czwartek, 24 września 2015

Moje 10 sposobów na jesienną chandrę.

Norwegia sama w sobie jest piękna, ale już norweska jesień nie umywa się nawet do naszej polskiej. Zdarzają się oczywiście słoneczne dni ale jest ich jak na lekarstwo, a w deszczu ciężko zachwycać się kolorowymi drzewami, dywanami z liści itp.
Nigdy nie byłam fanką tej pory roku- kojarzy mi się z umieraniem, przemijaniem a gdy już wszystkie liście opadną i dzień staje się naprawdę krótki dopada mnie chandra i tęsknota za moją ukochaną wiosną.
Mam jednak kilka sposobów na radzenie sobie z jesiennym zamułem:)

1. Myślę o czymś przyjemnym co mnie w najbliższym czasie czeka- wyjazd, wycieczka, jakaś uroczystość- banalne? Być może, ale za to działa. 
Ja mam łatwo bo przeważnie myślę o zjeździe do Polski i odliczam tygodnie planując co zabiorę, kupię itp. Teraz powinnam czekać do grudnia ale...lecę do Polski już 30 października!!!:) Co prawda na tydzień tylko ale i tak radość wielka i pozytywne myślenie odganiające jakąkolwiek chandrę:)

2. Spotkanie/ telefon do przyjaciela. Ewentualnie sms lub pisanie na "fejsie". Dla mnie to wcale nie takie łatwe, bo jak mam doła przeważnie zamykam się w sobie i do nikogo nie odzywam. Mam jednak kilka osób, którym nie muszę mówić, że coś jest nie tak, same to wyczują i za to jestem im dozgonnie wdzięczna. 



3. Hobby- nic tak nie odgania smutku jak robienie czegoś co nas interesuje. Lubisz robić na drutach, czytać, tańczyć...nie trać czasu na marudzenie, zajmij się tym co kochasz, co ci daje pozytywną energię.
Ja uwielbiam rysować. Co prawda muszę mieć "natchnienie" ale jak już złapię wenę to pochłania mnie to bez reszty.



4. Robię coś co długo odkładałam- wiem, ciężko się zmobilizować, a jak masz doła to już w ogóle! Ale tylko spróbuj! Nic tak nie poprawia nastroju jak jedna gnębiąca i nagląca sprawa mniej! Ja mam takich kilka...oj gdybym chociaż jedną ruszyła to byłabym w 7 niebie! 

5. Porządkuję otoczenie. Leżenie na kanapie, gdzie wkoło walają się papierki po cukierkach, stos kubków, talerzy, raczej nie wpływa korzystnie na samopoczucie. No okej, wiem, że mając chandrę chce się tylko siedzieć i nic nie robić ale ja akurat lubię sprzątać i dobrze się czuję kiedy mam porządek wkoło siebie. Poza tym to dobry sposób żeby zająć czymś ręce i głowę. Kiedy mam chandrę potrafię wypucować dom od podłogi po sufit. 

6. Palę...świeczki:)
 Tej choroby nabawiłam się w Norwegii. Teraz namiętnie gromadzę świeczki, świeczniki i doprowadzam tym Lubego do lekkiej apopleksji:) 
Ale wczoraj, jak zapaliłam świeczki w moich nowych nabytkach, sam przyznał, że ładnie to wygląda:) Od razu przyjemniej i cieplej się robi w pokoju i na serduchu też:)

"Some people look for a beautiful place, other make a place beautiful"- Nie lubię wszędobylskich angielskich napisów i unikam jak ognia ale temu nie mogłam się oprzeć- ta latarenka musi się znaleźć w naszej potarganej chałupce:)

7. Ulubione filmy/ seriale.
Wiadomo o co chodzi:) "Grę o tron" lub "Wikingów" mogę oglądać do znudzenia, wciągają mnie tak, że zapominam o dołowaniu się:) Z filmami jest gorzej bo mając chandrę wybieram przeważnie wyciskacze łez ale jak sobie popłaczę to jakoś tak lżej na serduchu się robi. Polecam "Mój przyjaciel Hachiko" albo "Psim tropem do domu"- oba o psach i oba piękne.

8. Na łonie natury- spacery, spacery i jeszcze raz spacery! Najlepiej w pięknych okolicznościach przyrody i z aparatem jeśli ktoś się lubi bawić w fotografa. 


Najlepsze co może być to nawdychać świeżego powietrza, zmęczyć, czasem zmoknąć i wymarznąć, a potem wrócić do ciepłego domku, wziąć gorący prysznic i móc powylegiwać się na kanapie, najlepiej w miłym towarzystwie:)

9. Domowe SPA. 
Peeling, maseczka na włosy i twarz, potem długi prysznic i pachnące balsamy- mi na samą myśl robi się przyjemnie:)

10. ZAKUPY- w zasadzie powinnam je wymienić na 1 miejscu hehe. Nic tak kobiecie nie poprawia nastroju jak buszowanie po sklepach! Tu w Norwegii praktycznie nie kupuję ciuchów bo nie ma tu tych sklepów, które lubię- ale za to mają świetne z wyposażeniem do domu, ozdobami itp. Ostatnio mam na tym punkcie bzika i 2 siaty zakupów do naszej "potarganej chałupki" czekają na wyjazd do Polski:)

A Wy jakie macie sposoby na jesienną chandrę? A może nigdy nie łapiecie doła o tej porze roku?



Klem klem:)

4 komentarze:

  1. Genialny rysunek, tylko pamiętaj aby nie zrywać muchomorow...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie rysujesz to się chyba nazywa fotorealizm :) Mam siostrę zakręconą na punkcie rysowania, przyjeżdża z pracy(pracuje w korporacji) i rysuje godzinami do nocy :D Zgadzam się z Twoimi podpunktami to wszystko działa ale też trzeba chcieć żeby zadziałało :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też radze sobie przy pomocy domowego SPA, ruchu i oczywiście spędzania sporej ilości czasu na świeżym powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnym sposobem jest aktywność fizyczna - endorfinki pomagają ;)

    OdpowiedzUsuń