wtorek, 30 sierpnia 2016

Bo tarasu nam się zachciało...

Czasem myślę, że jestem nienormalna...
Wychowałam się w starym drewnianym domu z 1947 roku.
Gdy w nim mieszkałam marzyłam o normalnym murowanym, najlepiej piętrowym domu z centralnym ogrzewaniem cieplutką łazienką, panelami zamiast krzywych dech i małym ale własnym pokojem.
6 lat temu przeprowadziliśmy generalny remont naszego drewniaka- nowy dach, nowe ściany, podłogi i elewacja w uroczym kolorze soczystego zielonego jabłuszka xD
Jednym słowem zakryliśmy całe drewno a dom zdrowy jak rydz z grubych pięknych bali...

I tak sobie mieszkałam w tym nowym-starym domu z panelami na podłogach, równymi ścianami, ciepłymi kaloryferami i przytulną łazienką- czyli w takim jakim zawsze chciałam  aby był...

Gdyby ktoś te kilka lat wstecz powiedział mi, że wyprowadzę się i zamieszkam w prawie 80 letnim drewniaku pacnęłabym się w moje wielkie czoło...
W życiu! Ja chcę mieć równiutki, czyściutki murowany dom!
Ale gusta się zmieniają:)
Na szczęście!



sobota, 27 sierpnia 2016

Film z wakacji

Hei:)
Trochę się tutaj zakurzyło.
Miałam pisać częściej...problem w tym, że komputer został schowany i totalnie zapomniany.
Chciałam nacieszyć się czasem spędzanym w Polsce w stu procentach, bez tracenia nawet minuty na chociażby czekanie aż mój zjawiskowy lapek- złomek się uruchomi.

W poniedziałek wróciliśmy do Oslo.
Chyba nacieszyłam się Polską bo nawet stęskniłam się troszkę za Norwegią.
Ale początek po tak długiej przerwie zawsze jest ciężki.
Potrzebuję jeszcze z tygodnia aby się przestawić i przyzwyczaić na nowo do codziennej rutyny tutaj w Oslo.
Tym bardziej, że działo się u mnie bardzo bardzo dużo.
Miałam cudowne wakacje i wzbogaciłam się o mnóstwo nowych fantastycznych wspomnień, które będą mi przypominać jaką szczęściarą jestem- bo jestem tym kim jestem, tu gdzie jestem i mam tyle wspaniałych osób wokół siebie...
Część mojego szczęścia udało mi się nawet nagrać:)
I wiedziałam, że po raz kolejny muszę zmontować nam pamiątkę.
Co się przy tym naklęłam, napłakałam bo coś nie chciało się zapisać, bo "move maker" nie chciał się uruchomić, bo cały dzień szukałam odpowiedniej piosenki i nic mi nie pasowało...
Ale w końcu jest i mogłabym go oglądać sto razy dziennie:)
Mam nadzieję, że mimo iż nie znacie nas "w realu" to filmik wywoła u Was przynajmniej w połowie tak szeroki uśmiech jaki pojawia się na mojej twarzy podczas oglądania:)
Ps. A TUTAJ moje wypociny z poprzednich wakacji:)


Do przeczytania niebawem:)
Klem, klem:)