niedziela, 6 września 2015

Bez czego nie wyobrażam sobie niedzieli....

Pamiętam jak w szkole średniej katechetka kazała nam wypisać z czym nam się kojarzy niedziela. W 99 % dwa pierwsze miejsca zajmowały słowa "kościół" i "rosół":) 
Hmm, no faktycznie pamiętam jak z psiapsiółką wychodziłyśmy "do kościoła"- czyli mijałyśmy go i okrążałyśmy całą wiochę (jakieś 8 km) wracając grzecznie do domu tak jakbyśmy były na mszy. Moja mama wiedziałam co i jak i tylko się śmiała a biedna Marta miała w domu spytki z kazania hehe:) Wiem, nieładnieeee ale przynajmniej o kondycję fizyczną dbałyśmy:) 
Teraz psiapsiółka jest niestety w Polsce a ja w Norwegii więc o kondycję muszę dbać sama-tzn z Lubym:)
I tak oto każda nasza wyczekiwana cały tydzień niedziela rozpoczyna się późną pobudką, kawką i wyprawą do lasu:) No nie potrafimy siedzieć cały dzień w domu, tym bardziej jak świeci piękne słońce.

Czekamy na wysyp grzybów- rok temu ususzyliśmy 6 słoików prawdziwków! Było ich tyle, że nie miałam siły dźwigać reklamówki. Niestety grzybki jeszcze nie chcą się zbyt licznie pokazywać ale w lesie i tak jest wspaniale.
Norweski las różni się bardzo od polskiego-tutaj idąc na spacer nie ma co liczyć na spokojną łagodną trasę. Jest mnóstwo wzniesień, skał i trzeba bardzo uważać zapuszczając się poza ścieżki bo nagle możemy się znaleźć na skraju wielkiego urwiska---jak dla mnie bomba:)

W dole jezioro: 


O takie:


Chyba za takie widoki najbardziej kocham Norwegię

A tutaj przykład "równego terenu" czyli gdzie musiałam się wspinać żeby w spokoju nazbierać jagód tydzień temu. Dzwoniłam w tym czasie do cioci w Polsce i dziwiła się co taka zasapana jestem ale właśnie tak tu się chodzi po lesie, jak kozica:):


W niedzielę na szlakach niestety nie mamy szans na spokój i samotność, z każdej strony masa ludzi, psów, rowerzystów. Jeśli wyczytacie albo usłyszycie gdzieś, że Norwedzy mają bzika na punkcie natury i spędzania wolnego czasu na jej łonie-to będzie 100% racja- a zwłaszcza w niedzielę, kiedy to po piątkowym i sobotnim piciu dochodzą do siebie i "dbają o zdrowie":) :


Dlatego czasem dla świętego  spokoju trzeba zejść ze szlaku. W tym miejscu nie było nikogo, cisza i mnóstwo jagód, których nikt nie zbiera!


Serio dla mnie to niesamowite. Wychowałam się pod Kielcami, w sercu Gór Świętokrzyskich i w otoczeniu lasów- i normą było, że jak "spóźniliśmy się" na grzyby czy jagody to wszystko było wyzbierane-spóźnili, czyli wyszli z domu o 7 a nie o 5. A tutaj na ścieżce mnóstwo ludzi- maszerują, biegają, idą z dziećmi, zwierzętami, czy po prostu spacerują a tylko nieliczna garstka zbiera cokolwiek w lesie. Dla nas to super, tydzień temu uzbierałam ok 6 litrów jagód i wszystko w jednym miejscu bez szukania:) 


Za tydzień znowu robimy nalot na grzyby, może w końcu się pojawią. A teraz relaks i obiado--w niedziele mam w kuchni wychodzne, gotuje Luby a on jest milion razy lepszy w te klocki niż ja:):) Szynka zapiekana z kapustą kiszoną-ktoś chce przepis?:) 

Zdjęcie robione na szybko bo byłam już baardzo głodna:) Wyszło przepyszne, jak zwykle:) Ja zamiast ziemniaków do obiadu serwuję sobie przeważnie pieczarki duszone na oleju kokosowym. Brzydko wyglądają ale są pyszne i pasują prawie do wszystkiego.



Miłej końcówki niedzieli wszystkim:)

Klem klem:)


11 komentarzy:

  1. Z czego jest ta szynka? Wygląda świetnie. Widzę, że też jesteś fanką pieczarek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa szkoda... Myślałam, że z dzika :) chociaż nie wiem, czy takowa szynka istnieje, ale jakoś pasowała mi do koncepcji :)

      Usuń
  2. haha, mój Luby ostatnio ugotował COŚ, czego sam nie chciał jeść, dlatego jak choruję i nie jestem w stanie gotować, to zazwyczaj zamawiamy jedzenie :) a zdjęcia są super. grzybobranie "odkryliśmy" dla siebie dopiero rok temu, ale już wiemy, że po 8 już nie ma co zbierać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak ale Ty gotujesz i pieczesz pysznie a ja...powiedzmy, że dopiero się uczę:)

      Usuń
  3. Uwielbiam spacery ale nie mam tak pięknych miejsc jak te Twoje na zdjęciach!
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne miejsca są na pewno dużym plusem ale ja mogę spacerować byle gdzie byle się ruszać i mieć obok siebie fajnego rozmówcę:)

      Usuń
  4. Spacer po lesie - super!
    Moja niedziela w roku akademickim nie jest za fajna, bo często przyjeżdżam na weekend do domu rodzinnego i niedziela jest dniem, w którym pakuję się z powrotem na uczelnię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę widoków. Ja mam duży park pod oknami bloku, ale to ciągle nie to samo co wspaniała dzika przyroda. Jeszcze to słońce, wow!
    A danie pycha, aż się głodna zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te norweskie lasy ;) swoją drogą dawno nie byłam na spacerze w lesie, muszę koniecznie to nadrobić! W końcu pada, a raczej leje cały dzień - będą grzyby :D PS Cieszę się, że podobał Ci się wpis o koktajlach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak Ty tam masz pięknie! Cudowne zdjęcia! :)
    Niektórym czasem nawet nie chce się schylić żeby zerwać jagody/grzyby, ja to uwielbiam! Jednak u nas jak się nie wyjdzie z samego rana to już nie ma po co iść :( :D
    dziewczynawrozowychokularach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń