środa, 9 września 2015

Zamieniłam rower na...HULAJNOGĘ!!!

Uwierzcie, że gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że razem z Lubym nabędziemy takie sprzęty to parsknęłabym  śmiechem- że co?? Przecież to dla dzieeeci:)

I tak sobie siedziałam wiosną tego roku na dworcu w Oslo, czekałam na pociąg---tyrk, tyrk, tyrk- facet na hulajnodze, a nie, przepraszam- 3 facetów i jedna kobieta w ciągu 5 minut. Tego samego dnia jadę metrem i zaczyna docierać do mnie zjawisko, na które nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi----hulajnoga jako normalny środek transportu do pracy czy szkoły-i to dla dorosłych!. W domu zakomunikowałam Lubemu- ja to sobie w te wakacje kupię hulajnogę- Taaa, serio? 

W Polsce weszliśmy do małego sklepu sportowego bo chciałam oddać buty na gwarancję. Luby najpierw zerknął na rolki, które planowaliśmy kiedyś kupić...Po 20 minutach przymierzania, oglądania i targowania wyszliśmy ze sklepu z tym:



Ta z żółtymi kółkami to moje bejbi:) Taka "połka":), mniejsza ale szybsza i lżejsza:) A ta z niebieskim to pojazd Lubego:)

Powiem tak, na początku był na wsi wstyd haha 
Śmiali się z nas i pukali w czoło, potem przywykli, a jeszcze później sami chcieli się przejechać:) Nasze hulajnogi zostały wytłuczone przez dzieci i dorosłych a mimo to nic złego się z nimi nie stało:) Można powiedzieć, że wprowadziliśmy na mojej wiosce nową modę:) Prekursorzy:)



W Oslo za to nie robimy na nikim wrażenia:)

Nie sądziłam, że to będzie taka frajda, nie dość, że aktywność fizyczna angażująca wiele mięśni to do tego tyle przyjemności!




W tą niedzielę zaliczyliśmy nawet zachód słońca z hulajnogami:) 
("Szybko, szybko, jedziemy tam na górę bo już zachodzi!")

Ale najbardziej zadziwia mnie to, że mój duży chłopczyk złapał prawdziwego bakcyla! Nie trzeba go namawiać na przejażdżkę:) Ej ej to moja hulajnoga!



Co prawda mam kilka siniaków od uderzania się hulajnogą po kostkach jak chcę ją przenieść np przez krawężnik ale więcej kontuzji nie było:)

No to jak, ma ktoś ochotę spróbować? A może już jeździcie?
Ja gorąco polecam, jak nie w tym to w następnym sezonie, ja już czuję jak mi się brazylijskie pośladki rzeźbią:):)

Klem, klem:)

5 komentarzy:

  1. Pomysłowe :) Chętnie kupiłabym taką hulajnogę, a swoją kupiłaś w Oslo czy w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jeżdziłam na takim sprzęcie. Pewnie bym się połamała ;) pamiętam jak pierwszy raz włożyłam rolki i nie umiałam hamować. Tragedia! Musiałam łapać wystające gałązki krzaków ;) musiało to fantastycznie wyglądać ;) Też bym chciała mieć brazylijskie pośladki, kusisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł na spędzanie wolnego czasu :) Ja akurat skusiłam się niedawno na rolki,ale tylko dlatego żeby nauczyc się na nich jeździć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Baaardzo fajna sprawa! Ja ostatnio jeździłam wieki temu, ale zawsze to była ogromna frajda. Posiniaczone kostki też pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń