piątek, 11 września 2015

Uwaga GOTUJĘ! Pyszna kapusta:)

Nie jestem dobrą kucharką- od tego trzeba zacząć... 
Pierwszą "potrawę" ugotowałam jak miałam może ze 13 lat- zupa pomidorowa wyszła podobno ok ale nie odcedziłam makaronu:) Jeejku pamiętam jak kazałam mamie rozpisać na kartce co i jak, pilnowałam się co do łyżeczki, szczypty itp. Zupa gotowa, makaron już też miękki, no to wyłączyłam palniki i poleciałam do koleżanek:) Mama musiała sobie nowy makaron ugotować ale i tak była zadowolona:)

Zaczęłam się bardziej "przykładać" do gotowania dopiero 5 lat temu- jak poznałam Lubego. Wtedy dotarło do mnie, że ja to mogę egzystować na kanapkach ale chłop to chłop, zjeść musi. Tym bardziej, że ten chłop stanie w kuchni na 30 minut, tu coś posieka, tam coś dorzuci i wyczarowuje takie potrawiny, że chowam się pod stołem. Bo ja spędzę w kuchni 2 godziny, spocona, upłakana od cebuli i...no właśnie. Ale żeby nie było, że jestem taka krytyczna wobec siebie- czasem coś dobrego udaje mi się upichcić:) Zasada jest prosta- PROSTOTA!

Od kilku dni chodziła za mną, w końcu uległam i ja poszłam za nią- na targ, aby przytargać do domu to ponad 2-kilowe cudo:)


To ma być przepis więc: 

  • posiekajcie to cudo i wrzućcie do garnka z ok litrem wody (ja w międzyczasie jeszcze dolewam bo lubię wodnistą) 


A tutaj coś za co kocham dietę niskowęglowodanową:



Towar deficytowy w Norwegii- trzeba sobie przywieźć zapas z Polski bo tutaj w sklepach można kupić tylko...parówki! Serio, zero cienkiej kiełbaski! A zamiast solidnego kawałka boczku jest cieniutko pokrojony bekon za nieprzyzwoitą cenę!


  • dałam 4 średnie "patyki" kiełbaski i ok 150 g boczku- wysmażyć i wrzucić do kapustki
  • ok 2 łyżki przecieru pomidorowego, koperek, pieprz, sól, ziele angielskie, liść laurowy- w trakcie gotowania doprawiam milion razy więc i tak nie wiem ile czego dodałam:)
  • Chciałam zetrzeć jeszcze 1 małą marchewkę ale..zapomniałam:)
Z całego garnka kapusty wyparowała połowa:)
Nie dodaję mąki ani innych zagęszczaczy.



Wiem, że to nie jest żadne wykwintne danie, nie odkryłam również Ameryki bo pewnie każdy gotował i jadł taką kapustę ale jak wspomniałam wyżej- to co w kuchni uwielbiam i co napędza mnie do siedzenia nawet i te 2 godziny przy garach to właśnie takie proste przepisy!




To danie idealne na LOW CARB (chyba, że ktoś chce spałaszować z ziemniakami albo chlebem), sprawdzone, tanie i naprawdę pyszne:) Taki polski smaczek na obczyźnie:) 

Polecam zerknąć na bloga Caroline- najpopularniejszej norweskiej blogerki. Wiem, że ma też angielską translację postów ale nie trzeba znać żadnego języka aby oglądać piękne zdjęcia. No ale właśnie- mimo, że Caroline zamieszcza wieele potraw low carb to wyglądają na tak skomplikowane, że nie chce mi się nawet próbować gotować. Ale zdjęcia fajne, to fakt:) 

Znacie jakieś inne wersje mojej dzisiejszej wykwintnej potrawy?:)


Klem klem:)

Ps. Teraz spojrzałam na datę, zapomniałam, że dziś 11 września:(



6 komentarzy:

  1. Nigdy sama kapusty nie robiłam, ale chyba będę musiała kiedyś :). Bo smak uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbliża się jesień wielkimi krokami i akurat naszła mnie ochota na to danie w mojej wersji. :)
    Muszę zrobić, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej ja mam dwie lewe ręce do gotowania, chociaż ciasta wychodzą mi bardzo dobrze, po prostu mam do tego rękę, ale nie przepadam za siedzeniem w kuchni, to strasznie mnie męczy. Nigdy nawet nie ugotowałam sama zupy, więc kurcze... może i do gotowania mam rękę tylko o tym nie wiem, w końcu moja chrzestna jest kucharką, więc kto wie.. :).
    ____________________________________
    Z perspektywy blondynki - ZAPRASZAM!

    OdpowiedzUsuń
  4. uwaga! wpadam do Ciebie na kapuchę!
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Postaram się zapomnieć, że widziała tam boczek ;) ale wiem, wiem, bez niego to zupełnie inny smak ;)

    OdpowiedzUsuń