środa, 28 września 2016

30 dni bez mięsa- czas start!

Ta myśl we mnie kiełkuje od kwietnia, dojrzewa pomalutku..
Czas spróbować coś zmienić, tak aby czuć się lepiej fizycznie i psychicznie.
Jeść mięso czy nie jeść- to był mój dylemat w sumie już od bardzo dawna.
Najbardziej przemawiały do mnie aspekty moralne. Uwielbiam zwierzęta i nie godzę się na ich masowy chów w strasznych warunkach.
Ostatnio też poczytałam sporo o jakości najczęściej kupowanego przez nas mięsa.
Nie oszukujmy się, ekologiczny kurczak jeszcze czasem u nas ląduje na stole ale wieprzowina? 
Robimy zakupy w dużych hipermarketach a tam nie ma nawet wyboru- karkówka to karkówka, każda jedna w promocji po 12 pln za kg i tylko człowiek myśli czy to jest jeszcze mięso czy jakiś chemiczny wytwór...
Ale co ja się będę teraz rozpisywać. Postanowiłam po prostu spróbować jak mi się będzie żyło po rozwodzie z mięsiwem i jego pochodnymi. 
Na razie jesteśmy w separacji na 30 dni;)
Ktoś chętny spróbować ze mną?

A tymczasem...
Ostatnio w mojej kuchni jest bardzo, bardzo kolorowo!

sobota, 24 września 2016

Chrupek Staszek:) Przedstawiam Wam mojego KRÓLIKA MINIATURKĘ:)

Życie bez zwierząt jest jakieś takie puste, niepełne.
Choćbym nie wiem jak dobrze czuła się w Norwegii, zawsze mi brakowało małego pupila w domu- nie ważne jakiego, kota, psa...
Nie mogliśmy mieć zwierząt z przyczyn mieszkaniowych.
Bo hałasują, bo paskudzą i wynajmujący w 90% sobie tego nie życzą.
7 sierpnia zadzwonił do mnie mój brat.
Pamiętam dokładnie bo to była niedziela i za chwilę mieliśmy jechać na poprawiny. W sumie już byliśmy spóźnieni, więc gdy brat powiedział żebym jeszcze poczekała bo właśnie wiezie mi niespodziankę, bardziej się wkurzyłam niż ucieszyłam.
Ale ok, zaczekam.
Przyjechał, stanął zadowolony na tarasie i z kieszeni, dosłownie z kieszeni wyciągnął taką malutką kuleczkę...
I tak poznaliśmy Chrupka Staszka:)

środa, 21 września 2016

Żegnaj Lato! Do zobaczenia za 9 miesięcy!

Lato, lato, aż trudno uwierzyć, że już jutro oficjalnie się kończysz!
Ja zdążyłam wrócić już do norweskiej rzeczywistości, choć wspominam cały czas bo te wakacje były wyjątkowe!
Pierwsze całkowicie na swoim, pierwsze wykorzystane w 100%, pierwsze z tyloma atrakcjami i dla małych i dla dużych.
Wiecie, że mam lekkiego bzika na punkcie zdjęć, mogłabym je robić i przeglądać godzinami.
Dziś wybrałam te, które najbardziej oddają to co się u nas działo w wakacje i sprawiają, że siedzę teraz w ponurym Oslo z uśmiechem od ucha do ucha.
Bo mi się tak to cudowne lato przypomina...jutro się kończy a ja je pożegnam tak jak lubię najbardziej- całą toną zdjęć naszej pięknej wioski i Potarganej Chałupki - niech to ciepełko jeszcze na chwilę na Was spłynie i doda energii przed jesienią!




niedziela, 18 września 2016

TRASTEVERE- najbardziej klimatyczna dzielnica Rzymu

Dziś mija równy miesiąc od powrotu z Rzymu a ja dalej w tym temacie:)
Ale spokojnie, to już ostatnia relacja, najlepsze zdjęcia chciałam zostawić na koniec.

Ostatni i najfajniejszy dzień w Rzymie, całkowicie spontaniczny, bez pogoni za zabytkami, bez stania w kolejce po bilety.
Mieliśmy spędzić go nad morzem ale, jak już kiedyś wspomniałam, nam się na plaży po prostu nudzi.
Dlatego rano wyjęłam moją wytarmoszoną mapkę, przejechałam po niej po raz milionowy palcem, wcieliłam się ostatni raz w rolę przewodnika i rzekłam- idziemy TU.
A gdzie?
Zapraszam Was na spacer po Trastevere, najpiękniejszej, najbardziej klimatycznej dzielnicy w jakiej kiedykolwiek byłam!
Tu nie trzeba wiele pisać, wystarczy popatrzeć...


piątek, 16 września 2016

Liebster Blog Awards, spóźnione I urodziny bloga i mój debiut przed kamerą:)

Dzień dobry cześć i czołem:)
Ależ miałam zabiegany tydzień, tak zabiegany, że to co miałam przygotować i dodać w poniedziałek ląduje na blogu dopiero dziś.
Wioletta z bloga 4foodsecrets nominowałam mnie do Liebstera prawie 10 dni temu i pewnie ona sama już o tym zapomniała.
Ale ja nie!
Dziś w końcu zebrałam się i postanowiłam odpowiedzieć na jej pytania przed kamerką.
Myślałam, że to zajmie mniej czasu nić rozpisywanie się na blogu- ale biorąc pod uwagę to, ze jestem gadułą...
Wyszło jak wyszło, początki zawsze są najtrudniejsze:)
Odpowiadałam na poniższe pytania:

  • Czym się kierujesz w życiu?
  • Jaki jest Twój najbardziej pamiętny smak dzieciństwa?
  • Czy odnalazłeś/aś już w swoim życiu pasję i jeśli tak, to jaką?
  • Jaka jest Twoja ulubiona książka i dlaczego?
  • Gdybyś wiedział/a, że zostało Ci pół roku życia, co byś się zdecydował/a zrobić, czego dokonać?
  • Kim jest osoba, która najbardziej Cię inspiruje i dlaczego?
  • Co najbardziej cenisz w drugim człowieku?
  • Z jakiej rzeczy w sobie lub tego co dokonałeś/aś, jesteś najbardziej dumny/a?
  • Dlaczego założyłeś/aś bloga i co Ci daje jego prowadzenie?
  • Kot czy pies? :)
Dla mniej zainteresowanych odpowiedziami proponuję wrzucić od razu drugi filmik i przewinąć do 8 minuty:) Tam czeka na Was pewien słodziak:)



Zdaję sobie sprawę, że momentami można przysnąć...ale podobno krótkie drzemki są  zdrowe:)

Moje pytania będą za to łatwe i przyjemne:
1. Jakie są 3 cechy Twojego charakteru, które w sobie lubisz najbardziej?
2. Jakiego produktu/potrawy nigdy byś nie tknął/tknęła?
3. Jaką książkę obecnie lub ostatnio czytałeś/łaś?
4. Co ci się ostatnio śniło?
5. Czy jest coś, czego szczególnie się boisz?
6. Najmilszy prezent jaki dostałeś/łaś?
7. Najdziwniejsze przyzwyczajenie?
8. Co Cię najbardziej relaksuje?
9. Blogi o jakiej tematyce lubisz czytać najbardziej?
10. Jaką masz ksywkę:)
11. Czy lubisz brać udział w Liebster Blog Awards? xD

A nominuję tylko 5 blogów bo tak mi się uwidziało:)
Anię z http://naturalnakuchnia.blogspot.no/
Anię z http://annabloggerfranorge.blogspot.no/
Jagę z https://jagatoja.blogspot.no/
Rabarbarowo z http://rabarbarowo.nazwa.pl/instalator/wordpress/
Lekki Brzusio z http://lekkibrzusio.blogspot.no/
Oraz każdego kto miałby ochotę odpowiedzieć na moje pytania:)

Pozdrawiam!
Klem, klem:)

niedziela, 11 września 2016

Moje cztery kółka

To był zdecydowanie najdziwniejszy prezent urodzinowy jaki dostałam.
Wtedy- te cztery lata temu, utwierdziłam się w przekonaniu, że mój Adaśko nie do końca ma równo pod sufitem i, że tym samym idealnie do siebie pasujemy:)
Mój prezent długo stał praktycznie nieużywany a ja i tak się cieszyłam bo wypracowywał mi zniżki.
W międzyczasie wpadł w niepowołane ręce i przestał działać.
A w jeszcze innym międzyczasie zawalił się na niego dach szopy i stracił przednią szybę.
W te wakacje obiecaliśmy sobie, że naprawimy go i sprowadzimy do naszej Potarganej Chałupy, bo nigdzie indziej nie pasuje lepiej niż tutaj!
Ale to nie było wcale takie łatwe. Musieliśmy znaleźć kogoś kto się na tym zna a niewiele jest takich osób! 
Na szczęście udało nam się!
Uruchomiony, pospawany i z nowiuteńkimi częściami mój Maluszek dotarł tu gdzie jego miejsce:)
Nareszcie w domu!


piątek, 9 września 2016

Rzym z lekkim przymrużeniem oka.

Gdyby tak zebrać wszystkie zdjęcia i te 6 pełnych dni pobytu w Rzymie pewnie zamęczałabym Was wakacyjnym tematem do Bożego Narodzenia...
A jednak coś jeszcze dodać muszę, choćby egoistycznie dla samej siebie na pamiątkę, bo nie często zdarzało mi się jeździć dalej niż do Zakopanego i w dodatku na wakacje a nie do pracy.
Dlatego dziś druga i przedostatnia notka. 
Ciekawostki, które udało mi się uchwycić, to co mi się w Rzymie najbardziej i najmniej podobało, trochę żartobliwie i trochę poważniej.
I Lido di Ostia w bonusie;)

Ale zacznijmy od...

środa, 7 września 2016

o zdjęciach

Wspominam, ciągle wspominam...
Od powrotu do Oslo największą przyjemność sprawia mi przeglądanie zdjęć z wakacji.
Ale jeszcze większą samo ich robienie.
Nie chodzi o jakość, bo do profesjonalizmu mi bardzo daleko- mimo, że zrobiłam w swoim życiu dziesiątki tysięcy zdjęć, to tylko po amatorsku, dla siebie, bez wnikania w ustawienia i dobór światła...
Chodzi o to kto i co jest na tych zdjęciach.
Familia już przywykła, że sobie gdzieś kucam po kątach, śledzę ich, przyczajam się żeby wychwycić jakieś niepozowane sytuacje. 
Takie zdjęcia są dla mnie najcenniejsze.

Dziś na tapecie zbiornik wodny, do którego z Potarganej Chałupki mamy 10 minut autem.
Zalew, nad którym Adam za młodu urządzał sobie biwaki z kumplami (wolę nie wiedzieć co się tam działo xD) i często wspomina jak to wsiadali w kieleckiego PKSa z wielkimi plecakami i pędzili na Chańczę. Pewnie było "grubo":)
Teraz mamy tu rzut beretem i korzystamy ile tylko pogoda pozwoli.
Starzy się wylegują a młodzież bryka.
A ja, jak ten przyczajony tygrys ukryty smok...czy na odwrót...trzaskam zdjęcia a potem rozczulam się widokiem suszących się ręczników nawet, po tych naszych eskapadach...

poniedziałek, 5 września 2016

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

To było najlepsze zakończenie wakacji jakie mogłam sobie wyobrazić.
Opuściliśmy Polskę zadowoleni, opaleni i z poczuciem, że wykorzystaliśmy ten czas na maxa!
A ja do tego pękałam z dumy i dodałam sobie + 100 do pewności siebie.
Czemu?
Bo sama, od A do Zet, zaplanowałam i zorganizowałam wycieczkę!
A gdzie?
W Bieszczady?, Na Mazury?
Nie! 
Do Rzymu!
A to było tak...

niedziela, 4 września 2016

Potargano Chałupka PRZED i PO


Na tę metamorfozę czekaliśmy rok.
Wcześniej praktycznie nie pokazywałam zdjęć Potarganej z zewnątrz bo...straszyła?
Teraz gdy patrzę na stare zdjęcia zastanawiam się jakim cudem dojrzeliśmy w tym domu jakikolwiek potencjał...
Gdzieś tam pod tą skorupą z wapna Adam dojrzał zdrowe bale i już sobie wyobrażał co z tego wyczaruje.
I wyczarował!

piątek, 2 września 2016

Figlówka i coś dla dinozaurowych fanów.


Bo wszystko wzięło się stąd, że Adam zawsze chciał zobaczyć zamek w Malborku.
Nigdy nie było jakoś po drodze a nie chciało nam się gonić ok 500 km tylko po to aby spełnić jakąś tam zachciankę faceta :) 
Bo gdyby to była moja zachcianka to co innego...:)
Ale okazało się, że jest w Malborku jeszcze coś, co na prawdę musimy odwiedzić i co zepchnęło zachciankę Adama na drugi plan- zamek zamkiem, a tam był jeszcze DINOPARK!
Bo jak się ma takiego małego, ale przy tym ogromnego fana dinozaurów- i do tego fana, który dopiero co obchodził swoje szóste urodziny- to odwiedzenie dinozaurowego parku jest wręcz obowiązkiem!
A przy okazji zatrzymaliśmy się w cudownym miejscu.
Choć początkowo błądzenie z nawigacją po malutkich wsiach i długa droga przez las nie napawały nas optymizmem.
Ale to co się za lasem wyłoniło sprawiło, że Adamowi szczena opadła gdzieś między fotele.