sobota, 21 listopada 2015

Akcja RENOWACJA- ŁAZIENKA!

Siedziałam w Oslo 2 tygodnie sama, nerwowy był to okres, pełen wyczekiwania i niecierpliwości. W tym czasie 1400 km ode mnie Adam szykował dla mnie prezent:)
Im bliżej wyjazdu tym bardziej nie mogłam się doczekać! Sytuacji nie poprawił fakt, że podczas gdy ja odliczałam już minuty do zobaczenia najbliższych, podano informację, że lot jest opóźniony o godzinę- o całą GODZINĘ! Przecież jak się tak bardzo, bardzo wyczekuje to dodatkowa godzina jest jak wieczność!
Ok, wyleciałam, doleciałam, wylądowałam, Adam utknął w krakowskich korkach, potem -już razem- utknęliśmy w korku hen do samych Kielc (piątek wieczór tuż przed Wszystkimi Świętymi więc czegóż się spodziewać?)
Ale o czym to ja miałam...aha PREZENT!
Niespodzianka czekała na mnie w potarganej chałupce. Adam zasłonił mi oczy i wprowadził do naszej nowej niepowtarzalnej łazienki:)

Ale najpierw widok jaki miałam przed oczami, zanim zobaczyłam efekt końcowy:


Zastaliśmy tam istną graciarnię, której zdjęć po prostu nie robiłam. Mogę tylko napisać, że po uprzątnięciu i obiciu płytami już na fotce poniżej wyglądało jak niebo a ziemia!




Tadam!!!
Haha chciałabym zobaczyć Wasze miny gdybyście uwierzyli, że to jest już efekt końcowy metamorfozy:)
Był końcowy- tak wyglądała łazienka kiedy pakowaliśmy się w sierpniu do Norwegii, nic więcej nie zdążyliśmy w niej zrobić:)



Nie mam zdjęć w trakcie dalszego remontu bo aparat, którym Adam robił zdjęcia, został w Polsce- ale myślę, że efekt końcowy wystarczy:)

Powiem tylko, że gdy stanęłam w drzwiach i Adam odsłonił mi oczy o mało nie dostałam zawału...

...bo teraz jest tak:







Pod łazienką jest piwnica dlatego ciężko było ogrzać ją małym elektrycznym grzejnikiem, który zbytnio nadwerężał starą instalację- dlatego dokupiliśmy piecyk gazowy i mimo, że przy takim świetle wizualnie nie powala na kolana...


To już w takich okolicznościach staje się kominkiem:) A nie każdy ma kominek w łazience hehe:)


Od początku planowaliśmy zrobić łazienkę w drewnie-jakoś tak nie podchodziły nam płytki.
Szafeczka na ścianie to pozostałość po sklepie, który był w latach 40-stych w tym pomieszczeniu. Skrzynka po mydle też ocalona a stare ramki to własna kompozycja Lubego:):)


Taki dostałam prezent:) I jestem nim zachwycona:):) Na prawdę fajnie jest mieć tak zdolnego mężczyznę:*
W środku domek jest już prawie gotowy- musimy tylko zrobić coś z podłogą w kuchni i sieni- ale moc pracy czeka nas na zewnątrz. Elewacja, ogrodzenie, podwórko...jeszcze trochę się będzie działo:) 
Już się nie mogę doczekać:)

Klem, klem)

11 komentarzy:

  1. Czekałam na ten post bardzo niecierpliwie i wreszcie jest! Rozpływam się w ochach i achach nad Waszą łazienką, jest przepiękna, cudowna, niepowtarzalna :) Już i tak spędzam w wannie dużo czasu, ale w takiej łazience po prostu mogłabym z niej nie wychodzić przez cały dzień :) Siłą by mnie musieli stamtąd wyciągać!
    Masz niesamowicie zdolnego, uzdolnionego mężczyznę, że świecą szukać teraz takiego, który potrafiłby tak wszystko samemu pięknie i precyzyjnie zrobić :) W tym miejscu wielki szacun dla Adama! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam Twój komentarz Adamowi, aż się zarumienił:)

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się wykończenie łazienki;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się połączenie drewna z białym kolorem. Podoba mi się ta niby skrzynka na pralce z tym, charakterystycznym nie wiem jak to nazwać stemplem.
    Tylko zastanawiam się, czy Twój mąż użył czegoś do impregnacji, żeby pod wpływem wilgotnego powietrza jakie jest w łazience to drewno się nie rozchodziło, nie traciło swojego drewnianego wyglądu. Czy w ogóle czegoś takiego się używa? Bo ja mam tylko w toalecie elementy ozdobne i tam nie ma aż takiej wilgoci jaka może być w łazience.
    BTW: dzięki za odpowiedź na poprzednie pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drewno jest pomalowane impregnatem ale Adam powiedział, że przed wodą nie jest w 100% chronione i musi je jeszcze polakierować- p 3 tygodniach użytkowania z drewnem nic złego się nie działo ale wiadomo że na dłuższą metę trzeba je całkowicie zabezpieczyć. Kolor ścian jest "kokosowy"- bardzo delikatny beż.
      Ps. na razie to mój narzeczony ale w sumie to my jesteśmy jak stare małżeństwo więc można pisać o Adamie "mąż":)

      Usuń
    2. No właśnie tak myślałam, bo mnie się bardzo drewno podoba i chciałabym je mieć wszędzie. Nawet podoba mi się te z odzysku.

      Usuń
  4. Powiem szczerze-ja bym z tej łazienki nie wyszła, przeniosłabym się na stałe. Genialny projekt:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow :D cudowna łazienka! też mi się marzy w podobnym stylu :D zazdroszczę! :-) pogratuluj mężowi zdolności! naprawdę wygląda wspaniale :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, uwielbiam te Twoje akcje - renowacje.
    Łazienka prezentuje się genialnie! Drewno super tu ze wszystkim współgra.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana. Pod każdym postem chatkowym rozpływam się nad wnętrzem. Piękna łazienka! Zdolny mężczyzna - tylko pogratulować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. powiem tylko jedno - - ZAJEBIŚCIE....

    OdpowiedzUsuń