać w głowie co jest dla mnie najważniejsze i zebrać energię do działania!!!



Jutro ruszamy na grzyby:) Mam nadzieję, że uda mi się sfotografować kilka pięknych prawdziwków- i przy okazji trochę zabrać do domu:)

Klem, klem:)

2 komentarze:

  1. Zawsze kiedyś w końcu się polepszy. Wiem, że jest to męczące, kiedy wokół mówią "będzie dobrze", a tak naprawdę nie wiedzą, jak się czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to, po każdej nocy przyjdzie słońce :)

    OdpowiedzUsuń